fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Rolnictwo

Rolnicy na ostatniej prostej do pieniędzy

Fotolia
Koniec maja to na wsi finisz walki o dotacje: czeka kilkaset milionów złotych premii dla młodych rolników i kilkanaście miliardów złotych dopłat bezpośrednich.

Na 100 tys. zł premii na gospodarstwo będą mogli w 2017 r. liczyć jedynie ci młodzi rolnicy, którzy zdążą ze złożeniem wniosków do 26 maja. Całą sumę muszą przeznaczyć na inwestycje związane z działalnością rolniczą lub przygotowanie do sprzedaży produktów rolnych.

Co najmniej 70 proc. muszą zainwestować w środki trwałe – to dobra wiadomość dla firm sprzedających np. maszyny rolnicze lub materiały budowlane na wsi. W przeszłości polscy farmerzy chętnie kupowali grunty.

O premię mogą się ubiegać rolnicy do 40. roku życia, którzy właścicielami lub dzierżawcami gospodarstwa rolnego zostali nie wcześniej niż półtora roku temu. Muszą mieć także odpowiednie kwalifikacje zawodowe.

To trzecia już szansa na zdobycie takiego wsparcia z Programu Rozwoju Obszarów Wiejskich (PROW) 2014–2020, w ubiegłym roku takie wnioski złożyło ponad 3,4 tys. osób, a wypłacono im 306 mln zł premii. Program cieszy się rosnącym zainteresowaniem: rok wcześniej wypłacono 262 mln zł.

Z końcem maja upływa termin składania wniosków o dopłaty bezpośrednie z PROW 2014–2020. Jak wynika z danych Agencji Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa, co dziesiąty rolnik zostawił składanie wniosku o dopłaty za rok 2017 na ostatnią chwilę. Do poniedziałku rano w ARiMR zarejestrowano 1,215 mln wniosków, co stanowi 89,95 proc. liczby wniosków z ubiegłego roku.

Minister rolnictwa Krzystzof Jurgiel przedłużył w ostatniej chwili termin z 15 do 31 maja. Zabiegali o to sami rolnicy, którym pogoda utrudniała prace polowe.

– We wniosku trzeba dokładnie określić, co będzie uprawiane na danym polu. Dlatego potrzebne było przedłużenie terminu – wyjaśnia Marian Sikora, przewodniczący Rady Federacji Branżowych Związków Producentów Rolnych.

Minister Jurgiel długo wykluczał możliwość zmiany terminu. – Rolnicy muszą się zmobilizować – mówił jeszcze w kwietniu i tłumaczył, że w ubiegłym roku musiał prosić premier Beatę Szydło o zabieganie w Komisji Europejskiej o zgodę na nowy termin.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA