fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Rzecz o prawie

Marek Domagalski: Trybunał Konstytucyjny może sobie i nam wszystkim pomóc

Fotorzepa/Jerzy Dudek
Emocje i nieporozumienia w ciągu ostatniego roku wokół Trybunału najszybciej może wygasić sam Trybunał.

Zyska na tym Trybunał i jego orzecznictwo, a tym samym życie publiczne w Polsce.

Trzeciego stycznia weszła w życie nowa procedura postępowania przez Trybunałem Konstytucyjnym, nie ma w niej tak jeszcze niedawno spornych kwestii, np. głosowania większością 2/3 czy hamowania wyroków. Sędziowie TK są wypoczęci, część wprawdzie nie z własnej woli, mogą zakasać rękawy i brać się do roboty.

Podstawowym narzędziem, jakie ma Trybunał, są jego wyroki, a zaległe zostały właśnie opublikowane, więc ten problem i wiele innych związanych z konfliktem o sędziów odpadło, a z pewnością straciło na znaczeniu. Pozostał jednak problem wiarygodności Trybunału, jego powagi jako strażnika konstytucyjności ustaw.

Trybunał ma tu jednak atut. Polega on na tym, że od czasu do czasu jest naprawdę bardzo potrzebny. To tak jak z dentystą na odludziu: nawet jeśli nie był najlepszy, to gdy go zabraknie, jest jeszcze gorzej. Ci, co ogłaszają, że nie będą uznawać wyroków Trybunału, po prostu nie wiedzą co mówią. Zawsze jakaś część osób, niezależnie od politycznych sympatii, będzie respektować jego wyroki.

Prócz wyroku ważne jest też uzasadnienie. Jak duże ma znaczenie, pokazała niedawna sprawa ekstradycji Romana Polańskiego do USA. Była kontrowersyjna, ale wyważone uzasadnienie sędziego rozwiało zapewne zastrzeżenia wielu inaczej myślących. Tak samo może być z wyrokami Trybunału.

Mamy prawo oczekiwać, że rozprawy w TK będą profesjonalnie i wszechstronnie przygotowane, że sędziowie nie będą pytać o rzeczy, które powinni poznać jeszcze przed rozprawą, że rozprawa ujawni kwestie pozorne, incydentalne czy historyczne, a z drugiej strony konsekwencje ewentualnego wyroku.

Zgodnie z nową ustawą będziemy wiedzieć, jak sędziowie głosowali nad wyrokiem, ale mamy prawo też wiedzieć, dlaczego takim a nie innym wartościom konstytucyjnym dali pierwszeństwo.

Zwykle ktoś w sądzie wygrywa, a ktoś przegrywa. Sztuka polega nie tylko na wydaniu sprawiedliwego wyroku, ale jeszcze na przekonaniu tych, co przegrali, że wyrok nie mógł być inny. To zadanie dla sędziów TK.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA