fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Rząd PiS

Program 500+ pilnie do poprawy

stock.adobe.com
Flagowy program PiS ma już dwa lata. „Rzeczpospolita" zaczyna debatę nad zmianami.

– To pierwszy od lat powszechny program wsparcia dla rodzin. Dobrze, że się pojawił – mówi prof. Marek Kośny, ekonomista z Uniwersytetu Ekonomicznego we Wrocławiu. Sukcesy? W 2017 r. urodziło się 403 tys. dzieci, o 18 tys. więcej niż w 2016 r. (nie wiadomo, ile w tym zasługi 500+), a liczba najmłodszych żyjących w skrajnym ubóstwie zmalała o 94 proc.

Są też minusy. I to duże. To rezygnacja kobiet z pracy, ich częstsze zatrudnianie w szarej strefie, głodowe emerytury w przyszłości. Jest to też program niesprawiedliwy: zwykle nie mogą z niego skorzystać rodzice samotnie wychowujące jedynaków, a bez problemu pieniądze wypłacane są zamożnym z kilkorgiem dzieci. Program to też gigantyczne obciążenie dla finansów publicznych i niewykluczone, że w ciągu kilku lat doprowadzi do podniesienia w Polsce podatków.

Żadna partia nie odważy się na likwidację programu, ale teraz jest dobry moment na jego modyfikację. Tym bardziej że przy obecnym deficycie pracowników nie można pozwolić na to, by kobiety przestały pracować. A z analiz Instytutu Badań Strukturalnych wynika, że przez 500+ z rynku pracy odeszło 100 tys. kobiet. Dlatego należałoby stworzyć mechanizmy zatrzymujące je w pracy, a prawo do świadczenia można by powiązać z aktywnością zawodową. – To powinien być system obniżający podatki. Tak by np. rodzina z dwójką dzieci płaciła 6 proc. zamiast 18 proc. podatku. W ten sposób pieniądze trafiłyby do pracujących – mówi prof. Adam Noga, ekonomista z Akademii im. Leona Koźmińskiego. – Obecne rozwiązanie jest demoralizujące, bo zachęca do życia z zasiłków i pogłębia biedę – tłumaczy prof. Noga.

Dr Aleksander Łaszek z Forum Obywatelskiego Rozwoju zwraca uwagę, że zachętą do pracy dla kobiet byłoby równoczesne z 500+ zwiększenie kwoty wolnej od podatku w przypadku wspólnego rozliczania małżonków. – Dzięki temu kobieta otrzymywałaby więcej na rękę – tłumaczy ekspert.

Nie może być też tak, że rodzina otrzymuje wsparcie z kilku źródeł – oprócz 500+ także inne świadczenia wypłacane przez ośrodki pomocy społecznej.

Trzeba także wreszcie rozwiązać problem utrudnionego dostępu do świadczenia rodzicom samotnie wychowującym jedynaków. Obowiązek utrzymania dziecka ciąży przede wszystkim na rodzicach, ale zdarza się, że jedno z nich nie jest w stanie uzyskać dokumentów potwierdzających ustalenie alimentów. Wtedy nie ma co liczyć na wsparcie.

– Powinno się wprowadzić dla wszystkich próg dochodowy. Nie ma powodu, by świetnie zarabiający otrzymywali dodatkowe pieniądze. Program jest drogi i trzeba te pieniądze racjonalniej wydawać – mówi z kolei prof. Stanisław Gomułka, ekspert BCC.

Inny pomysł to przyznanie pieniędzy już na pierwsze dziecko, ale w niższej kwocie. – Jego wysokość powinna być zróżnicowana w zależności od poziomu zamożności rodzin, tego, czy pracują, liczby dzieci – tłumaczy prof. Julian Auleytner, pomysłodawca idei wspierania rodzin.

W Sejmie są projekty reformy programu złożone przez PSL. W jednym z nich Stronnictwo chce wprowadzenia zasady „złotówka za złotówkę". – Uważamy, że próg dochodowy uprawniający do świadczenia powinien być bardziej elastyczny – mówi Władysław Kosiniak-Kamysz, prezes PSL. Dodaje, że w prywatnych rozmowach politycy PiS popierają to rozwiązanie. – Ale woli politycznej do zmiany programu niestety nie ma – podsumowuje.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA