fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Rzecz o polityce

Witold Waszczykowski: Zbrodnia i kara czy reset z Rosją

Powstrzymanie imperialnych i agresywnych działań Rosji wymaga dalszych sankcji i kar
AFP, Alexander Nemenov
Sankcje muszą objąć rosyjskie społeczeństwo.

W końcu ubiegłego roku doszło do długo oczekiwanego spotkania w Paryżu państw formatu normandzkiego. Mimo francuskiej i rosyjskiej presji strona ukraińska nie uległa i nie akceptowała federacyjnych propozycji. Kijów uzyskał pewne sukcesy, jak wymiana jeńców i przedłużenie rozejmu. Szczyt nie był jednak sukcesem Moskwy. Podczas ostatniej konferencji monachijskiej na temat bezpieczeństwa międzynarodowego pokazała się na stronach internetowych „ekspercka" propozycja uregulowania konfliktu, niestety, zgodnie z interesem rosyjskim.

Została zatem otwarcie odrzucona przez Kijów i nie zdobyła sympatii w kręgach międzynarodowych. Jakby w odpowiedzi na te dwa niepowodzenia dyplomacji rosyjskiej 18 lutego doszło do poważnych incydentów w Donbasie. Lotnictwo rosyjskie naruszyło ukraińską przestrzeń powietrzną. Na lądzie doszło zaś do ataku rebeliantów na pozycje ukraińskie z udziałem ciężkiego sprzętu. Po stronie ukraińskiej byli ranni i ofiara śmiertelna. Był to ewidentny odwet za rosyjskie niepowodzenia dyplomatyczne i przypomnienie, kto jest głównym rozgrywającym w rosyjsko-ukraińskim konflikcie. Nie można wykluczyć, że była to też „podgatowka" – rozpoznanie bojem przedpola wojskowego i ew. reakcji dyplomatycznych Europy na ew. eskalację konfliktu przez Moskwę. Od wielu miesięcy Rosja wyczuwa nastroje w Europie Zachodniej. Dostrzega zmęczenie problemem i apele polityków europejskich o zniesienie sankcji i powrotu do lukratywnych relacji gospodarczych. Poza „eksperckimi" planami pokoju pojawiają się propozycje polityczne z najwyższej półki zaprzestania rzekomej izolacji Rosji, stworzenia nowych forum dialogu i powrotu do sytuacji „business as usual". Na wspomnianej konferencji bezpieczeństwa w Monachium z mocnym apelem w tej sprawie wystąpił nie kto inny jak prezydent Macron. Ale podobne apele słychać i w Berlinie, i w Rzymie. Czasem nawet w Budapeszcie. Rosja nie jest izolowana i nie ma deficytu kanałów dialogu z Moskwą!!! Po upadku Związku Sowieckiego nowa Rosja straciła wiele atrybutów mocarstwowych, ale pozostała potęgą na skalę globalną. Jest stałym członkiem Rady Bezpieczeństwa ONZ, G8, G20. Jest traktowana jako obowiązkowy uczestnik instrumentów rozwiązywania regionalnych konfliktów i kryzysów: bliskowschodniego procesu pokojowego, kryzysu afgańskiego, irańskiego problemu nuklearnego, koreańskiego problemu nuklearnego. Z Moskwą rozmawia się o terroryzmie, Syrii, Libii, a nawet Wenezueli. Zarówno NATO, jak i Unia Europejska oferują Rosji uprzywilejowane relacje polityczne i gospodarcze. Berlin i Paryż, dwie stolice, które najgłośniej domagają się odejścia od sankcji i rzekomej izolacji Rosji, utrzymują z Moskwą wręcz intymne relacje polityczne, ekonomiczne i wojskowe. Wspomnę o niezliczonych wizytach wzajemnych, specjalnych relacjach energetycznych (Nord Stream) czy współpracy wojskowej, o mistralach francuskich i budowie centrum wojskowego pod Moskwą przez Niemcy. Niemcom i Francuzom cierpiącym na deficyt kontaktów z Rosją należy przypomnieć, że stworzyli przed niewielu laty format normandzki i miński proces pokojowy, ekskluzywne formaty bez USA i bez najbliższych sąsiadów Ukrainy, w celu rozwiązania konfliktu rosyjsko-ukraińskiego. Mało im?

Gdzie są rezultaty tej samodzielnej polityki prowadzonej rzekomo w imieniu całej Europy? Co jeszcze jest potrzebne, żeby dialog z Moskwą doprowadził do współpracy Rosji z Europą w celu stworzenia kooperatywnego i wzajemnie korzystnego, partnerskiego systemu bezpieczeństwa w Europie. Po pierwsze, potrzebne jest wreszcie realistyczne spojrzenie świata zachodniego na politykę rosyjską. Jest potrzeba, aby w stolicach naszych zachodnich partnerów dostrzeżono rosyjski imperializm. Jest potrzeba przypomnienia sobie negatywnych doświadczeń z historii, kiedy praktykowano appeasement wobec niedemokratycznego państwa, które kiedyś też kwestionowało europejski ład bezpieczeństwa. Błędem było kiedyś liczenie, że agresor nasyci się zdobyczami i powstrzyma żądzę dalszych podbojów. Historia est magistra vitae. Czyżby?

Często doświadczamy, że historia nikogo i niczego nie uczy w dzisiejszym świecie galopujących wydarzeń. Jest potrzeba odejścia od kupczenia interesami bezpieczeństwa. Przywódcy europejscy nie mogą się zachowywać jak mali geszefciarze, którzy myślą, jak tanio kupić rosyjski gaz i jak drogo sprzedać swoje towary na rynku rosyjskim. Nie może być układu: tania ropa i gaz za technologię i ewentualne wsparcie w wojnie przeciw terroryzmowi czy rywalizacji z „żółtą rasą". Jeśli my u siebie w Europie jesteśmy rozliczani z wartości i ideałów, to i Rosja musi być rozliczana podobnie. Żadnych podwójnych standardów! Po drugie, jeśli zachowamy się realistycznie wobec rosyjskiej polityki i uznamy, iż jest rzeczywistym zagrożeniem dla pokoju w Europie, to potrzebujemy działań karzących za złamanie prawa międzynarodowego, za pogwałcenie suwerenności państw. Potrzebujemy też działań zapobiegawczych na przyszłość, polityki prewencyjnej.

Właściwe decyzje i działania wobec imperialnej polityki rosyjskiej zostały podjęte przez NATO. Na warszawskim szczycie NATO w lipcu 2016 roku zdecydowano, że sojusz powinien nadal prowadzić dialog z Rosją, ale jednocześnie bronić swoich państw członkowskich (przez obecność wojskową) i odstraszać ew. agresję (przez zmianę doktryny obronnej). Unia Europejska co pół roku przedłuża sankcje ekonomiczne. Przynoszą one umiarkowane rezultaty, gdyż wiele międzynarodowych koncernów potrafi je obchodzić. Na Krymie funkcjonują zachodnioeuropejskie sieci handlowe i możliwości rozliczania płatności światowymi kartami płatniczymi i kredytowymi, gdyż centrale tych instytucji są zarejestrowanie w Moskwie. Zatem, czy osłabienie już dziurawego reżimu sankcyjnego spowoduje współpracę Rosji ze światem w celu rozwiązania międzynarodowych kryzysów? Śmiem wątpić. Francusko-niemieckie propozycje resetu, nowego otwarcia, nowego kanału dialogu z Rosją, przejścia do „business as usual" są motywowane egoistycznymi interesami kilku mocarstw europejskich. Nie biorą pod uwagę złych doświadczeń historycznych i negatywnego resetu prezydenta Obamy.

Powstrzymanie imperialnych i agresywnych działań Rosji wymaga dalszych sankcji i kar, a nie nagród za agresję. Sankcje i kary muszą objąć rosyjskie społeczeństwo. Muszą objąć elity, ludzi nauki, kultury, sportu etc. Rosyjskie społeczeństwo musi poczuć cenę wspierania imperialnego reżimu Putina lub neutralności wobec jego imperialnej polityki. Nie możemy spokojnie delektować się przedstawieniem baletu Bolszoj czy hokejowej kamandy Spartaka, jeśli w tym samym czasie ich rosyjscy rówieśnicy strzelają do naszych sąsiadów.

Autor jest europosłem PiS, b. szefem MSZ

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA