Sprawa dotyczy 30 z 70 pacjentów objętych programem leczenia SM w szpitalu w Skarżysku-Kamiennej. Jak pisaliśmy już na łamach Rzeczpospolitej, te osoby utracą dostęp do leczenia stwardnienia rozsianego. Jak donosi Rynek Zdrowia, okazało się, że NFZ uregulował należności za leczenie w IV kwartale 2025 r., jednak sama placówka miała większe trudności finansowe i nie była w stanie na bieżąco regulować zobowiązań wobec dostawców.

Czytaj więcej

360 zł miesięcznie do emerytury bez względu na dochód i bez wniosku

Dlaczego pacjenci stracili dostęp do leczenia?

Jedna z głównych hurtowni farmaceutycznych, która dostarczała preparaty również dla pacjentów z SM, postawiła warunek, od którego uzależniała zawarcie umowy. Szpital miał podpisać oświadczenie o rezygnacji z postępowania restrukturyzacyjnego. Dyrekcja placówki odmówiła, na co dostawca zaproponował zakupy leków z wolnej ręki bez podpisywania umowy. Ta propozycja również została odrzucona przez szpital z uwagi na brak gwarancji cen i ciągłości dostaw. Okazało się też, że firma wymaga płatności z góry, jeszcze przed dostawą leków.

Problem nie dotyczy tylko jednego szpitala

Przypadek ze Skarżyska-Kamiennej pokazuje szerszy problem całego systemu. Coraz więcej zadłużonych szpitali rozważa restrukturyzację, bo nie ma innych skutecznych narzędzi oddłużania. Dla wierzycieli wiąże się to jednak z ryzykiem zamrożenia części należności i wstrzymania działań windykacyjnych, dlatego część firm nie chce podpisywać nowych umów ze szpitalami, którym grozi restrukturyzacja lub domaga się przedpłat.

Czytaj więcej: Groźny precedens. Szpital jak dłużnik, pacjent zostaje bez leczenia