fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Przemysł spożywczy

Krewetki z probówki? Singapurski start-up zaczął hodowlę

Bloomberg
Owoce morza których dostawa nie wymaga połowów? Teraz to już całkiem możliwe.

Singapurski start-up Shiok Meats (w wolnym tłumaczeniu „bardzo dobre mięsa”) chce być pierwszą firmą na świecie, która dostarczy krewetki z laboratorium na stoły smakoszy. Firma wchodzi do gry próbując wykorzystać rosnące zapotrzebowanie na substytuty mięsa, które wynika z kolei z rosnącej świadomości ekologicznej konsumentów. Rynek podbijają już substytuty pochodzenia roślinnego, ale za rogiem czają się już mięsa hodowane w laboratoriach.

Aktualnie na świecie jest już przeszło dwadzieścia firm testujących hodowane w laboratoriach różnego rodzaju mięsa – wołowinę czy kurczaka. W fazie testów są także laboratoryjnie hodowane mięsa z ryb. Jest się o co ścigać – Barclays przewiduje, że rynek mięs z probówki może być wart 140 mld dolarów już w 2029 roku.

Czytaj także: Roślinna wieprzowina wchodzi na rynek. Z probówki, ale smaczna

Na ten rynek próbuje wkroczyć z własnym unikalnym produktem Shiok. Według Reutersa, hodowla krewetek w laboratorium wymaga próbki komórek, a następnie ich odżywania w specjalnym roztworze pożywki w temperaturze 28 stopni. Komórki potrzebują sześciu tygodni, by stać się mięsem krewetek.

W chwili obecnej koszt wytworzenia kilograma krewetek w laboratorium to około 5 tys. dolarów, czyli kilkaset razy więcej niż wynosi aktualna cena hurtowa krewetek np. w Nowym Jorku, gdzie w grudniu 2019 roku kilogram krewetek kosztował 13,95 dolara (za serwisem indexmundi.com). Jednak prezes firmy Sandhya Sriram ma nadzieję obniżyć koszt wytworzenia kilograma krewetek do 50 dolarów dzięki użyciu tańszych pożywek oraz efektowi skali.

Na razie, przy wsparciu firmy Philippines’ Monde Nissin Corp (właścicielowi brytyjskiego wytwórcy substytutów mięsa firmy Quorn) Shiok Meats chce zdobyć finansowanie w wysokości 5 mln dolarów, by pokryć koszty pilotażu wśród restauracji i dostawców żywności. Pilotaż jest możliwy, ale firmie potrzebne są nie tylko pieniądze, ale także prozaiczna zgoda władz Singapuru, a konkretnie urzędu odpowiedzialnego za rynek żywności.

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA