Reklama

Ireneusz Krzemiński: Słów kilka o politycznej głupocie

Zawierając pakt z PiS, lewica umocniła antydemokratyczną władzę.

Publikacja: 04.05.2021 19:17

Ireneusz Krzemiński: Słów kilka o politycznej głupocie

Foto: Fotorzepa/ Jerzy Dudek

Trudno nie zareagować, gdy słabnąca lewica podejmuje inicjatywę spotkania z premierem pisowskiego rządu dokładnie w momencie, gdy konflikt kompletnie dezorganizuje tzw. Zjednoczoną Prawicę. Jest to moment, kiedy rząd jest zagrożony klęską w głosowaniu ze strony dotychczasowej części PiS. A sprawa dotyczy niezwykle ważnej dla Polski, a także dla całej Europy decyzji o uruchomieniu wielkiego i mądrego programu ratowania gospodarki po kryzysie pandemicznym. Sam zamysł takiego rozwiązania pokazuje, jak wielką wartością jest uczestnictwo w Zjednoczonej Europie.

Opozycja znalazła się w wyjątkowo korzystnej sytuacji. Za jednym zamachem, jednocząc prodemokratycznych wyborców, mogłaby osiągnąć dwa cele: i uratować dla Polski program pomocowy, i zagrozić realnie władzy PiS. Decyzja lewicy, która samodzielnie zwróciła się do Morawieckiego o spotkanie, rzekomo troszcząc się o decyzję w sprawie programu, jest wyrazem głupoty politycznej, bo wyraża kompletny brak wyobraźni politycznej. Znamy już wyniki rzekomego porozumienia i widać najwyraźniej, że złożone Czarzastemu (lewicy) obietnice nie gwarantują niczego, nie mówiąc już o tym, że np. pieniądze przeznaczone z europejskich funduszy dla samorządów to w pełni kredyty, które –mimo niskiego oprocentowania – trzeba będzie spłacić, natomiast dla państwa i jego urzędów przeznaczono bezzwrotne pożyczki europejskie...

Owszem, w minionych latach były chwilowe efekty stworzenia wyborczych sojuszy, włącznie z przypadkiem obecnego Senatu. Ale, jak widać, to za mało dla opozycyjnych polityków lewicy. SLD przez swoje idiotyczne decyzje w 2015 roku w ogóle nie weszło do parlamentu, zjednoczenie się lewicowych partii dało im jednak zwycięstwo w ostatnich wyborach. Ale, jak widać, nawet to doświadczenie niczego nie nauczyło pana Czarzastego.

PiS pod wodzą Kaczyńskiego realizuje plan zniszczenia demokratycznego państwa i wszelkich jego instytucji oraz poddania społeczeństwa w narodowo-katolicką niewolę. To nie tylko dążenie do wszechwładzy partyjnej w państwie – to zarazem dążenie do kontrolowania przynajmniej podstawowych praw obywatelskich i tego, co ludzie myślą. Nie można o tym zapominać, biorąc pod uwagę, że inicjatywa wszechwładzy obejmuje w coraz większym stopniu instytucje kultury i kształtowania się myśli i idei. Stan demokracji i praw obywatelskich jest w tej chwili w dramatycznej sytuacji. Prawo przestało w zasadzie działać, bo urzędy państwowe kompletnie lekceważą wyroki sądowe – przykładem pan Obajtek, który zwalnia redaktorów pism lokalnych mimo obowiązującego wyroku, który mu tego zabronił. Jeszcze jeden, dwa kroki i obudzimy się bezradni wobec wszechwładzy PiS pod wodzą Kaczyńskiego. Więc okazja, jaka stworzyła się dla opozycji jako całości, była naprawdę niezwykle korzystna i mogła otworzyć drogę do zmiany sytuacji.

Problem w tym, że w opozycji generalnie panuje myślenie o polityce jako partyjnej rozgrywce. Owszem, w treści codzienności polityki taka rozgrywka jest ważnym elementem. Ale na pewno nie jedynym, nie mówiąc już o tym, że takie ograniczenie umysłowe, przejawiające się w języku, w zasadniczy sposób ogranicza wyobraźnię polityczną i społeczną. Takie myślenie nie dostrzega możliwości działania w szerszym planie, w otwartym horyzoncie wydarzeń i w horyzoncie dziejów. Zamyka na poszukiwanie nowych rozwiązań strategicznych i systemowych. W kontekście społecznym ogranicza się do badania słupków w kolejnych sondażach zwanych „wyborczymi" i prowadzi do uwiądu umysłowego. Dlatego też spotkanie i umowa „lewicy" z Morawieckim, samo podjęcie takiej inicjatywy jest błędem i wyrazem głupoty politycznej. Bo nie idzie za tym nic więcej niż chęć wybicia się na lepszą „polityczną" pozycję.

Reklama
Reklama

Lewica ukazuje się obecnie pod dwoma obliczami: kunktatorsko-partyjniackim, jakie reprezentuje pan przewodniczący, oraz całkowicie zideologizowanym. Jeżeli od ideologiczek lewicy – sorry, ale to prawda – słyszało się, że rządy PiS nie różną się niczym zasadniczym od rządów PO i Tuska, to trudno oczekiwać innego działania niż obecne. Ideologia, która mimo wszystko spaja obóz pisowski i jego wyborców, jest też przywarą lewicy, choć to inna ideologia. Ale jak każda ideologia, zamienia umysły w posłuszne „maszynki do myślenia" w zaklętym kręgu wyśnionych celów i własnego obrazu świata.

Nic dobrego nie wynika z tego powierzchownego spojrzenia na naszą sytuację. Podczas głosowania w Sejmie nad propozycją funduszu europejskiego i nad polskim projektem jego wykorzystania Czarzasty i jego posłowie będą głosować wraz z PiS, ratując rząd Morawieckiego i przyczyniając się do umocnienia antydemokratycznej władzy. Nie chcę być złym prorokiem, ale dzięki własnej głupocie i zarazem manipulacyjnym talentom Kaczyńskiego przyczynili się – czy raczej definitywnie przyczynią – do tego, by zniknąć wraz z innymi partiami z politycznej sceny przyszłej monowładzy...

Autor jest prof. n. humanistycznych

Wydarzenia
Nowy START podpisany
Materiał Promocyjny
AI to test dojrzałości operacyjnej firm
Wydarzenia
USA idą na rękę Rosji
Wydarzenia
Szpiegu, szpiegu, chodź na tortury!
Wydarzenia
Poznaliśmy nazwiska laureatów konkursu T-Mobile Voice Impact Award!
Materiał Promocyjny
Ikona miejskiego stylu życia w centrum Gdańska
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama