fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Rząd PiS

Uchodźcy: Rząd ulegnie namowom papieża ws. korytarzy humanitarnych

Korytarze humanitarne rząd Beaty Szydło (z prawej) planuje otworzyć we współpracy ze stowarzyszeniem Pomoc Kościołowi w Potrzebie, którym kieruje ks. prof. Waldemar Cisło (na konferencji wraz z siostrą Annie Demerjian).
PAP, Tomasz Gzell
Decyzja o otwarciu korytarzy humanitarnych coraz bliżej. W tle rozgrywka o wpływy w Caritas Polska.

Rząd prawdopodobnie wkrótce zgodzi się na utworzenie korytarzy humanitarnych dla uchodźców. Otworzy je jednak nie z Caritas Polska, lecz inną organizacją, choć może się okazać, że skończy się na... Caritasie. Dlaczego? Po kolei.

O korytarze humanitarne od dłuższego czasu apeluje papież Franciszek, który jako pierwszy zdecydował się na taką formę pomocy. W kwietniu 2016 r., gdy odwiedzał grecką wyspę Lesbos, zabrał stamtąd do Rzymu trzy rodziny uchodźców.

Od prawie roku o korytarze zabiegają też polscy biskupi. Do niedawna rząd był głuchy na ich głos. Ale w marcu o idei korytarzy przychylnie wypowiedział się na łamach „Rzeczpospolitej" prezes PiS Jarosław Kaczyński. Na początku maja w rozmowie z naszą gazetą premier Beata Szydło stwierdziła, że na prośbę nuncjusza apostolskiego (czytaj: papieża Franciszka) taka możliwość jest rozpatrywana.

Z kolei w ubiegłym tygodniu szef polskiej dyplomacji Witold Waszczykowski w wywiadzie dla niemieckiego dziennika „Die Welt" powiedział, że Polska rozważa wydawanie wiz humanitarnych dla rannych ofiar działań wojennych czy dzieci z traumą, by umożliwić im legalny wjazd do Polski i leczenie w polskich szpitalach. Wyjaśniał, że rząd prowadzi rozmowy w tej sprawie z Watykanem, polskim Kościołem i Caritasem. W środę zaś na antenie RMF FM enigmatycznie stwierdził: „poważnie w tej chwili rozpoczęliśmy rozmawiać, już rozmawiamy też z kręgami kościelnymi na temat tzw. korytarzy humanitarnych".

Poprosiliśmy ministra o doprecyzowanie sformułowania „kręgi kościelne", bo z naszych informacji wynika, że z upoważnionym przez biskupów do rozmów o korytarzach humanitarnych Caritasem nikt żadnego dialogu na ten temat nie prowadzi. „W stosownym czasie" – odpowiedział krótko minister.

Zadzwoniliśmy też do ks. prof. Waldemara Cisły, szefa sekcji polskiej Papieskiego Stowarzyszenia Pomoc Kościołowi w Potrzebie (PKwP), któremu w marcu rząd przekazał 1,5 mln zł m.in. na odbudowę szpitala w Aleppo, a w kwietniu ok. 4 mln zł na odbudowę domów dla rodzin w Syrii. Na pytanie, czy to on prowadzi rozmowy z rządem na temat korytarzy, odpowiedział, że nie komentuje, ale też nie zaprzeczył.

O tym, że gabinet Beaty Szydło może utworzyć korytarze humanitarne z pominięciem Caritas Polska i zrobić to właśnie z PKwP, pisaliśmy w „Rzeczpospolitej" kilka dni temu. Wskazywaliśmy, że rząd prowadzi z biskupami pewną grę. Bo z jednej strony lekceważy ich głos w sprawie korytarzy, z drugiej przekazuje pieniądze na pomoc uchodźcom za pośrednictwem organizacji, której stosunek do tej idei jest sceptyczny, z trzeciej zaś rozpoczyna konsultacje w tej sprawie nie na prośbę polskich hierarchów, ale nuncjusza apostolskiego.

Uruchomienie teraz korytarza – w wymiarze symbolicznym – z PKwP będzie zwieńczeniem tej rozgrywki, w której karty rozdają rządzący. Biskupi mają bowiem świadomość, że bez zgody rządu nie da się nic zrobić. Z kolei rząd skrzętnie wykorzystuje przewagę i sam wskazuje organizację, z którą chce na ten temat rozmawiać. Wie też, że utworzenie korytarza zamknie – przynajmniej na jakiś czas – usta tym, którzy go krytykują i mówią, że za mało dla uchodźców robi. Jego decyzja może być krytykowana wewnątrz PiS. Dość wspomnieć, że kilka dni temu posłanka tej partii prof. Krystyna Pawłowicz uznała, że każdy, kto lansuje pomysł korytarzy, szkodzi polskiemu rządowi, który jest pierwszym po 1989 r. broniącym chrześcijańskich zasad.

Fakt, że rząd decyduje się wreszcie na korytarz, jest pewnym przełomem. Jednak sposób, w jaki zamierza to zrobić, stawia w dość trudnym położeniu biskupów. Dlaczego? Ich relacje z gabinetem Beaty Szydło są bardzo napięte, szczególnie po mocnym liście kard. Nycza w sprawie korytarzy, gdy rząd w odpowiedzi błyskawicznie przekazał PKwP pieniądze na szpital w Aleppo. Wśród hierarchów dało się wtedy słyszeć głosy dezaprobaty dla postawy ks. Cisły. Teraz raczej nie skrytykują faktu utworzenia korytarza za ich plecami z PKwP, lecz zapewne wyrażą zadowolenie, zaoferują pomoc i dyplomatycznie pominą zlekceważenie Caritasu. Bo cel w postaci korytarza zostanie osiągnięty.

Ale sprawa ma jeszcze inny wymiar. Kończy się kadencja obecnego dyrektora Caritasu ks. Mariana Subocza, który po 1989 r. tworzył jego struktury, a od 2007 r. stoi na jego czele. Nowego dyrektora Episkopat wybierze w czerwcu na zebraniu plenarnym w Zakopanem. Jak ustaliliśmy, jest kilku kandydatów na to stanowisko, a jednym z nich jest... ks. prof. Waldemar Cisło.

Skąd ten pomysł? Być może za kandydaturą przemawia jego duże doświadczenie w pracy charytatywnej. Jednak trzeba podkreślić, że PKwP działa głównie poza granicami kraju, a Caritas w Polsce prowadzi wprawdzie ważne projekty zagraniczne, ale nie są one najważniejsze. Obszar działania niby ten sam, ale jednak inny.

Zgłoszenie ks. Cisły można traktować jako wewnętrzną rozgrywkę pomiędzy biskupami sprzyjającymi PiS a tymi, których od dawna posądza się o bliskie związki z dzisiejszą opozycją. Nie można wykluczać, że hierarchowie zbliżeni do PiS, forsując kandydaturę ks. Cisły, z którym rząd rozmawia, usiłują znaleźć salomonowe rozwiązanie, by zakończyć impas we wzajemnych stosunkach. Wydaje się, że jeśli decyzję o uruchomieniu korytarzy z PKwP rząd ogłosi przed rozpoczęciem obrad Episkopatu, wybór nowego szefa Caritasu będzie przesądzony. A wtedy projekt korytarzy mogą wspólnie poprowadzić obie organizacje.

Tyle tylko że podejmując tego typu decyzję, Episkopat wpada w pułapkę. Jeśli wybierze ks. profesora, da znak, że jest uległy wobec rządu i daje sobie narzucać wygodne dla niego rozwiązania. Że poddaje się pewnego rodzaju szantażowi i idzie na układ z władzą.

Biskupi mogą wprawdzie kandydaturę ks. Cisły odrzucić, ale wówczas nie będą mieli żadnego wpływu na korytarze, a konflikt z rządem może się jeszcze bardziej pogłębić, co może mieć swoje ujemne konsekwencje w innych ważnych dla Kościoła sprawach. Ba, rząd z korytarzy może się wycofać, podając argument, że nie jest w stanie sprawdzić uchodźców pod kątem bezpieczeństwa.

Nie da się nie odnieść wrażenia, że biskupi stają się obiektem całkiem nieźle pomyślanej intrygi, w której kilku z nich bierze mniej lub bardziej świadomy udział. Pytanie, czy to nie rozochoci rządu do tego, by w przyszłości uzurpować sobie pośrednio prawo do obsady innych stanowisk kościelnych.

W piątek po południu rzecznik episkopatu poinformował na Twitterze, że kandydatura ks. prof. Waldemara Cisły na stanowisko szefa Caritas Polska nie została zgłoszona. Sam zainteresowany przekazał nam, że nikt na ten temat z nim nie rozmawiał. Nasi informatorzy, których nazwisk podać nie możemy, podtrzymują przekazane nam informacje. A jeden z biskupów napisał w SMS: „to nie diagnoza, ale wręcz stenogram »rozgrywek«”. Poza tym wyniki rozmaitych wyborów do gremiów episkopatu, których biskupi dokonują niemal na każdym zebraniu, pokazują, że dana osoba może zostać powołana na jakieś stanowisko nawet bez wcześniejszego, formalnego, zgłoszenia. 

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA