fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Rząd PiS

Kowalczyk: Rodzice nie dostaną pieniędzy za pierwsze miesiące 2016 r.

Henryk Kowalczyk
Fotorzepa/ Robert Gardziński
- Żadnych wypłat do tyłu nie przewidujemy - Henryk Kowalczyk w Radiu Zet zapowiedział, że rodzice nie dostaną 500 złotych na dziecko za pierwsze miesiące przyszłego roku. Przyznał też, że niektóre rodziny zyskają mniej niż 500 złotych, ponieważ stracą zasiłki z pomocy społecznej.

Program 500+ zostanie przyjęty na przełomie pierwszego i drugiego kwartału 2016 roku - mówił w programie Radia Zet przewodniczący Komitetu Stałego Rady Ministrów. – Program wyjdzie z rządu w grudniu, parlament to przegłosuje w granicach stycznia i lutego. Trzeba dać chwilę na przygotowanie rozporządzeń i narzędzi do wypłat. To jest bardzo realna data, ale nie przywiązywałbym wagi do tego, czy to będzie miesiąc wcześniej czy miesiąc później – mówił Henryk Kowalczyk.

- Jeżeli będzie od kwietnia, to będzie wypłacane od stycznia? Bo obiecywaliście to od stycznia – pytała prowadząca program. – Nie. Będzie od momentu, kiedy wejdzie w życie. Żadnych wypłat do tyłu nie przewidujemy, a w projekcie to był styczeń, bo ten projekt był gotowy w sierpniu. Wtedy to było realne – odpowiedział gość Radia Zet.

Niektórzy może nie zyskają całego 500, bo utracą zasiłek

Monika Olejnik pytała również o raport Fundacji CENEA, która zwróciła uwagę na to, że część najbiedniejszych rodzin zyskując 500 złotych straci uprawnienia do zasiłków z pomocy społecznej. Minister powołał się na przykład rodziny z trójką dzieci, która z rządowego programu otrzyma 1500 złotych, a przekraczając próg dochodowy uprawniający do zasiłku rodzinnego stracą niecałe 400. – Dla granicznej grupy ludzi może być zmniejszenie zasiłku rodzinnego, ale będzie to zastąpione wielokrotnie wyższym dodatkiem, 500 złotych – mówił polityk PiS.

Nie zjedliśmy wszystkich rozumów

Henryk Kowalczyk jednoznacznie opowiedział się za tym, aby 500 złotych na drugie i kolejne dzieci otrzymały wszystkie rodziny, niezależnie od dochodu.

Kiedy Monika Olejnik przypomniała, że Beata Szydło powiedziała wczoraj, że „warto się zastanowić” nad wprowadzeniem ograniczenia programu dla najbogatszych. – Zastanawiać się zawsze można – skomentował wypowiedź swojej przełożonej minister.

Zastrzegł, że on „wypowiada się o projekcie który jest, ale zmiany do niego mogą wprowadzić posłowie. - Będą prace w parlamencie, będą konsultacje. Nie mogę powiedzieć czy wszyscy posłowie, czyli ponad 230, ten pogląd podzielą, ale mam nadzieję, że tak. Nie jesteśmy najmądrzejsi, nie pozjadaliśmy wszystkich rozumów. Będziemy słuchać opinii – mówił polityk.



Więcej na stronie radia Zet

Źródło: Radio Zet
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA