fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Rzecz o prawie

Kongres prawników: Niegłupi był ten transparent

Krystian Markiewicz, Jacek Trela, Maciej Bobrowicz
PAP/Michał Szalast
Niech wstanie prawnik bez grzechu. Nie musi rzucać kamieniem.

Są ludzie, których zdemoralizować może nawet literatura dziecięca, którzy z rozkoszą odszukują pikantne powiedzonka w psałterzu i przypowieściach salomonowych, ale są też tacy, którzy im głębiej poznają życiowe błoto, tym stają się czystsi.

Antoni Czechow

Tak, byłem tam, gdzie szanujący się prawnik, nie mówiąc już o sędzi, być powinien. W Katowicach.

Katowicki Kongres Prawników Polskich powitał mnie błękitnym transparentem z napisem: SKORUMPOWANA KASTA W TOGACH. W lewym górnym jego rogu majaczyła biało-czerwona flaga z symbolem Polski Walczącej. W moim skorumpowanym przepisami umyśle zamajaczyła nawet przez chwilę refleksja, czy wyczerpuje to znamiona jakiegoś przestępstwa, ograniczyłem się jednak do kilku zdjęć. Baneru i mnie. Na pamiątkę. Pamiątkę raczej dla mnie, bo pewnie baner i trzymający go ludzie pozostaną dłużej na swoich pozycjach niż ja na pozycji skorumpowanego członka kasty. Choć z drugiej strony, jeśli skorumpowana kasta stanie się potulna i uległa – to czy dalej będą powody do protestu?

Chwilę później pochłonął mnie gąszcz eleganckich garniturów, garsonek i chłód klimatyzowanego centrum kongresowego, jakże kontrastujący z duchotą śląskiego powietrza. Ukłon na prawo, na lewo, uśmiech, uściśnięcie kolejnej dłoni. Miejsce w ławie dla rysownika, łyk kawy, otwarcie.

Były przemówienia, były emocje i gesty. Emocji nie studził powiew klimatyzacji, a gestów akustyka sali. Wszystko to jednak obserwowałem przez pryzmat owego transparentu witającego przybyłych – z pozoru absurdalnego i nielogicznego, a jednak skłaniającego do refleksji. Bo z jednej strony hasła o skorumpowanych kastach w togach nie można odnosić li tylko do sędziów, a liczba mnoga znamionuje wszak wszystkie kolory żabotów (sic!, także prokuratorskich). Z drugiej wszakże strony zarzut skorumpowania kast nie jest jednak product plecement przekazu obecnego rządu, lecz wykwitem z dawien dawna narosłych emocji, skutecznie tylko teraz podsycanych przez władze.

Bo jest coś na rzeczy w stwierdzeniu, że zatrzasnęliśmy się w swoistej wieży z kości słoniowej – w korytarzach zaryglowanych kodami dostępowymi, otoczeni linią demarkacyjną biur obsługi interesantów i sekretariatów, dzielących petentów od decydentów, zamknięci za ogrodzeniem faktur i murem doświadczeń życiowych. Z góry patrzymy na innych, a inni patrzą na nas z dołu. Spode łba zerkają, jakżeby inaczej. Starcie dwóch światów bywa jak zetknięcie dwóch frontów atmosferycznych: czasami rodzi słońce, czasami burze i gradobicie.

Ci z transparentem zapewne doświadczyli gradobicia.

Niech wstanie prawnik bez grzechu, nie musi nawet rzucać kamieniem. Ja, zerkając w lustro, grzechy własne widzę. Dostrzegam i cudze przewiny. I przywołany do tablicy sumienia na Kongresie Prawników Polskich, wynotowywałem grzechy prawników polskich.

1. Pycha. Jest jak jabłko, które pada z dala od jabłoni pewności siebie i merytoryki. Czasami przybiera postać syndromu Pana Boga, czasami to zwykłe puszenie przed klientami/stronami. Za każdym razem zaciera trzeźwość osądu i niebezpiecznie wpycha w szpony pojęcia zwanego „arogancją". Nie daj Bóg: „arogancją władzy".

2. Chciwość. Nie zawsze wypływa ze źródła rachunku bankowego adwokata, radcy prawnego lub komornika. Nie zawsze skłania do korupcji sędziego i prokuratora. Bo chciwość przybiera postać częstokroć bardziej wyrafinowaną: pragnienia załatwienia sprawy za wszelką cenę, byleby być wiernym statystyce. Chciwość to także żądza poklasku, niebezpiecznie flirtująca z pychą i jakże często oddalająca od istoty sprawy.

3. Nieczystość. Nie sprowadzałbym jej do braku dbałości o higienę jamy ustnej, lecz braku higieny sumienia. Cóż bowiem za pożytek z prawnika, sędziego lub prokuratora, który sam nie szanuje prawa. Jak ma pomóc pełnomocnik lub obrońca, który nie przestrzega zasad etyki – czy jeśli łamie je dla nas, to nie złamie ich i w nienaszej sprawie...?

4. Zazdrość. Kto ma więcej, kto ma mniej. Pieniędzy, załatwień, numerków spraw decernatu, koneksji i miejsca w koteriach. Uproszczenie ścieżki dochodów i ścieżki awansu. Pytanie, gdzie w tym labiryncie mimowolnych uzależnień znajdzie się miejsce dla samodzielnego i w pełni wolnego oceniania rzeczywistości...?

5. Nieumiarkowanie w jedzeniu i piciu. Szczególnie w piciu. Jeden drink po wokandzie, kolejne przed snem. Stres odejdzie jak Alicja na drugą stronę lustra. A gdy jeszcze menu obfituje w ośmiorniczki, to już tylko krok do państwa tylko teoretycznego. Co należy czytać, że prawnik już tylko teoretycznie zna realia życia tego państwa, którego sprawą się zajmuje.

6. Gniew. Nigdy nie sprzyja prawu. A nadmierny grozi dyscyplinarką.

7. Lenistwo. Najgorsze nie jest bynajmniej w przypadku terminów prekluzyjnych. Te można przywrócić albo zakończyć sprawę raz, a dosadnie. Gorzej z terminami instrukcyjnymi. A o tym wiedzą ci wszyscy, którzy czekają w kolejce na swoją sprawę.

Im dłużej myślę, tym bardziej dochodzę do przeświadczenia, że ów transparent witający mnie w Katowicach stwierdzał najszczerszą prawdę. Jestem, ba, jesteśmy skorumpowani – rzecz jednak w tym, że korumpuje nas gorset naszego o sobie wyobrażenia, wąskie horyzonty i ślepa wiara w to, że możemy nurzać się w blasku własnej prawości/nieomylności/świetności.

Bo może warto zerknąć na siebie bardziej krytycznie, zrewidować górnolotność osądów i zerwać gorset konwenansów/przepisów. Nie, bynajmniej nie nurzać się w błocie, lecz najzwyczajniej pamiętać, że im bardziej poznajemy życie i życiowe błoto – tym stajemy się czystsi.

Autor jest sędzią Sądu Rejonowego w Łobzie

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA