fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Rzecz o polityce

Bartłomiej Wróblewski: Budować mosty porozumienia

Bartłomiej Wróblewski
Bartłomiej Wróblewski: Biuro Rzecznika powinno być zróżnicowane środowiskowo oraz światopoglądowo
Fotorzepa/ Jakub Czermiński
Zapraszam opozycję do tego, by rekomendowała dwóch zastępców – pisze kandydat PiS na RPO.

Kwestia wyboru nowego rzecznika praw obywatelskich jest przedmiotem publicznych dyskusji już niemal od roku. Jej przyczyną jest rzadka w naszym ustroju sytuacja, w której większość senacka jest inna niż sejmowa. W przeszłości decyzje Sejmu w tej sprawie zwykle niemal mechanicznie były akceptowane przez Senat. Oczekiwanie na decyzję izby wyższej skłania mnie do przedstawienia mojej wizji funkcjonowania rzecznika w nadziei, że przyczyni się ona do przełamania partyjnego klinczu, a może nawet do szerszej refleksji dotyczącej możliwego przyszłego funkcjonowania instytucji.

Niezawisłość

Zgodnie z art. 208 Konstytucji RP rzecznik „stoi na straży wolności i praw człowieka i obywatela określonych w Konstytucji oraz w innych aktach normatywnych". Ten przepis, sprecyzowany w ustawie o rzeczniku praw obywatelskich, powinien być rozumiany ściśle. Innymi słowy rzecznik powinien trzymać się z dala od polityki. Tym bardziej nie może stawać po jednej ze stron politycznego sporu. Przyznaję rację Piotrowi Ikonowiczowi, który zauważył niedawno, że takie zaangażowanie niewiele daje politycznym drużynom, a w oczywisty sposób działa na szkodę obywateli. Chciałbym więc trzymać się możliwie ściśle określonego w ustawie zasadniczej zadania: stać po stronie obywateli w sporach z władzą, i to wyłącznie w zakresie ich wolności i praw. Mówiąc o władzy, mam na myśli każdą władzę: europejską i krajową, centralną i samorządową, wykonawczą, ustawodawczą i sądowniczą, obecną i przyszłą.

Dodać trzeba, że rzecznik nie może też tracić z pola widzenia zagrożeń dla jednostki, które pochodzą z innych stron, globalnych koncernów w zakresie na przykład ograniczania wolności słowa w mediach społecznościowych czy sprawiedliwego rozdziału szczepionek, ale także innych podmiotów prywatnych, o czym wiemy w związku z krzywdami wyrządzanymi przez czyścicieli kamienic czy praktyką lichwy.

RPO musi być niezawisły i niezależny od innych organów państwowych. Nie może należeć do partii politycznej i związku zawodowego. Dlatego jeśli zostanę wybrany, zrezygnuję z tego rodzaju aktywności. Czasami jednak w dyskusji publicznej zasady te rozumiane są opatrznie. Nie zmieniają one powszechnego w państwach europejskich rozwiązania, że ombudsman jest silnie związany z parlamentem. W Polsce przejawem jest to, że to Sejm i Senat dokonują wyboru, a izba niższa decyduje także o jego odwołaniu oraz możliwości pociągnięcia do odpowiedzialności. Nie wpływa to także na fakt, że rzecznikami zarówno w Europie, jak i w Polsce często zostają parlamentarzyści. Na przykład w Hiszpanii zarówno poprzedni rzecznik, jak i obecny należeli do dwóch największych formacji: chadecji oraz socjaldemokracji. W Polsce na siedmiu dotychczasowych rzeczników trzech wcześniej było parlamentarzystami. Nie mówiąc już o tym, że na inne stanowiska wymagające niezawisłości lub niezależności, jak sędziowie Trybunału Konstytucyjnego czy szefowie Najwyższej Izby Kontroli, w ostatnich dekadach regularnie w Polsce wybierani byli politycy. Oczywiście każdy z nich po wyborze musi zrezygnować z zaangażowania politycznego, a jednocześnie pozostać niezwisły i niezależny. Ze swej strony taką postawę deklaruję, co więcej, chciałbym pokazać, jak w praktyce wyobrażam sobie pełnienie tego stanowiska oraz funkcjonowanie instytucji.

Priorytety

Rzecznik odpowiada za stanie na straży wszystkich konstytucyjnych i ustawowych wolności i prawa, choć realnie nie w każdej sprawie jest w stanie podejmować skuteczne działanie. Dlatego chciałbym wskazać na cztery szczególnie ważne obszary działalności: (1) wsparcie najsłabszych, w tym niepełnosprawnych, chorych, dzieci, seniorów, borykających się z trudnościami mieszkaniowymi, pracowników, zagrożonych upadłością, kobiet dyskryminowanych płacowo, emerytalnie czy w zakresie awansów, ale też ojców niemających kontaktu z dziećmi; (2) wolności i prawa rolników oraz mieszkańców obszarów wiejskich, a także obronę (3) tradycyjnych wolności i praw, w tym życia, praw rodziny i rodziców do wychowania dzieci zgodnie z własnymi przekonaniami, wolności religijnej, a także (4) klasycznych liberalnych wolności, a wśród nich wolności słowa, zgromadzeń, zrzeszania się, prawa do prywatności, prawa własności, wolności działalności gospodarczej gwarantującej ochronę przed nadmierną ingerencją administracji państwowej, wolności wyboru i wykonywania zawodu, w tym nauczania na uczelniach wyższych i prowadzenia badań naukowych.

Stawia mi się zarzut, że jestem wolnościowym konserwatystą, ale przedstawiona lista priorytetów znacznie wychodzi poza zakres zwyczajowo wiązany z takimi przekonaniami. Wskazane cztery priorytetowe obszary są bliskie czterem nurtom społeczno-politycznym obecnym w Sejmie i Senacie – lewicy, ludowcom, konserwatystom i liberałom. Zaczynam od spraw bliskich tradycyjnej lewicy, ale bliskich także społecznemu konserwatyzmowi. Pokazują one szczególną wrażliwość na krzywdę ludzką, przede wszystkim najsłabszych. Wiele miejsca poświęcam – być może jako pierwszy kandydat w historii – sprawom praw rolników i mieszkańców wsi, bo mam wrażenie, że ich sprawy były przez lata traktowane jako mniej istotne. Trzeci i czwarty obszar są mi szczególnie bliskie, bliskie także wielu ludziom polskiej prawicy, ale przecież stanowią też wręcz przepisanie deklaracji największej partii opozycyjnej – PO z 2001 r. Mowa tam o godzeniu tradycji z nowoczesnością, norm moralnych z ideą wolności, o „wspieraniu rodziny i tradycyjnych norm obyczajowych, służących jej trwałości i rozwojowi", „ochronie życia ludzkiego", „obronie praw religii, rodziny i tradycyjnego obyczaju" w Europie, „autonomii jednostki" czy z powołaniem na encyklikę „Centesimus Annus" Jana Pawła II o „wartości twórczego i aktywnego wysiłku człowieka w procesie gospodarczym".

Wskazane obszary mają pokazać, że celem jest objęcie wsparciem wszystkich obywateli – niezależnie od światopoglądu, miejsca zamieszkania, stanu majątkowego. Obejmują – o co czasami jestem pytany – także sprawy mniejszości, w tym religijnych, narodowych czy seksualnych. Mają one oczywiste i pełne prawo do korzystania z wolności słowa, zgromadzeń i zrzeszania się. Konstytucja chroni ich sferę prywatności i decyzji w zakresie życia osobistego. Jakakolwiek dyskryminacja w tym zakresie jest niedopuszczalna. Nie oznacza to ignorowania czy obchodzenia innych regulacji konstytucyjnych dotyczących tradycyjnego małżeństwa i rodziny. Ewentualna dyskusja na ten temat jest wyłączną odpowiedzialnością ustawodawcy.

Jeśli zostanę wybrany, chciałbym, aby Biuro Rzecznika było środowiskowo oraz światopoglądowo zróżnicowane. Ponieważ do wyboru rzecznika potrzebny jest kompromis polityczny, zapraszam opozycję, aby to ona rekomendowała dwóch zastępców. Senatorowie mogliby wskazać osoby, które byłyby dla nich gwarantem, że ich punkt widzenia będzie respektowany. Nie chcę narzucać reguł tego wyboru. Mogą pochodzić z dotychczasowych pracowników Biura Rzecznika, ale także być zupełnie nowymi osobami. Chciałbym, aby jeden z nich był odpowiedzialny za prawa rolników oraz mieszkańców polskiej wsi, a drugi – aby był osobą szczególnie wrażliwą społecznie, być może o światopoglądzie lewicowo-liberalnym. Pozwoliłoby to nie tylko przerwać polityczny pat, ale też spluralizować samą instytucję. Byłby to dobry sygnał w naszym podzielonym społeczeństwie, że jest takie miejsce, gdzie udało się wypracować ponadpartyjny kompromis. I że będzie to instytucja, która nie działa ani po stronie rządu, ani po stronie opozycji, lecz po stronie obywateli, wszystkich obywateli.

Chciałbym też, aby RPO w większym stopniu był osobiście obecny w Polsce lokalnej, nie tylko w stolicy, ale i innych metropoliach, nie tylko w miastach, ale i w Polsce powiatowej. Planuję powołanie kolejnych trzech pełnomocników terenowych: dla Polski północno-wschodniej, być może z siedzibą w Olsztynie; dla województw lubelskiego i podkarpackiego, pewnie w Lublinie; oraz dla terenów północno-zachodniej części kraju, w Poznaniu albo na ziemi lubuskiej.

Miejsce dialogu

Rzecznik musi być gotowy na wejście w spór z władzą naruszającą prawa jednostki, ale moim zdaniem musi być też w stanie współpracować. Mówi o tym preambuła do ustawy zasadniczej, która wzywa do „współdziałania władz" i „dialogu społecznego". W nawiązaniu do tego oraz doświadczeń ostatniej dekady, a może już blisko dwóch, widziałbym jedno dodatkowe pole działalności rzecznika. Chodziłoby o stworzenie miejsca dialogu, budowania mostów w ważnych, wykraczających poza perspektywę kadencji, obszarach funkcjonowania państwa. Chodzi o standardy stanowienia prawa, funkcjonowanie wymiaru sprawiedliwości oraz samorządu. Z tą sprawą związane jest inne moje przekonanie o konieczności promowania, zarówno w ramach działalności rzecznika, jak i w innych sferach życia, alternatywnych metod rozstrzygania sporów: mediacji, ugody, arbitrażu czy instytucji sędziów pokoju.

Przed powołaniem przez Sejm na rzecznika udało mi się spotkać z kołami Konfederacji, Kukiz'15, Polski 2050 oraz kilkoma posłami ludowcami i liberałami. Doszło też do spotkania z marszałkiem Senatu prof. Tomaszem Grodzkim. Zainteresowanie spotkaniami wyraziły także Koalicja Obywatelska, Koalicja Polska oraz senatorowie niezależni i senator Polski 2050. Liczę na to, że w wyniku tych rozmów oraz przedstawianych argumentów dostrzeżone zostanie to, co łączy, a w zakresie, w którym są wciąż różnice, znaleziony zostanie kompromis. Tak jak trzy tygodnie temu, gdy niemal cały Senat opowiedział się za przyjęciem projektu wspierającego edukację domową, którego byłem autorem. Dziękuję za to, a jednocześnie wyrażam nadzieję, że współpraca, przy zachowaniu różnic i swojego zdania, możliwa jest także w innych obszarach.

A może uda się nawet więcej, a senatorowie świadomie zaryzykują stworzenie mniej politycznej, a bardziej spluralizowanej instytucji, opartej na dialogu i promującej alternatywne metody rozstrzygania sporów. Wszak większość z nas aspiruje do bycia nowoczesnymi. A nowoczesność to zdolność do zmiany stanowiska pod wpływem argumentów.

Autor jest posłem PiS, kandydatem na rzecznika praw obywatelskich

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA