fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Rząd PiS

Wydatki na kler ukryte przez rząd

Fotorzepa/ Michał Walczak
Premier Mateusz Morawiecki nagminnie nie udziela odpowiedzi na interpelacje dotyczące wsparcia państwa dla Kościoła katolickiego.

– Mówiąc szczerze, nie spodziewam się odpowiedzi. Po prostu wiedza, o którą pytam, jest ściśle chroniona – mówi posłanka Lewicy Anna Maria Żukowska. W marcu wraz z trzema innymi posłankami wysłała do premiera interpelację w sprawie finansowania Kościołów i związków wyznaniowych w Polsce.

Zadały 23 szczegółowe pytania, o to, ile pieniędzy z kasy państwa co roku pochłaniają m.in. Fundusz Kościelny, pensje katechetów i kapelanów, Ordynariat Polowy Wojska Polskiego czy budowa Świątyni Opatrzności Bożej. Część pytań dotyczyła wpływów do Kościołów i związków wyznaniowych z tytuły podatków i wysokości ulg, a także podatków płaconych przez nie do budżetu. Posłanki spytały też o przekazany areał nieruchomości. I po dziś dzień nie doczekały się odpowiedzi.

Zgodnie z konstytucją „prezes Rady Ministrów i pozostali członkowie Rady Ministrów mają obowiązek udzielenia odpowiedzi na interpelacje i zapytania poselskie w ciągu 21 dni". Jak pokazuje praktyka, przekraczanie tego terminu przez rząd jest nagminne. Jednak przekonanie posłanki, że odpowiedź nigdy nie nadejdzie, jest uzasadnione. W ubiegłej kadencji premier nie odpowiedział na niemal identyczną interpelację.

W czerwcu 2018 roku wysłał ją Jacek Protasiewicz z klubu PSL-Unia Europejskich Demokratów. – Składał ją nie tylko w swoim imieniu, ale też Sojuszu Lewicy Demokratycznej, bo nie byliśmy wówczas w Sejmie – wyjaśnia Anna Maria Żukowska. Do końca kadencji termin na odpowiedź został przekroczony o 482 dni. Potem licznik przestał bić, bo interpelacja uległa dyskontynuacji.

Podobnie Morawiecki zachował się w przypadku interpelacji Piotra Misiły z PO, który zamiast pytań szczegółowych zadał jedno ogólne: „ile środków finansowych zostało przekazanych przez państwo polskie w latach 2016–2017 oraz w pierwszym kwartale 2018 roku na Kościół katolicki i instytucje Kościołowi katolickiemu podległe oraz na pana Tadeusza Rydzyka i na fundacje należące do Kościoła katolickiego?". Interpelację wysłał w październiku 2018 roku, a do końca kadencji odpowiedzi się nie doczekał.

Centrum Informacyjne Rządu nie wyklucza odpowiedzi na interpelację posłanek Lewicy. „Prezes Rady Ministrów 25 marca 2020 roku upoważnił ministra spraw wewnętrznych i administracji (odpowiedzialnego za dział administracji rządowej »wyznania religijne oraz mniejszości narodowe i etniczne«) do udzielenia odpowiedzi na to wystąpienie" – wyjaśnia „Rzeczpospolitej".

Dlaczego premier nie odpowiedział na wcześniejsze pytania? CIR w długim wywodzie tłumaczy nam, z jakich powodów zasada dyskontynuacji prac Sejmu obejmuje też interpelacje. Dlaczego Morawiecki zwlekał ponad rok przed dyskontuacją, nie pisze jednak ani słowa.

– Rząd nie jest zainteresowany ujawnianiem pełnych wydatków, bo antyklerykalizm w Polsce jest podbudowany finansowo. Polski chłop mógł wybaczyć księdzu, że żyje z konkubiną, ale zdzierstwa już nie – mówi specjalista od prawa wyznaniowego dr. hab. Paweł Borecki z UW, który pomagał przygotować interpelację Protasiewicza.

Zauważa, że w przeszłości media podejmowały się wyliczenia, ile wynosi roczne wsparcia dla Kościoła z budżetu państwa. Zazwyczaj podawały kwotę od 1,6 do 1,8 mld zł, z czego aż 1,1 mld ma iść na pensje katechetów.

Zdaniem dr. hab. Pawła Boreckiego rzeczywiste wsparcie może okazać się wyższe. – Dla wszystkich kościołów i związków wyznaniowych może wynosić między 2 a 3 mld zł – mówi.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA