fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Rolnictwo

Kierunek zmian jest jasny. Diabeł jednak tkwi w szczegółach

Unia chce znacznie ograniczyć intensywność gospodarowania w rolnictwie, aby zmniejszyć poziom zanieczyszczenia wód i powietrza
shutterstock
Zmiany na europejskich polach są nieuchronne i są częścią transformacji gospodarki UE w stronę neutralności klimatycznej. Na tę transformację przewidziano ogromne środki. Jak Polska może najlepiej na nich skorzystać?

Europejskie deklaracje osiągnięcia neutralności klimatycznej do 2050 r. oznaczają znaczne zmiany w wielu obszarach gospodarki, a także odejście od wielu naszych przyzwyczajeń. Komisja Europejska (KE) przedstawiła plan zmian w postaci Europejskiego Zielonego Ładu (EZŁ). Jego najważniejsze założenia dotyczą ochrony klimatu oraz dążenia do gospodarki o obiegu zamkniętym dla zrównoważonego wykorzystywania zasobów planety. Komisja wskazała także, że bardzo ważne będzie takie przeprowadzenie transformacji, by była ona sprawiedliwa i sprzyjała włączeniu społecznemu.

Zmiany obejmą także rolnictwo. W grudniu KE opublikowała zestaw zaleceń, które mają pomóc państwom UE przy opracowaniu krajowych planów strategicznych w ramach wspólnej polityki rolnej (WPR). Unia przewidziała przy tym na transformację ogromny budżet. Jak najlepiej go wykorzystać na rzecz polskich rolników?

Wsparcie zmian

– Długoterminowy budżet UE wraz ze środkami tzw. Next Generation UE to łączna kwota 1,8 bln euro. Są to ogromne środki finansowe, w tym oczywiście pochodzące również z polskiego budżetu. Często niestety zapominamy o tym, że na unijne fundusze składają się środki pochodzące od państw członkowskich – mówi „Rzeczpospolitej" Grzegorz Puda, minister rolnictwa i rozwoju wsi. – W ramach Europejskiego Instrumentu na rzecz Odbudowy i Zwiększenia Odporności państwa członkowskie, w tym także Polska, muszą opracować Krajowe Plany Odbudowy. Nasz projekt, który został przedłożony do społecznych konsultacji, przedstawia inwestycje i reformy służące wykorzystaniu części grantowej w wysokości 23,9 mld euro.

– Warto podkreślić, że to niejedyne środki przeznaczone na wsparcie polskiej wsi. Już w trakcie negocjowania nowej WPR mówiliśmy wielokrotnie, że na obszary wiejskie muszą również trafiać środki pochodzące z innych funduszy, w tym z funduszu spójności. Nasze negocjacje były skutecznie prowadzone i dzięki temu jeszcze w okresie przejściowym w ramach Programu Rozwoju Obszarów Wiejskich (PROW) na polską wieś trafi dodatkowe 2,29 mld euro. A wliczając w to współfinansowanie krajowe – 3,59 mld euro. Równolegle dostępne będą w ramach PROW środki z EIO w wysokości 900 mln euro oraz z funduszu spójności, a także w wybranych województwach również z Funduszu Sprawiedliwej Transformacji – wylicza minister. – Takie spójne działanie pokazuje, jak można efektywnie wykorzystywać wszystkie dostępne fundusze, aby w jak najkrótszym czasie niwelować różnice rozwojowe pomiędzy obszarami wiejskimi a miastami. Dopiero kompleksowe wykorzystanie wszystkich dostępnych środków może przynieść pożądane efekty. Odbudowa i poprawa jakości życia na obszarach wiejskich – infrastruktura techniczna, połączenia komunikacyjne itp. zadania – mogą i powinny być realizowane z innych funduszy niż fundusze rolne. I takie działania podejmujemy – podkreśla Grzegorz Puda.

Zachować opłacalność

Konkretne wskazówki dla rządu, dotyczące przygotowania Planów Strategicznych Wspólnej Polityki Rolnej na lata 2023–2027 ma Wiktor Szmulewicz, prezes Krajowej Rady Izb Rolniczych.

– Plany powinny być przygotowane w taki sposób, żeby nie spowodować spadku produkcji żywności, zachować opłacalność produkcji rolniczej i konkurencyjność w stosunku do produkcji rolnej na świecie i zachęcić młodych, żeby pozostali na wsi. W związku z tym przed rządem stoi ogromne wyzwanie, aby zachować wszystkie wymienione czynniki – mówi „Rzeczpospolitej" Wiktor Szmulewicz.

– My, jako samorząd rolniczy, podpowiadamy, zgłaszając uwagi i propozycje do projektu, aby taki plan strategiczny był akceptowalny również dla rolnika. A niestety propozycje samorządu rolniczego różnią się od przedstawionego do konsultacji projektu rządowego – wskazuje prezes. – Największe kontrowersje budzi obowiązek ugorowania ziemi, wiele ekoschematów niezgodnych z dobrą praktyką rolniczą, np. niezbieranie zbóż, a pozostawianie ich na zimę do przyszłego roku. Tak samo jak pozostawienie ośmiometrowych zielonych pasów na działkach rolnych, które będą źródłem zachwaszczenia sąsiednich pól. Należy pamiętać, że działki rolne w Polsce są bardzo wąskie, średnia szerokość wynosi 20–30 metrów – mówi Wiktor Szmulewicz.

Jak przypomina dr Mirosław Drygas z Instytutu Rozwoju Wsi i Rolnictwa Polskiej Akademii Nauk, kierunek zmian został określony w strategiach: „Od pola do stołu" i „Strategii bioróżnorodności".

– Te dwa dokumenty koncentrują się na potrzebie znacznego zmniejszenia intensywności gospodarowania w rolnictwie, skutkującego zmniejszeniem zanieczyszczenia wód, powietrza oraz zubażania substancji organicznych zawartych w glebie oraz na podjęciu działań w celu zahamowania procesu pogarszania stanu bioróżnorodności – mówi dr Mirosław Drygas. – Tak sformułowane cele do osiągnięcia na poziomie całej UE w perspektywie 2030 roku obejmują wyłączenie z produkcji rolniczej 10 proc. użytków rolnych, zmniejszenie poziomu nawożenia środkami chemicznymi o 20 proc., zmniejszenie poziomu zużycia chemicznych środków ochrony roślin o 50 proc., zwiększenie udziału areału upraw ekologicznych do 25 proc. w całkowitej powierzchni użytków rolnych w UE, zmniejszenie o 50 proc. zużycia antybiotyków w produkcji zwierzęcej oraz zwiększenie powierzchni zadrzewionych poprzez zasadzenie 3 mld drzew.

Zwraca przy tym uwagę, że wnioski legislacyjne KE i dokumenty strategiczne pojawiły się bez wcześniejszej oceny wpływu proponowanych zmian WPR np. na poziom produkcji rolnej, ceny żywności, bilans handlowy, bezpieczeństwo żywnościowe UE czy dochody rolników (tzw. impact assessment).

– Uznając potrzebę transformacji rolnictwa w zarysowanych przez KE kierunkach, nie można zgodzić się z brakiem wskazania jakichkolwiek potencjalnych skutków takiego ukierunkowania WPR przez KE. Budzi to ogromne zaniepokojenie oraz obawy o przyszłość rolnictwa w UE. Tym bardziej że realizacja tak zarysowanych celów wymaga poniesienia w najbliższych latach ogromnych nakładów inwestycyjnych związanych z koniecznością dostosowawczych zmian w technikach i technologiach produkcji rolniczej wynikających z tzw. warunkowości środowiskowej, czyli podniesionych na wyższy poziom wymogów warunkujących dostęp do wsparcia finansowego z WPR w stosunku do tzw. zazielenienia obowiązującego w aktualnym okresie programowania – wskazuje ekspert.

– Przy tym wielkość budżetu WPR proponowanego na lata 2021–2027 jest zdaniem polskich rolników z jednej strony niedostosowana do skali wyzwań i sformułowanych celów, z drugiej zaś do ich własnych zasobów finansowych. Ponadto rolnicy potwierdzają, że tak szybka transformacja rolnictwa w perspektywie 2030 roku musi skutkować obniżką plonów, co wyrazić się także może spadkiem uzyskiwanych dochodów – przestrzega dr Mirosław Drygas.

Na potrzebę oceny długofalowych skutków zmian wskazuje także Agnieszka Falba-Gałkowska, dyrektor Biura Federacji Branżowych Związków Producentów Rolnych. – Naszym zdaniem wprowadzenie Zielonego Ładu musi być poprzedzone dokonaniem kompleksowej oceny wpływu tej polityki na unijne rolnictwo. Zmiany muszą być dokonane ewolucyjnie, a nie rewolucyjnie. Niezbędne jest też zapewnienie odpowiednio wysokiego finansowania WPR, w wysokości przynajmniej takiej jak obecny budżet – wskazuje Agnieszka Falba-Gałkowska.

Wymienia też kluczowe wyzwania, jakie EZŁ postawi przed rolnikami. Są to m.in. zapewnienie stabilności finansowej gospodarstw, zapewnienie wymiany pokoleniowej, przeciwdziałanie starzeniu się wsi, działania zmierzające do zwiększenia atrakcyjności terenów wiejskich, utrzymanie konkurencyjności produkcji rolnej w nowej rzeczywistości oraz utrzymanie wysokiego udziału eksportu polskiej żywności czy zmiany w kierunku produkcji zrównoważonej, wymagające inwestycji i kosztownych zmian w technologii, organizacji produkcji.

– Zielona transformacja w rolnictwie musi brać pod uwagę jednostkę, czyli rolnika, który funkcjonuje w określonej rzeczywistości ekonomicznej. Rolnika, który nie będzie kontynuował swoje działalności, jeżeli obowiązki klimatyczno-środowiskowe będą zbyt ciężkie do spełnienia i nie pójdzie za nimi odpowiednie unijne finansowanie – akcentuje ekspertka.

Siła przetwórstwa

Minister rolnictwa w nadchodzących zmianach widzi jednak przede wszystkim szansę na rozwój.

– EZŁ jest dla nas bezdyskusyjnie ogromną szansą na rozwój. Zagrożeniem pozostaje jednak brak zniszczonego w latach 90. lokalnego przetwórstwa. Gospodarstwa rodzinne to także dostawca surowca do lokalnych zakładów przetwórstwa rolno-spożywczego, których odbudowanie jest jednym z wyzwań mających kluczowe znaczenie w wykorzystaniu potencjału rodzinnych gospodarstw rolnych – mówi minister.

– Te gospodarstwa, zwłaszcza teraz po doświadczeniach związanych z pandemią, lepiej odpowiadają konsumenckim trendom, czyli poszukiwaniu produktów mniej przetworzonych, naturalnych i w pobliżu miejsca zamieszkania. Dlatego, jeżeli zdołamy odbudować lokalne zakłady przetwórcze, to bardzo szybko zrealizujemy unijne cele nie tylko w zakresie skracania łańcuchów dostaw, ale i w skracaniu łańcuchów sprzedaży – podsumowuje Grzegorz Puda.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA