Z doniesień mediów wynika, że raport wskazuje, iż premier Mateusz Morawiecki i szef KPRM Michał Dworczyk w związku z organizacją wyborów korespondencyjnych, które ostatecznie nie odbyły się 10 maja, mogą usłyszeć zarzuty.
- W momencie kiedy te decyzje, aby Poczta Polska przygotowała narzędzia do głosowania korespondencyjnego, zapadały to obowiązujące prawo zakładało, że kilka milionów Polaków będzie miało uprawnienie do głosowania korespondencyjnego - podkreślił wiceszef MSZ.
- Jeżeli przepisy prawa nakładają na władzę obowiązek zorganizowania wyborów w formie mieszanej, to przygotowanie operatora pocztowego jest obowiązkiem organów państwa - dodał.
Jabłoński był też pytany o sytuację w Izraelu.
- Niestety sytuacja jest bardzo niepokojąca. Mamy do czynienia z zaostrzeniem konfliktu, który się tli od lat. Mamy wrażenie, że wielu osobom po obu stronach zależy na eskalacji w celu konsolidacji własnych zwolenników. To sytuacja absolutnie naganna, bo po obu stronach giną ludzie - mówił wiceszef polskiej dyplomacji.
- Każde państwo ma prawo do obrony swojego terytorium przed atakami terrorystycznymi. Z drugiej strony ludzie, którzy żyją na terenach okupowanych mają prawo do życia z poszanowaniem praw człowieka - zaznaczył Jabłoński.
- Jeśli sytuacja będzie eskalowała to być może społeczność międzynarodowa będzie musiała zareagować - przyznał wiceszef MSZ.
O jaką reakcję chodzi? - Jeżeli dochodziłoby do działań, które byłyby naruszeniem praw człowieka, to niezbędne będzie zwrócenie się do obu stron z żądaniem, by usiadły do rozmów - wyjaśnił Jabłoński.
- Mamy nadzieję, że obie strony rozwiążą konflikt w drodze dialogu - dodał.
- My przede wszystkim przypominamy, że trzeba przestrzegać prawa międzynarodowego - podkreślił.