Jak poinformował na Twitterze minister spraw wewnętrznych Jan Jambon, sprawą zajmuje się belgijskie centrum antyterrorystyczne. Nie jest jasne, co kryje się za zdarzeniem, w którym napastnik zastrzelił dwóch policjantów, przechodnia i wziął zakładniczkę - podaje belgijski nadawca radiowo-telewizyjny RTBF. Jednak komercyjna belgijska telewizja VTM poinformowała, że prokuratorzy traktują zdarzenie jako akt terrorystyczny.
Jak twierdzi gazeta "Metro", ok. godz. 10.30 uzbrojony mężczyzna zastrzelił dwóch policjantów w kawiarni na Boulevard d'Avroy. Następnie zbiegł z miejsca zdarzenia i wziął zakładniczkę w okolicznym budynku.
Agencja prasowa Belga poinformowała, że w ataku zginęło dwóch policjantów, dwóch kolejnych zostało rannych, ofiarą śmiertelną jest też przypadkowy przechodzień. Rzeczniczka biura prokuratury powiedziała, że napastnik został "zneutralizowany", ale nie podała żadnych szczegółów.
Według gazety "La Derniere Heure" napastnik przed atakiem krzyczał "Allahu Akbar".
Liege, przemysłowe miasto położone blisko granicy z Niemcami w Walonii, było miejscem strzelaniny już w 2011 roku. Napastnik zabił wówczas cztery osoby i ranił ponad sto, zanim popełnił samobójstwo.
Belgijskie służby są w stanie podwyższonej gotowości od 2015 roku, gdy komórka Państwa Islamskiego z Brukseli była zamieszana w atak w Paryżu w 2015 roku, gdzie zginęło 130 osób, oraz w belgijskiej stolicy rok później. Wówczas zginęły 32 osoby.