fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Przemysł spożywczy

Zakaz połowów dorsza w Bałtyku. Rusza program ochrony

Pixabay, fot. Susawinq
Komisja Europejska zatwierdziła nadzwyczajne środki na ratowanie dorsza we wschodniej części Bałtyku. Wchodzi natychmiastowy zakaz połowów.

Ilość dorsza atlantyckiego o wielkości handlowej (powyżej 35 cm) jest obecnie na najniższym poziomie obserwowanym od lat 50. Komisja Europejska zatwierdziła środki nadzwyczajne na ochronę dorsza we wschodniej części Morza Bałtyckiego. Zdecydowane kroki są, zdaniem urzędników, konieczne, bo zły stan stad dorsza atlantyckiego we wschodniej części Morza Bałtyckiego grozi katastrofą.

Reakcja na zagrożenie

Środki nadzwyczajne wprowadzają zakaz, ze skutkiem natychmiastowym, połowów dorsza w celach handlowych w większej części Morza Bałtyckiego do 31 grudnia 2019 r. – informuje Komisja.

– Załamanie się tego stada dorsza miałoby katastrofalne skutki dla źródeł utrzymania wielu rybaków i społeczności nadbrzeżnych w regionie Morza Bałtyckiego – mówi Karmenu Vella, komisarz ds. środowiska, polityki morskiej i rybołówstwa. – Musimy pilnie podjąć działania na rzecz odbudowania tego stada w interesie zarówno ryb, jak i rybaków. Oznacza to szybkie reagowanie na bezpośrednie zagrożenie za pomocą środków nadzwyczajnych podejmowanych przez Komisję. Oznacza to również zarządzanie stadem – i siedliskiem, w którym ono żyje – w sposób właściwy w perspektywie długoterminowej – dodaje komisarz.

Zakaz połowów obejmie wszystkie statki rybackie i będzie miał zastosowane na tych obszarach Morza Bałtyckiego, gdzie występuje największa część tego stada (tj. podrejony 24-26), z wyjątkiem pewnych odstępstw. Nie wszystkie kraje aktywnie uczestniczą w ochronie stad, więc KE zdecydowała, że uzasadnione jest podjęcie dalszych działań nadzwyczajnych.

Efekt zakazu zostanie przeanalizowany po kilku misiącach na spotkaniu ministrów. Wtedy zostanie podjęta decyzja dotyczaca uprawnień do połowów na następny rok.

Mniejsze limity

Sam zakaz nie wystarczy, gdy stada są w złym stanie, mają niską masę i chorują. Naukowcy ostrzegają, że zagrożeniem jest też niewystarczające zasolenie, zbyt wysokie temperatury wody oraz zbyt mała ilość tlenu, a także pasożyty. KE zdecydowała się na intenstywną ochronę po wynikach badań, które potwierdziły obawy – że jesteśmy świadkami gwałtownego spadku liczebności tego stada i jeśli nie zareagujemy, jego populacja może się załamać. Naukowcy wezwali do całkowitego zaprzestania połowów.

Limity połowów dorsza we wschodniej części Morza Bałtyckiego już zostały mocno zmniejszone, z 65,9 tys. ton w 2014 r. do 24,1 tys. ton w 2019 r. Mimo takich obostrzeń, rybacy i tak wykorzystywali jedynie 40–60 proc. całkowitych dopuszczalnych połowów, prawdopodobnie właśnie ze względu na brak ryb o wielkości handlowej.

Według naukowców, mamy dziś najmniej dorsza o wielkości przekraczającej 35 cm – od lat 50. XX w. W tym roku rybacy wykorzystali około 21 proc. swoich kwot.

KE przypomina, że dorsz we wschodniej części Morza Bałtyckiego jest jedną z najcenniejszych ryb, które są źródłem utrzymania wielu rybaków. Ponad 7 tys. statków rybackich z ośmiu państw UE poławiało dorsza we wschodniej części Morza Bałtyckiego, a dla 182 statków z Litwy i Polski połowy dorsza stanowiły ponad 50 proc. ich całkowitych połowów.

W ramach wspólnej polityki rybołówstwa KE może podjąć środki nadzwyczajne w celu złagodzenia poważnego zagrożenia dla ochrony żywych zasobów morza. Takie środki może stosować maksymalnie przez pół roku. Wcześniej podobnym programem ochronnym zostały objęte stada sardeli w Zatoce Biskajskiej i północnego stada labraksa.

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA