fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Publicystyka

Ludzie w sieciach

Materiały prasowe
Model sieciowy pod wieloma względami lepiej opisuje wiele zjawisk w społeczeństwie i gospodarce niż tradycyjny model rynkowy, z jego doskonałym przepływem informacji – piszą naukowcy z Polskiej Akademii Nauk.

Na świecie i w Polsce trwają próby znalezienia nowych odpowiedzi na stare pytanie, czym w istocie jest „pozycja społeczna". To kluczowy termin nauk społecznych, a zarazem aktywowana w codziennym działaniu każdego z nas realna podstawa tego, co w społeczeństwie mogę, a czego nie mogę, na co mnie stać, a na co nie stać, czy jestem wśród „zwycięzców transformacji" czy raczej, jak w starej piosence Beatlesów, mówię sobie każdego ranka: „I'm a loser".

Istnieją dwa modelowe sposoby odpowiedzi na pytanie, czym jest pozycja społeczna – przesadnie odpersonalizowany i przesadnie spersonalizowany. W pierwszym przypadku rozumiemy przez nią oderwaną od konkretnego człowieka rolę społeczną lub zajmowane stanowisko (zabierz człowieka, pozycja pozostaje). W drugim przypadku pozycja postrzegana jest jako zindywidualizowany wytwór i konsekwencja osobistych atrybutów człowieka, jego talentów, charakteru, osiągnięć, nawet „osobistego szczęścia" (zabierz człowieka, znika i sama pozycja).

Ilustracją pierwszego modelu są marksowskie „klasy społeczne", zewnętrzne wobec człowieka strukturalne kategorie, o których popularny dziś wśród zwolenników proceduralnej demokracji Joseph Schumpeter napisał, że przypominają hotele lub autobusy, zawsze zapełnione, ale ciągle innymi ludźmi. W drugim modelu pozycję społeczną człowiek sam, swoją aktywnością, musi sobie stworzyć – jest ona z nim tożsama. Żadna pozycja nie czekała na profesora Henryka Skarżyńskiego, twórcę Światowego Centrum Słuchu w Kajetanach – on sam „przyszedł", stworzył tę pozycję dla siebie i sam ją zajął. Podobnie zrobili Michał Kiciński i Marek Iwiński, twórcy CD Projekt, stojący za powstaniem popularnego komputerowego „Wiedźmina". Tak, w sposób mniej spektakularny, czynią na co dzień miliony mniej znanych i całkiem nieznanych ludzi.

Modele ani nie istnieją w rzeczywistości, ani nie opisują całej rzeczywistości. Nauki społeczne w różnych okresach w różnych proporcjach je mieszały, postrzegając pozycję społeczną albo bardziej jako strukturalne ograniczenie nakładane przez społeczeństwo na indywidualne działanie, albo bardziej jako efekt indywidualnej sprawczości wolnej jednostki (human agency). Nowoczesne nauki społeczne, unikając modelowych uproszczeń i skrajności, ujmują pozycję społeczną jako łączny wielowymiarowy rezultat zależnych od siebie obiektywnych struktur i indywidualnego działania.

Liczy się wiele spraw, które różne tradycje intelektualne określają najczęściej mianem „kapitałów" definiujących osobne, i niekoniecznie skorelowane, wymiary całościowo rozumianej pozycji społecznej. Najczęściej wymienia się kapitały: ekonomiczny, ludzki, społeczny, kulturowy – odpowiednio pieniądze i majątek, wiedzę i certyfikaty edukacyjne, sieci znajomości, powiązań i wsparcia, gusta i kompetencje kulturowe. Ponieważ pojęcie kapitałów ulega dziś coraz większej inflacji znaczeniowej (w literaturze wymienia się ich coraz więcej), wolimy mówić po prostu o różnych ważnych wymiarach pozycji społecznej: materialnym, sieciowym, edukacyjnym, kulturowym i rynkowym (możliwości awansu na rynku).

Mało zbadany wydaje się zwłaszcza sieciowy wymiar pozycji odnoszący się do jakości i ilości kontaktów pozwalających na unikanie strukturalnych ograniczeń i realizację własnych celów i strategii. Znajduje się on w centrum zainteresowania nowoczesnej socjologii, ponieważ dowiedziono już w różnych krajach jego wpływu nie tylko na szanse otrzymania pracy, ale także na jej jakość, przywiązanie do niej i szanse awansu zawodowego. Również w Polsce większość firm zatrudnia „z polecenia" (według Mikołaja Pawlaka mamy w Polsce do czynienia bardziej z „siecią pracy" niż z „rynkiem pracy"), a wartość kontaktów biznesowych staje się coraz łatwiejsza do bezpośredniego oszacowania.

Echem w świecie odbiła się sprawa sądowa, w której Mark Zuckerberg oskarżony został o niewywiązanie się z kontraktu na zakup nieruchomości, ponieważ w zamian za poważny upust cenowy obiecał kontrahentowi przedstawienie go swoim znajomym, czyli „włączenie do swojej sieci". W tym wypadku rabat stanowił domniemany ekwiwalent wartości kontaktów twórcy Facebooka. Z kolei eksperymentalne badanie prowadzone w jednym z brytyjskich uniwersytetów pokazało, że studenci losowo przydzielani do wspólnych pokoi mają po latach zaskakująco skorelowane dochody. Model sieciowy pod wieloma względami lepiej opisuje wiele zjawisk w społeczeństwie i gospodarce niż tradycyjny model rynkowy, z jego doskonałym przepływem informacji. O ile rynek jest bezosobową strukturą, o tyle sieci są jak najbardziej osobowe.

Inspirowani tymi faktami rozpoczęliśmy we współpracy z „Rzeczpospolitą", w duchu „socjologii publicznej", oryginalny projekt socjologiczny: „Situs.pl – moje miejsce w społeczeństwie". Na portalu www.situs.pl zapraszamy wszystkich do badania o otwartym i masowym charakterze. Stanowi ono rodzaj internetowego samospisu, analogicznego do tego, jaki zastosowano w ostatnim Narodowym Spisie Powszechnym. W badaniu tym dużo uwagi poświęcamy sieciowemu wymiarowi zajmowanej pozycji społecznej. Podobnie jak w spisie, prowadzimy też równolegle badanie na reprezentatywnej próbie losowej. Ten komponent o tradycyjnie akademickim charakterze, finansowany przez Narodowe Centrum Nauki, a realizowany przez CBOS, pozwoli na połączenie w analizach danych z otwartej, masowej ankiety z danymi z losowej próbki PESEL. W obu częściach projektu przedmiotem badania nie są pojedyncze osoby, lecz „ego-centered personal networks", wiązki osób połączonych relacjami i więziami – lub metaforycznie: człowiek, ale wraz z fragmentem swego otoczenia społecznego. W badaniach medycznych analogią byłoby pobieranie do analizy nie poszczególnych biologicznych komórek, ale komórek wraz z siecią ich powiązań – pobieranie tkanek.

Z wielu metodologicznych i praktycznych względów badanie sieciowego wymiaru pozycji społecznej jest trudne – nie możemy zatem być pewni skali badawczego sukcesu lub porażki. Badanie próbne, które przeprowadziliśmy w ramach komponentu akademickiego, przekonuje jednak, że mamy szansę na szczegółowy i interesujący opis społecznego środowiska, w jakim żyją dziś Polacy. Wstępne wyniki wskazują na przykład, że kręgi społeczne ludzi młodszych wyznaczane są w przeważającej mierze przez wspólne doświadczenia edukacyjne, sieci osób w średnim wieku – przez ścieżkę kariery zawodowej (lub jej braku), zaś sieci osób starszych – oprócz kombinacji przeszłych doświadczeń zawodowych i edukacyjnych – także przez udział w życiu religijnym.

Co ciekawe, środowiska społeczne cechują się zróżnicowanym poziomem spoistości, jeśli chodzi o poglądy polityczne – zwolennicy niektórych partii funkcjonują w bardziej jednolitych światopoglądowo kręgach towarzyskich niż zwolennicy innych. Ma to duże znaczenie w wyjaśnianiu międzygrupowych różnic w wielu zachowaniach politycznych – na przykład stabilności wzorów głosowania na poszczególne partie. Interesująca jest również kwestia zróżnicowania zasięgu relacji społecznych ludzi należących do różnych grup zawodowych. Wstępne wyniki wskazują, że możemy w Polsce obserwować pewne elementy klasycznych relacji klasowych, jednak zakres kontaktów wykraczających poza te relacje pozwala powiedzieć, że Polacy wciąż z łatwością potrafią przekraczać granice nawet bardzo wyraźnych podziałów społecznych. W kontekście powoli dojrzewającego w Polsce kapitalizmu problematyka ta stanowi osiowy aspekt zagadnienia spójności społecznej. Są to jedynie wyniki wstępne. Głębszą diagnozę charakteru sieci, kręgów i więzi w polskim społeczeństwie poznamy dopiero po realizacji wszystkich elementów badania.

Polskie nauki społeczne mają już spore osiągnięcia w badaniach nad pozycjami, które zajmują jednostki i sieciami, w których funkcjonują. Wieloletni dorobek kontynuują dziś między innymi Henryk Domański i Kazimierz M. Słomczyński. Również nasze własne badania nad tzw. pokoleniem tranformacji wskazywało na „sieciowe" uwarunkowania życiowych trajektorii tego pokolenia. Teraz w rozpoczętych badaniach zamierzamy rozszerzyć je o wiedzę odnoszącą się bezpośrednio do poziomu ponadjednostkowego – poziomu „sieci", „relacji", „środowisk", „kręgów".

Problem, nie tylko metodologiczny, stanowi bowiem to, że wiedza zebrana dotychczas w Polsce jest w dużej mierze zbudowana na wynikach badań przyjmujących domyślnie atomistyczny model społeczeństwa. W modelu tym nie sieć składająca się z osób, lecz pojedyncza osoba jest jednocześnie „jednostką badawczą" (obserwowanym źródłem informacji), „jednostką analizy" (procesu przetwarzania informacji) i „jednostką interpretacji" (teoretycznego uogólnienia informacji). Uwaga Stanisława Staszica, że człowiek bez społeczeństwa „pomyśleć się nie da", oznacza jednak, że „atomistycznie" ujęta jednostka nie da się także dobrze zbadać i zrozumieć.

Zachęcamy więc państwa, by w myśl dobrze i szeroko pojętej „socjalizacji", zechcieli państwo wziąć udział w naszym badaniu – zapraszając ankietera CBOS, jeśli do państwa zawita, ale przede wszystkim wypełniając ankietę na stronie: www.situs.pl i polecając ją znajomym.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA