fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Rząd PiS

Rząd mnoży pełnomocników. Jest ich już 44

Fotorzepa, Jerzy Dudek
Przybywa zadań, do których powołuje się koordynatorów. Oficjalnie chodzi o skuteczność działania, nieoficjalnie – o pieniądze.

Poseł PiS i wiceminister klimatu Ireneusz Zyska od końca stycznia jest pełnomocnikiem rządu ds. odnawialnych źródeł energii. Na to stanowisko powołał go premier Mateusz Morawiecki, dodatkowo wydłużając listę pełnomocników rządu albo prezesa Rady Ministrów.

Zgodnie z wykazem na stronach rządowych liczy ona już 44 pozycje. Pełnomocnicy mają różne kompetencje – od szerokich, jak np. prawa człowieka lub rozwój gospodarczy, po wąskie. Dla przykładu w rządzie funkcjonuje pełnomocnik ds. przygotowania Światowego Forum Miejskiego w Katowicach.

Centrum Informacyjne Rządu wyjaśnia, że niektóre stanowiska funkcjonują tylko na papierze. „Według stanu na 14 lutego obsadzonych jest 31 stanowisk pełnomocników rządu, prezesa Rady Ministrów oraz Rady Ministrów" – informuje CIR. Jednak i tak można mówić o rekordzie, bo liczba pełnomocników jest prawdopodobnie największa w historii.

Przykłady? W marcu 2016 roku w odpowiedzi na jedną z interpelacji minister w Kancelarii Premiera Adam Lipiński z PiS informował, że pełnomocników jest 13. Z kolei w 2014 roku, za rządów PO-PSL, pisaliśmy w „Rzeczpospolitej", że lista liczy 18 pozycji. Będące w opozycji PiS twierdziło, że to za dużo. – W Sejmie mówi się, że rząd ma zamiar powołać wkrótce pełnomocnika ds. kurzu w Podgórzu – ironizował Andrzej Adamczyk z PiS, dziś minister infrastruktury.

Dlaczego PiS tak znacznie wydłużyło więc listę pełnomocników? Oficjalnie powodem jest „szerokie spektrum i charakter prac legislacyjnych". „Pełnomocnik rządu – z racji szczególnego upoważnienia pochodzącego od Rady Ministrów – jest podmiotem, dzięki któremu niezharmonizowane dotychczas działania podejmowane w administracji rządowej mogą zostać sprawnie i skutecznie zrealizowane" – twierdzi CIR.

Dodaje, że pełnomocnikami zostają zazwyczaj urzędujący wiceministrowie, czyli sekretarze i podsekretarze stanu, a z pełnieniem nowej funkcji nie wiąże się dodatkowe wynagrodzenie. Jednak nieoficjalnie wiadomo, że chodzi właśnie o pieniądze.

Zgodnie z ustawą o Radzie Ministrów w ministerstwie może pracować kilku podsekretarzy stanu, ale tylko jeden sekretarz stanu. Powołanie pełnomocnika w randze sekretarza pozwala ominąć to ograniczenie. Dzięki temu wiceministrowi można zapłacić więcej. W dodatku zgodnie z konstytucją posłowie i senatorowie nie mogą być podsekretarzami stanu, a jedynie sekretarzami. Funkcjonowanie w jednym resorcie kilku sekretarzy stanu pozwala więc na ściągnięcie więcej niż jednego posła.

– Duża liczba pełnomocników może być też wypadkową innych elementów. Takich jak chęć pogodzenia interesów wszystkich frakcji w PiS, zwłaszcza po obniżeniu uposażeń poselskich, albo ambicje premiera do zapanowania nad ministerstwami, których szefowie zachowują się jak delfini – ocenia Jan Grabiec z PO.

Na tym zmiany się nie kończą. Trwają prace nad powołaniem pełnomocnika ds. wielkoskalowych systemów informacyjnych Unii Europejskiej. Ma zastąpić prawdopodobnie nieobsadzone stanowisko pełnomocnika ds. przygotowania administracji do współpracy z systemem Schengen.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA