fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Rynek pracy

Polska znów atrakcyjna dla cudzoziemców

shutterstock
W tym roku pracodawcom powinno być łatwiej o pracowników ze Wschodu. Według agencji zatrudnienia podaż tych kandydatów przewyższa obecnie popyt.

Kryzys wywołany pandemią, który mocno uderzył w gospodarkę Ukrainy, i trudna sytuacja polityczno-gospodarcza na Białorusi już w ubiegłym roku zwiększyły tam liczbę chętnych do emigracji zarobkowej do Polski. Zdaniem ekonomistów banku Pekao SA w tym roku należy się spodziewać dalszego napływu imigrantów, którzy obecnie stanowią ok. 7–8 proc. wszystkich zatrudnionych w polskiej gospodarce. Jednak tempo wzrostu tego napływu będzie raczej mniejsze niż w latach poprzednich, co wynika m.in. z wysokiej bazy. Po przejściowej fali wyjazdów wiosną 2020 r., zaraz po wybuchu pandemii, pracownicy ze Wschodu zaczęli wracać do Polski pomimo utrudnień wynikających z restrykcji sanitarnych.

Ich napływ potwierdzają też najnowsze dane ZUS, według których na koniec 2020 r. liczba zarejestrowanych tam cudzoziemców sięgnęła 725,2 tys., czyli była o ponad 11 proc. większa niż rok wcześniej. Prawie trzy czwarte z nich stanowili Ukraińcy, których do pozostania w Polsce mogły też zachęcić wprowadzone na czas pandemii ułatwienia w przedłużaniu legalnego pobytu i zatrudnienia. Jak zwracają uwagę analitycy Pekao SA, atrakcyjność emigracji zarobkowej do Polski zwiększa też osłabienie rubla i hrywny – białoruski rubel w relacji do złotego jest teraz najsłabszy w historii, a hrywna wróciła do poziomu z 2017 r.

O dużej liczbie chętnych do pracy w Polsce mówią też „Rzeczpospolitej" szefowie agencji zatrudnienia specjalizujących się w rekrutacji zagranicznych pracowników. – Mamy teraz rzadko występującą ostatnio sytuację na rynku, gdy podaż przewyższa popyt – twierdzi Rafał Mróz, dyrektor operacyjny EWL. Według niego ta nadwyżka chętnych wynika zarówno z sezonowości (w drugiej połowie stycznia zwykle przybywa cudzoziemców gotowych podjąć pracę w Polsce), jak też z większej niż zazwyczaj liczby pracowników ze Wschodu, którzy tym razem nie wyjechali na święta do domów, m.in. aby uniknąć kwarantanny.

Przy zwiększonej liczbie chętnych do pracy gorzej jest z ofertami zatrudnienia w branżach, które wcześniej biły się o pracowników ze Wschodu. Restrykcje sanitarne zablokowały działalność hotelarstwa i gastronomii, a z kolei w przemyśle, na czele z motoryzacją, wprowadzane na świecie lockdowny utrudniają dostawy komponentów, ograniczając wzrost produkcji.

Jak ocenia Krzysztof Inglot, prezes Personnel Service, jego agencja mogłaby teraz dwukrotnie (do 2 tys.) zwiększyć liczbę pracowników ściąganych do Polski, gdyby nie znaczący spadek zamówień w motoryzacji. Szef Personnel Service również mówi o widocznej obecnie nadwyżce pracowników ze Wschodu m.in. w związku ze znaczącym ograniczeniem skali wyjazdów Ukraińców na święta.

Zarówno agencje, jak i imigranci zarobkowi bardzo liczą teraz na stopniowe odmrażanie gospodarki. Tym bardziej że – zdaniem rekruterów – zainteresowanie pracą w Polsce będzie wśród obcokrajowców rosło. Według Rafała Mroza dodatkową zachętą może być zapowiedź zwolnienia z kwarantanny osób przyjeżdżających do Polski i mających negatywny wynik testu na Covid-19.

– Dla polskich pracodawców oznacza to z kolei, że czas oczekiwania na pracownika z zagranicy zmniejszy się o połowę, co zapewne przełoży się na wzrost popytu na kadrę zagraniczną – przewiduje dyrektor EWL.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA