fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Prawo

Prawne perły i buble 2019 r.: Temida przegrała na reformie, uwłaszczenie raczej udane

Adobe Stock
Jak co roku wskazaliśmy najbardziej pożyteczne akty prawne oraz legislacyjne nieporozumienia.

Co roku parlament, rząd i ministrowie wydają mnóstwo aktów prawnych. W latach 2017–2018 w Dzienniku Ustaw ukazywało się ponad 2,5 tys. aktów prawnych rocznie. W tym roku będzie podobnie. Ilość się więc nie zmieni, a jakość? Przedstawiamy czytelnikom nasz subiektywny przegląd tegorocznych cennych i szkodliwych przepisów. Było nieco prób unowocześnienia np. systemu sądownictwa, ale też sporo przypadków tworzenia niepotrzebnej biurokracji – od spraw szkolnych po podatkowe.

Sądowe rewolucje

Niewątpliwie najwięcej krytycznych ocen zebrała ustawa „dyscyplinująca" sędziów – zarówno ze względu na treść, jak i tempo uchwalania. I choć w trakcie prac sejmowych z projektu wykreślono fragmenty najbardziej wkraczające w sędziowską niezawisłość, to wersja, którą uchwalił Sejm 20 grudnia wciąż jest bulwersująca.

Według tej ustawy, Izba Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych Sądu Najwyższego ma rozstrzygać o niezgodności z prawem prawomocnych orzeczeń podważających status innych sędziów. Ma to dotyczyć zarówno prawomocnych wyroków Sądu Najwyższego, sądów powszechnych, jak i sądów administracyjnych.. Izbie Dyscyplinarnej SN przekazano z kolei uprawnienie do rozpoznawania wniosków o uchylenie immunitetów sędziów i prokuratorów. Dziś sprawy te rozpatruje właściwy miejscowo sąd dyscyplinarny. Sędziowie mają też przestać udzielać się politycznie i publicznie. Pojawia się też nowa kara – finansowa (obcięcie miesięcznego wynagrodzenia).

Jednak ten rok dobrze się zapisał dla sądów dzięki wprowadzonej od 7 listopada reformie postepowania cywilnego. Pojawiło się wiele ważnych rozwiązań jak np. planowanie rozprawy. Sporo innych zmian, na pierwszych rzut oka drobnych, ułatwia pracę sędziego. To np. wydawanie wszystkich postanowień na posiedzeniu niejawnym i bez uzasadnienia. Słabszą stroną reformy jest znaczne sformalizowanie procedury przed sądami cywilnymi i podwyżki niektórych opłat sądowych.

Czytaj też:

Nowe prawo, stare grzechy

Perły i buble prawne w 2018 roku

A perła? W sądach administracyjnych powiało nowoczesnością, bo od 31 maja zinformatyzowano postępowanie przed nimi. Oznacza to przede wszystkim umożliwienie stronom wnoszenie do pism procesowych w formie elektronicznej, otrzymywania korespondencji sądowej w takiej formie, a także uzyskania dostępu do akt sądowych online. E-skargę można złożyć do elektronicznej skrzynki podawczej organu, natomiast pozostałe pisma procesowe - do elektronicznej skrzynki podawczej sądu.

Podatki bez kodyfikacji

Choć oceniamy tu złe i dobre przepisy, które ujrzały światło dzienne, to w przypadku podatków nie sposób pominąć ważnej regulacji, której w ogóle zabrakło. Fakt nieuchwalenia nowej ordynacji podatkowej to jedno z największych rozczarowań mijającego roku. Choć ordynacja z założenia nie nakłada żadnych nowych podatków, to ten konkretny projekt miał w zamyśle uporządkować relacje podatników z urzędami skarbowymi i wprowadzić nowe kompromisowe sposoby załatwiania trudnych spraw podatkowych. Nowy „kodeks podatkowy" miał też ukrócić samowolę urzędów skarbowych w sztucznym wydłużaniu okresu przedawnienia podatków.

Projekt przygotowała ekspercka komisja, pracująca od 2014 roku, a więc odporna na trendy polityczne. Niestety, potem projekt przez wiele miesięcy był jeszcze przerabiany przez Ministerstwo Finansów, zanim trafił do Sejmu. Gdy to się wreszcie stało, kadencja parlamentu już zbliżała się do końca i nie było szans na uchwalenie tak obszernej ustawy (projekt liczył niemal 800 artykułów).

Sporym rozczarowaniem były też, obowiązujące od 1 stycznia 2019 r. przepisy o obowiązkowym ujawnianiu schematów podatkowych. Zobowiązały one podatników do informowania fiskusa o scenariuszach biznesowych, przynoszących oszczędności na podatkach. W zamyśle miało to przeciwdziałać nadużyciom podatkowym, ale przerodziło się w wielką biurokrację. Przepisy o schematach są bowiem na tyle niejasne, ze na wszelki wypadek firmy zaczęły donosić o zwykłych operacjach biznesowych, takich jak wypłata dywidendy przez spółkę. Ministerstwo finansów wydało wprawdzie stustronicowe objaśnienia tych przepisów, ale w opinii wielu ekspertów niewiele w ten sposób wyjaśniono. Co gorsza, za niedopełnienie obowiązków informacyjnych wprowadzono surowe kary – do 21,6 mln zł. Samorządy, doradców podatkowych, adwokatów i radców prawnych wytykają tym przepisom naruszenie tajemnicy zawodowej (bo w pewnych sytuacjach to właśnie tacy eksperci mają „donosić" na swoich klientów).

O bublu można też mówić w przypadku ustawy podnoszącej podatek akcyzowy na wyroby alkoholowe i tytoniowe . Rząd przyjął jej projekt praktycznie bez konsultacji z firmami z branży tytoniowej i alkoholowej. Skala podwyżki – o 10 proc. – też była wyższa, niż to wstępnie zapowiadano w wieloletnim planie finansowym państwa. W uzasadnieniu projektu nie wskazano żadnych przyczyn podwyżki. Ustawę opublikowano w Dzienniku Ustaw z 27 grudnia, a więc na zaledwie 5 dni przed wejściem w życie. Taki tryb prac jawnie sprzecza się z zasadami wynikającymi z tzw. Konstytucji Biznesu oraz regulaminu prac Rady Ministrów.

Do pereł podatkowych należy zaliczyć ulgę termomodernizacyjną, obowiązującą od początku 2019 r. Właściciele domów odliczą dzięki niej wydatki proekologiczne, których celem jest docieplenie budynków i oszczędzanie energii. Przykładem może być wymiana pieca czy montaż instalacji fotowoltaicznej. Fiskus potwierdza, że ulgę można łączyć z dofinansowaniem np. z urzędu gminy. Obejmuje tę część wydatków, którą podatnik opłacił z własnych środków.

Wiele osób ucieszyło się też z nowych zasad rozliczania sprzedaży mieszkań i domów. Przede wszystkim ci, którzy dostali je w spadku. Jeśli od nabycia nieruchomości przez spadkodawcę (licząc od końca roku, w którym do tego doszło) do sprzedaży minęło pięć lat, spadkobiercy nie muszą rozliczać się z fiskusem.

Trzeba też docenić niewielką, ale realną oszczędność dla wielu podatników: obniżkę stawki PIT z 18 do 17 proc. Ponieważ wprowadzono ją od października, to w 2019 r. PIT wyniesie nie 17 proc., a 17,75 proc.

Pułapka niskiego ZUS

W tym obszarze dokonano kilku zmian zachwalanych jako korzystne dla przedsiębiorców. Jednak te „perły" po głębszej analizie tracą blask. Na przykład „Mały ZUS Plus", przyjęty przez Parlament tuż pod koniec 2019 r., ma zmniejszyć od 1 lutego 2020 r. składki płacone przez około 320 tys. mikroprzedsiębiorców. Przedsiębiorca z dochodem 5 tys. zł miesięcznie zapłaci 729,75 zł do ZUS zamiast 915,46 zł, które będą płacili przedsiębiorcy bez prawa do ulgi. Przy 3 tys. zł składka wyniesie 437,85 zł. Te dzisiejsze obniżki odbiją się jednak w przyszłości na wysokości ich emerytur, które są liczone przecież od wpłaconych do ZUS składek. Zatem obecnie „wspomaganie" mikrobiznesmenów odbywa się ich własnym kosztem.

Z kolei skokowa podwyżka minimalnego wynagrodzenia, choć bardzo korzystna finansowo nawet dla 1,5 mln pracowników z najniższymi pensjami, będzie bardzo kłopotliwa dla przedsiębiorców. Wzrost z 2250 zł na 2600 zł podnosi łączne koszty zatrudnienia takiego pracownika z 2 710,81 zł do 3132,48 zł, czyli przeszło 420 zł miesięcznie. Podwyżka na rękę to jednak tylko część tej kwoty bo faktyczna wypłata na konto pracownika wzrośnie z 1 676,03 zł do 1 922,93 zł, czyli o niecałe 247 zł. Jak widać przeszło 170 zł zarobi na tym budżet państwa i ZUS, które otrzymają w ten sposób ustawową gwarancję wzrostu wpływów z podatków i składek.

Zdrowie i leki

Sporym unowocześnieniem dla pacjentów i aptek było wprowadzenie e-recepty. Za ogromny sukces uznają ją zarówno Ministerstwo Zdrowia, jak i farmaceuci. Pozwoli ona kontrolować jakie leki i w jakich dawkach biorą pacjenci i uchronić ich przed polipragmazją czyli jednoczesnym przyjmowaniem substancji, które wchodzą ze sobą w groźne interakcje. Ma jednak swoje wady – niedostosowanie tzw. programów gabinetowych, które pozwalają lekarzom wystawiać e-recepty. Jeśli program nie wykryje wszystkich błędów, pacjent trafi do apteki z błędnie wystawioną receptą i nie będzie mógł jej zrealizować. Jak pokazuje twitterowa akcja farmaceutów „Piątek z e-receptą", problemów z walidacją jest wciąż wiele, a pacjenci odchodzą od okienka nie z lekami, a z kwitkiem.

Pojawiła się też ustawa antyfałszywkowa – tzw. KOWAL, która pozwala na identyfikację fałszywych opakowań leków, ale jej wprowadzenie stanowiło koszt dla farmaceutów. I to liczony w tysiącach zł. Jeśli bowiem przed laty zdecydowali się na wybranie oprogramowania pewnej znanej firmy, za aktualizację oprogramowania musieli zapłacić.

Bublem można nazwać nowelizację ustawy Prawo farmaceutyczne, zwaną antywywozową. Miała ona powstrzymać mafię lekową. Jednak ustawodawca z rozpędu wprowadził surowe kary dla farmaceutów za sprzedaż leku do domu dziecka, szkoły czy domu pomocy społecznej, które nie prowadzą działalności leczniczej. Szkodliwy przepis na szczęście poprawiono.

Szkolne i przedszkolne kurioza

W kilka dni po rozpoczęciu roku szkolnego weszła w życie nowelizacja rozporządzenia w sprawie świadectw, dyplomów państwowych i innych druków i wzbudziła duże kontrowersje. Zakładała bowiem, że tylko pełnoletni uczeń lub rodzic niepełnoletniego złoży podpis w szkolnej ewidencji przy odbiorze świadectw ukończenia szkoły, indeksów, legitymacji szkolnych, e-legitymacji, mLegitymacji, zaświadczeń o zawodzie, certyfikatów, dyplomów czy zaświadczeń o szczegółowych wynikach egzaminu ósmoklasisty. Po kilku dniach minister znów zmienił rozporządzenie. Niepełnoletni uczniowie znów mogą osobiście odbierać swoje legitymacje szkolne i świadectwa ukończenia klas.

Nauczyciele, zatrudnieni w przedszkolach za bubel na pewno uznają nowelizację Karty Nauczyciela, która przyznała przynajmniej 300 zł dodatku za wychowawstwo, ale tylko nauczycielom zatrudnionym w szkołach. Minister edukacji narodowej określił, tym razem w rozporządzeniu, że nauczycielom opiekującym się oddziałem przedszkolnym również należy się dodatek funkcyjny, lecz nie ustalił jego wysokości. Nie jest więc do końca jasne, ile ma wynosić dodatek dla opiekuna grupy przedszkolnej – czy tak jak w szkołach 300 zł, co może wynikać z orzecznictwa, czy gminy mają dowolność w ustalaniu jego wysokości.

Grunty na własność

Z początkiem 2019 roku zaczęła obowiązywać długo wyczekiwana tzw. ustawa przekształceniowa, ostatecznie kończąca z reliktem poprzedniej epoki, czyli z użytkowaniem wieczystym. Na jej mocy 2,5 mln użytkowników wieczystych stało się z mocy prawa właścicielami gruntu.

Niestety, choć ustawa obowiązuje zaledwie rok, trzeba było ją trzykrotnie już nowelizować. Dochodziło bowiem do absurdalnych sytuacji, że właściciele mieszkań nie mogli się uwłaszczyć, bo blok, w którym mieszkają, stał na jednej nieruchomości z kioskiem, a grunty pod kioskiem nie były związane z gospodarka mieszkaniową. Z kolei spółdzielniom i deweloperom groziło, że będą do przekształcenia dopłacać milionowe kwoty. Mimo, że ustawy przekształceniowej usunięto wiele złych zapisów, to jednak daleko jej do ideału.

Inne ważne ustawy

W październiku 2019 r Sejm uchwalił nowelę Prawa o ruchu drogowym. Po dwóch latach dyskusji pojawiły się przepisy regulujące zasady tworzenia tzw. korytarzy życia i jazdy na suwak. Pierwsze mają pomagać w akcjach ratunkowych , drugie rozładowywać korki w miastach. To bardzo potrzebne przepisy.

Także w październiku Sejm uchwalił nowelizację kodeksu karnego, obliczona na zwalczanie nielegalnych adopcji. Zgodnie z rządową regulacją od 3 miesięcy do 5 lat więzienia będzie groziło osobie, która wyraża zgodę na adopcję swojego dziecka przez inną osobę w celu osiągnięcia korzyści majątkowej lub osobistej.

Chodzi o przypadki, w których chęć osiągnięcia zysku jest zatajana przed sądem orzekającym w sprawie przysposobienia lub gdy w ogóle pomija się takie postępowanie. Taka sama kara grozi osobie wyrażającej zgodę na adopcję dziecka przez siebie na wyżej opisanych zasadach.

Paweł Rochowicz

Współpraca: Marek Domagalski, Karolina Kowalska, Renata Krupa-Dąbrowska, Agata Łukaszewicz, Monika Pogroszewska, Mateusz Rzemek, Aleksandra Tarka, Przemysław Wojtasik, Katarzyna Wójcik.

Sukcesy i porażki prawodawstwa

-Uwłaszczenie użytkowników wieczystych nieruchomości: prawdziwa własność gruntów zamiast wynalazku z poprzeniej epoki.

-Informatyzacja sądów administracyjnych: spory z urzędem mogą być sprawniej rozstrzygane.

-Zwolnienie z PIT sprzedaży domów i mieszkań otrzymanych w spadku.

-Ustawa dyscyplinująca sędziów – uchwalana naprędce i zagrażająca niezawisłości sędziów.

-Raportowanie schematów podatkowych: fiskalna biurokracja na wielką skalę, z której administracja skarbowa korzysta tylko w ograniczonym stopniu.

-Mały ZUS i podwyżka płacy minimalnej: przedsiębiorcy sami zmniejszą sobie emeryturę, a podwyżką płacy dodatkowo dofinansują budżet.

Powiedzieli „Rzeczpospolitej"

prof. dr hab. Ryszard Piotrowski, konstytucjonalista z UW

Ustawa „dyscyplinująca” sędziów jest niekonstytucyjna z co najmniej pięciu powodów. Po pierwsze, wprowadza tzw. poprawność orzeczniczą, definiowaną przez władzę wykonawczą, co w praktyce uzależnia sędziów od tejże władzy i przeczy zasadzie trójpodziału władz. Po drugie, ustawa ta zmierza do zablokowania stosowania orzecznictwa Trybunału Sprawiedliwości UE. To z kolei może oznaczać wyłączenie stosowania prawa unijnego, prowadzące wprost do faktycznego wykluczenia Polski ze Wspólnoty. Trzeci zarzut to pozbawienie obywateli prawa do niezawisłego sądu, skoro ma on orzekać wedle postulatów władzy wykonawczej. Czwarta wada to sposób prac nad projektem tej ustawy – bez konsultacji z zainteresowanymi. Piąte nadużycie to sposób prac nad projektem ustawy w Sejmie: pospieszny, w ogóle bez uwzględnienia poprawek opozycji. Przecież parlament to miejsce, gdzie się dyskutuje i uzgadnia różne sprawy z między różnymi stronami. Nie może on być dekoracją, jak w ustrojach autorytarnych. Nie można też powoływać się na Konstytucję, by przekreślać jej postanowienia. A to właśnie ma miejsce w przypadku twierdzenia, że to Konstytucja usprawiedliwia odebranie prawa do sądu.

Agnieszka Tałasiewicz, doradca podatkowy, partner w EY

Wielkim rozczarowaniem mijającego roku jest nieuchwalenie nowej ordynacji podatkowej. Jej projekt, przygotowany przez zespół wybitnych ekspertów, przewiduje wiele rozwiązań, które miały ucywilizować relacje między urzędami skarbowymi i podatnikiem, uczynić je bardziej partnerskimi. Niestety, najwyraźniej zabrakło wizjonerskiego podejścia do systemu podatkowego, a przeważyła troska o bieżące dochody budżetu. Tymczasem zaufanie i możliwość roboczego kontaktu z urzędem na co dzień z pewnością wpłynęłaby na większą skłonność do dobrowolnego płacenia podatków. Zamiast takiej „marchewki" pojawił się „kij" w postaci obowiązku raportowania schematów podatkowych. Wprawdzie takie obowiązki pojawiły się też w innych krajach, ale w Polsce są wyjątkowo sformalizowane, a za ich nieprzestrzeganie grożą najsurowsze w Europie sankcje. Zakres zdarzeń uważanych za schemat podatkowy jest tak duży, że można mieć wątpliwości, czy administracja skarbowa będzie w stanie przeanalizować zgłaszane dane i wyciągnąć z nich jakieś wnioski. Przecież raportowaniu podlega nawet zwykła wypłata dywidendy przez spółkę. Takie obowiązki tworzą dodatkowy koszt dla firm, a przy tym niepotrzebną biurokrację.

Piotr Pałka, radca prawny, wspólnik w Derc Pałka Kancelaria Radców Prawnych

Ustawa przekształceniowa przysporzyła wielu problemów interpretacyjnych pomimo kilkukrotnych jej nowelizacji. Nie wprowadziła zasady, zgodnie z którą przekształceniu podlegają także grunty niezabudowane budynkami wielorodzinnymi lub jednorodzinnymi z zabudowaną infrastrukturą techniczną niezbędną do racjonalnego korzystania z budynków wielorodzinnych lub jednorodzinnych. To problem gruntów, na których znajdują się np. place zabaw czy drogi. W przypadku otrzymania zaświadczenia potwierdzającego przekształcenie po 30 listopada 2019 r., otrzymanie bonifikaty uzależnione jest od zgłoszenia zamiaru wniesienia opłaty jednorazowej w terminie 2 miesięcy od dnia otrzymania zaświadczenia. Przepis ten rodzi ryzyko, że zdecydowana większość użytkowników wieczystych może nie dotrzymać tego terminu, bo nie zna tej regulacji. Ustawa nie nakłada bowiem na właściwe organy obowiązku zawarcia w takim zaświadczeniu stosownego pouczenia. Osoby z niepełnosprawnością, członkowie rodzin wielodzietnych, inwalidzi, kombatanci, którym przysługuje spółdzielcze prawo do lokalu, są pozbawione ustawowej 99 % bonifikaty, która przysługuje właścicielom lokali oraz budynków jednorodzinnych. Poważny problem stanowi również nieobjęcie zakresem ustawy przekształceniowej spółdzielni mieszkaniowych, które nie miały uregulowanych tytułów prawnych do zabudowanych gruntów przed wejściem w życie ustawy przekształceniowej, ale są w trakcie lub zakończyły z gminami proces ustanawiania na ich rzecz użytkowania wieczystego po wejściu w życie ustawy przekształceniowej.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA