fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Rzecz o prawie

Reforma prokuratury: starsi prokuratorzy chcą przejść w stan spoczynku

Fotorzepa
Niejako w proteście przeciwko reformie starsi prokuratorzy zaczęli masowo składać wnioski o przejście w stan spoczynku. Jest już ich ponad setka, ale to nie koniec. Po wejściu reformy w życie i zlikwidowaniu Prokuratury Generalnej i prokuratur apelacyjnych może być ich znacznie więcej.

Zewsząd odzywają się głosy oburzenia, że prokuratura traci najlepszych, najbardziej doświadczonych śledczych. A ich brak może skomplikować najważniejsze polskie śledztwa oraz zahamować ważne procesy. Co więcej, tych doświadczonych mają teraz zastąpić „polityczni nominaci" gotowi służyć nowej władzy, która zamierza traktować prokuraturę jak narzędzie walki politycznej.

Ostatnim zatem niezłomnym nie pozostaje nic innego, jak udać się na dumne wygnanie – stan spoczynku, czyli dobrze płatną prokuratorską emeryturę. Tym ludziom po prostu nie pozostawiono wyboru – przeczytałem w jednej z gazet.

Uderzenie w tego rodzaju ton, snucie wizji zbliżającego się kataklizmu jest mocno przesadzone, a może wręcz chybione. Jest też nieuczciwe wobec kilku tysięcy prokuratorów, głównie tych z młodszego pokolenia, którzy zostają na posterunku, nie rzucają prokuratorskich tog, aby wybrać bardziej intratny zawód notariusza czy adwokata.

Paradoksalnie fala odejść wywołana reformą ma moc oczyszczającą i mam nadzieję, że to początek ostatecznego rozprawienia się z hodowanymi przez całe dekady patologiami.

Tą wyhodowaną patologią jest rozbudowany do granic absurdu prokuratorski korpus urzędniczo-nadzorczy. Dziś na 6-tysięczną populację prokuratorską zamykaniem przestępców zajmuje się najwyżej 60 proc. Reszta to nadzorcy, administratorzy, spece od zagadnień statystycznych, różnego rodzaju delegaci. Warto zilustrować ten fenomen przykładami. Otóż w jednej z prokuratur np. szefem departamentu zamówień publicznych jest doświadczony prokurator. Szczęśliwy człowiek, który oprócz wysokiego prokuratorskiego uposażenia pobiera równie wysoki dodatek funkcyjny. Oczywiście, żadnych śledztw nie prowadzi od lat, ciężką służbę pełni na innym odcinku. Dlaczego przetargami ma się zajmować osoba, która za pieniądze podatników została wykształcona (i nadal jest opłacana), aby zamykać przestępców, a nie zwykły urzędnik, specjalista od przetargów?

To pytanie przez lata pozostawało bez odpowiedzi, podobnie jak wiele innych. Jaki jest np. sens, aby jeden prokurator prowadzący śledztwo był nadzorowany przez pięciu prokuratorów? Dlaczego sprawami statystyczno-biurowymi muszą zajmować się prokuratorzy, a nie sekretarka itd.

I właśnie dobra zmiana wynikająca z kontrowersyjnej przecież reformy polega na tym, że te pytania w końcu zostaną zadane. A prokuratorzy-urzędnicy bez względu na administracyjne zasługi zostaną skierowani do prowadzenia postępowań. Nie ominie to też prokuratorów funkcyjnych, na wysokich stanowiskach.

Oczywiście dla wielu prokuratorów-urzędników, którzy przez wiele lat zajmowali się pracą biurową, taki powrót może być bolesny lub wręcz niemożliwy, bo tak naprawdę przez całe lata nie mieli styczności z zawodem i prawdziwymi prokuratorskimi realiami. Odejście pozostaje więc jedynym rozwiązaniem. Część może na tym stracić finansowo, więc to ostatni moment, aby uciec w ciągle jeszcze dobrze płatny stan spoczynku, ale o tym lepiej już nie wspominać. To tylko świadczy o tym, jak głęboki był w nich prokuratorski etos.

Niech odchodzą, wcale mi ich nie żal. Niech przyjdą młodzi, którzy traktują ten zawód jak ważną, życiowa służbę. Niech to będzie ich czas.

Zapraszam do lektury najnowszej „Rzeczy o Prawie".

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA