fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Rzecz o polityce

Łukasz Warzecha: Nowa definicja gwałtu według posłów Lewicy

Adobe Stock
Każdy akt namiętności, ze wstępem, będziemy utrwalać w formie wideo?

Romeo: Czy warg pielgrzymi i święci nie mają?

Julia: Mają, pielgrzymie; modły nimi wznoszą.

Romeo: O święta, w ślad za dłońmi niech zdążają.

Nie niszcz ich wiary, o łaskę cię proszą.

Julia: Święty, choć sprzyja, stoi niewzruszony.

Romeo: Stój więc, gdy zbiorę moich modłów plony.

[Całuje ją...]

Nie, wróć.

Namiętność buzuje, puls przyspieszony, dwoje ludzi jest na progu pogrążenia się w rozkoszy. I oto on, nim zbliży usta do jej ust, zatrzymuje się, wyciąga z zanadrza starannie złożony wzór oświadczenia w dwóch egzemplarzach. Oboje biorą do ręki pióra i zaczynają wypełniać: „Ja, Julia Kapulet, w pełni świadomie i bez przymusu, wyrażam zgodę na kontakt seksualny (włączając stosunek płciowy) z Romeo Montekim". Data, Werona, podpis. A później, jak gdyby nigdy nic, oboje wracają na drogę namiętności... No nie. Tak się nie da. Szekspir puka się intensywnie w czoło. Ha, nie przewidywał biedaczek pomysłowości polityków polskiej Lewicy jakieś 430 lat po powstaniu „Romea i Julii".

Jedną z nieodrodnych cech lewicowego myślenia jest dążenie do sformalizowania międzyludzkich mechanizmów, które dotąd sformalizowaniu nie podlegały i zawsze opierały się na naturalnych ludzkich relacjach, opartych na uczuciach, zwykłej przyzwoitości, zasadach moralnych. Konsekwencją jest zniszczenie tych naturalnych procesów społecznej regulacji i zastąpienie ich sztywnymi procedurami, którymi władza może dowolnie manipulować oraz bez których ludzie za jakiś czas już sobie nie poradzą.

Dzisiaj posłanki Lewicy chcą zmienić kodeks karny w taki sposób, aby za gwałt można było uznać każdy kontakt seksualny, w którym nie została wyrażona „świadoma i dobrowolna zgoda". W praktyce oznacza to, że jeśli nie mamy do naszego partnera stuprocentowego zaufania, iż w jakichś okolicznościach nie wykorzysta tego zapisu przeciwko nam, za każdym razem powinniśmy odgrywać scenkę taką, jak opisana wyżej. Bo przecież trudno wyobrazić sobie miarodajne dla sądu potwierdzenie świadomej i dobrowolnej zgody inne niż pisemne, skoro z natury rzeczy sytuacje intymne rozgrywają się zwykle na osobności, a więc mielibyśmy słowo przeciwko słowu. Chyba że w każdym przypadku będziemy mieć przy sobie przynajmniej dwoje świadków albo każdy akt namiętności utrwalać w formie wideo. Wraz ze wstępem.

Lewica w swoich pomysłach posługuje się niemal zawsze tym samym schematem. Bierze problem, który budzi autentyczne emocje (wszak gwałt to jedno z najbardziej odrażających przestępstw – co do tego nie ma dyskusji), po czym wynajduje dla niego możliwie najbardziej destruktywne rozwiązanie, którego zastosowanie spowodowałoby gigantyczne szkody. Lewica wydaje się tych szkód nie dostrzegać.

W tym wypadku mamy do czynienia z propozycją jak z najbardziej ponurych antyutopii. Następnym krokiem może być już tylko centralny, za przeproszeniem, organ udzielający zgody na kontakty seksualne. Ale spokojnie, jestem przekonany, że i do tego dojdziemy.

Autor jest publicystą tygodnika „Do Rzeczy"

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA