fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Prawo karne

Sprawa Kraski: skąd nagła zmiana zdania prokuratury

Fotorzepa, Piotr Nowak
Na pięć dni przed posiedzeniem sądu, Prokuratura Regionalna w Szczecinie, która wcześniej złożyła wniosek do Sądu Najwyższego o zawieszenie kary Arkadiusza Kraski wycofuje się z prośby o uniewinnienie. Skąd ta zmiana - pyta Onet.pl.

W sprawie Arkadiusz Kraski od początku nie zgadzało się wiele wątków, a w aktach pojawiały się sprzeczne informacje. Wśród nich te nawet najbardziej kluczowe, jak rysopis sprawcy, który całkowicie odbiegał od wyglądu oskarżonego. Na sali sądowej świadkowie zmieniali nagle zeznania. Według obecnych analiz nie zgadza się także samo miejsce zbrodni. Wiele wskazuje na to, że zostało przesunięte o kilkadziesiąt metrów.

Dlaczego więc w 2001 roku zapadł wyrok skazujący? Sędzia Maciej Strączyński, który 18 lat temu skazał Kraskę, a dziś jest prezesem Sądu Okręgowego, w rozmowie z Onetem tłumaczył to tak: - Gdybym zapytał panią, ile jest dwa plus dwa, to co by pani odpowiedziała? Że cztery, prawda? A ja pani powiem, że nieprawda, bo dwa plus trzy jest pięć. Mnie 20 lat temu zapytano, ile jest dwa plus dwa, a teraz wmawia mi się, że chodziło o dwa plus trzy. Mówiąc inaczej, miałem takie dowody i na ich podstawie został wydany wyrok.

"Nie mam mu nic do powiedzenia"

Sędzia wielokrotnie podczas rozmów z dziennikarzami powtarza, że sprawy Arkadiusza Kraski nie pamięta dokładnie. - Do tych akt nie zaglądałem od 15 lat - mówi dziennikarzom Onetu podczas wywiadu. Chwilę wcześniej opowiada jednak o nagraniach z monitoringu, podaje nazwisko świadka. Wszystko jest jednak "off the record". Kiedy włączamy kamerę, pamięć sędziego zanika.

- Ani ja nie mam mu nic do powiedzenia, ani on nie ma mi nic do powiedzenia - stwierdza sędzia, kiedy pytamy go, czy byłby skłonny się spotkać z Arkadiuszem Kraską.

- Nie sądzę, żeby Strączyński chciał celowo skazać Kraskę. Myślę, że on go nawet żałuje tak naprawdę. Problem w tym, że Strączyński to człowiek bardzo skupiony na swojej karierze. Tak bardzo, że nie umie się pogodzić z myślą, że mógł popełnić błąd. To by nie pasowało do "Strażnika Teksasu" - mówi nam osoba ze środowiska prawniczego w Szczecinie.

"Strażnikiem Teksasu" Strączyńskiego nazywa część prawników i prokuratorów w Szczecinie. Zasłynął przede wszystkim surowymi wyrokami. Był pierwszym sędzią, który skazał oskarżonego na dożywocie w III RP. Tym skazanym jest Arkadiusz Kraska. Przez ostatnie 30 lat sędzia Strączyński skazywał najgroźniejszych przestępców w Szczecinie m.in. w sprawach dotyczących zorganizowanej przestępczości, przemytu narkotyków na wielką skalę i zabójstw, także na zlecenie.

W 2012 roku środowisko zaskoczyła decyzja o usunięciu Macieja Strączyńskiego z funkcji prezesa przewodniczącego III Wydziału Karnego Sądu Okręgowego w Szczecinie. Wszystko tłumaczono rutynowymi zmianami personalnymi i "potrzebą usprawnienia funkcjonowania wydziału". O tym, że Strączyński niechętnie pożegnał się ze stanowiskiem może jednak świadczyć fakt, że od razu złożył wniosek o przeniesienie do innego wydziału. Nie chciał być szeregowym sędzią. Wszystko działo się w czasie, gdy Strączyński przewodniczył stowarzyszeniu Sędziów Polskich Iustitia.

Maciej Strączyński dał się poznać przede wszystkim jako twardy sędzia, który nie był pokorny żadnej władzy. Buntował się przeciwko niektórym reformom. W ostrych słowach wypowiadał się także o obecnej sytuacji w sądownictwie. To jemu podlegli sędziowie nie zgodzili się na areszty w aferze KNF, czy tzw. aferze polickiej. Ta ostatnia decyzja skutkowała późniejszym wszczęciem prokuratorskiego postępowania wobec samych sędziów.

Tajemnicą poliszynela jest też to, jaki stosunek do prokurator Barbary Zapaśnik - to ona zbierała dowody na niewinność Kraski - ma sędzia Strączyński. W sposób bardzo niepochlebny wypowiadał się o niej nawet w obecności dziennikarzy. Co ciekawe, zarówno Zapaśnik, jak Strączyński, uznawani są w Szczecinie za dwójkę najskuteczniejszych w walce z przestępczością. Oboje mają koncie najgroźniejszych przestępców. Skąd więc niechęć Strączyńskiego do Zapaśnik? Tego nie wiadomo. - To dziwne, tym bardziej, że prok. Zapaśnik nigdy nic złego na prezesa nie powiedziała - słyszymy.

- Obie postacie: zarówno pani prok. Zapaśnik, jak i sędziego Strączyńskiego mogą pochwalić ogromnymi osiągnięciami w wymiarze sprawiedliwości. Oboje mają na swoim koncie skomplikowane i medialne sprawy jak czy też wyroki wydawane w takich właśnie postępowaniach - mówi inny prawnik ze Szczecina. - Oboje są także silnymi osobowościami, potrafią podejmować często kontrowersyjne decyzje, ale potrafią też ich bronić. Takie osoby potrafią się ścierać. Niemniej jednak wniosek pani prokurator bez wątpienia uderzył w ego sędziego Strączyńskiego - dodaje.

Prezesem Sądu Okręgowego w Szczecinie Strączyński jest od 2017 roku. Został powołany po tym, jak wygasła kadencja poprzedniej prezes. Nie był też nigdy określany mianem "człowieka Ziobry". Według naszych informatorów, to jednak właśnie z samej góry, czyli najprawdopodobniej z ministerstwa, poszły naciski o zmianę wniosku do Sądu Najwyższego w sprawie Arkadiusza Kraski.

Decyzja prokuratury zaskoczyła środowisko

Oficjalne powody nie są znane. O tych nieoficjalnych mówi się dużo. - Strączyński (prezes Sądu Okręgowego, który 20 lat temu skazał Arkadiusza Kraskę - red.) ma doczekać spokojnie emerytury, a ponowny proces całą sprawę przedłuży - mówi nasz informator.

- Decyzja prokuratury - mówiąc bardzo delikatnie - zaskoczyła całe środowisko. Kilka miesięcy temu prokuratura składa wniosek o uniewinnienie, a teraz nagle się z niego wycofuje. To sprawa raczej bez precedensu, z taką sytuacją jeszcze się chyba nie spotkaliśmy. Zwłaszcza biorąc pod uwagę krótki okres, w którym się to wszystko działo - mówi z kolei w rozmowie z Onetem jeden ze szczecińskich prawników , który chce pozostać anonimowy. - Powiem szczerze, że nawet w kuluarach nieznane są powody, dla których prokuratura podjęła taką decyzję, na pięć dni przed merytorycznym rozpatrzeniem wniosku. Być może pojawiły się nowe przesłanki czy też dowody, ale bardzo dziwi niekonsekwencja prokuratury w tym względzie - dodaje.

Zastanawiające jest także to, dlaczego swój wniosek prokuratura wycofała tuż przed weekendem, w czwartek, na pięć dni przed posiedzeniem Sądu Najwyższego. - Wygląda na to, że zrobili to pięć dni przed tylko po to, żeby nikt nie mógł zareagować. Liczymy jednak, że Sąd Najwyższy podejmie właściwą decyzję - słyszymy.

Wycofanie wniosku przez prokuraturę nie oznacza bowiem, że Sąd Najwyższy nie może podjąć decyzji o uniewinnieniu Arkadiusza Kraski. W aktach znajdują się dowody zebrane przez prokuraturę. Są także nowe, które w środę dostarczył obrońca Kraski. - Mamy kilka asów w rękawie, mamy cały stos dowodów, które do tej pory nie wyszły na jaw. Myślę, że osoby, które próbują sprawę ukrócić, mogą się zdziwić - mówi w rozmowie z Onetem Arkadiusz Kraska.

Kto się bawi życiem Arkadiusza Kraski

Kiedy we wrześniu 1999 roku, w pobliżu stacji CPN przy ul. Kopernika w Szczecinie od kul zginęli: Robert Sajdak – powiązany z półświatkiem kolarz z Berlina i Marek Cisoń – złodziej samochodów, kilku funkcjonariuszy policji musiało się nieźle natrudzić, aby skierować śledztwo na fałszywe tory – wykazała Prokuratura Regionalna w Szczecinie. Preparowali dokumentację, zastraszali świadków i nakłaniali ich do fałszywych zeznań. W efekcie podejrzenie padło na niewinnego człowieka.

Arkadiusz Kraska, bo o nim mowa, nie zdołał się wybronić. W 2001 roku skazano go na dożywocie. Spędził w więzieniu blisko 20 lat. Za kilka dni Sąd Najwyższy zadecyduje o jego dalszych losach: może skierować sprawę do ponownego rozpoznania, albo od razu go uniewinnić. W marcu wnioskowała o to prokurator Barbara Zapaśnik z Prokuratury Regionalnej w Szczecinie.

Tymczasem niespodziewanie, na kilka dni przed posiedzeniem Sądu Najwyższego w sprawie Arkadiusza Kraski, szef tamtejszej prokuratury zmienił zdanie – wycofał się z wniosku o uniewinnienie i zasugerował skierowanie sprawy do ponownego rozpoznania. Sąd Najwyższy nie musi przychylić się do jego nowego wniosku, ale gdyby tak zrobił – niesłusznie skazany mężczyzna nadal będzie miał status podejrzanego, zaś wyrok może zapaść za rok lub dwa. Do tego czasu prawdziwi sprawcy będą bezkarni.

Czy, teoretycznie, Arkadiusz Kraska może wrócić do więzienia?

- Nie widzę takiej możliwości – uspokaja prokurator Barbara Zapaśnik, która go z więzienia wyciągnęła. – Owszem, pojawiło się trochę komplikacji, ale to ja będę miała więcej pracy, niż pan Arkadiusz Kraska problemów.

Zaniepokojony takim obrotem sprawy jest jednak adwokat wrobionego w dożywocie mężczyzny. Pod liczącym 61 stron wnioskiem, który wczoraj trafił do Sądu Najwyższego widnieje podpis Artura Maludy – Prokuratora Regionalnego w Szczecinie. Do tej pory był on postrzegany jako osoba, która umożliwiła prokurator Barbarze Zapaśnik powrót do tamtej sprawy. Wcześniej żaden przełożony nie chciał się na to zgodzić lub wręcz blokował takie postępowanie.

– Dziwna sprawa, kompletnie dla mnie niezrozumiała – komentuje mecenas Michał Kałużny, pełnomocnik Arkadiusza Kraski. – We wniosku prokuratora Maludy jest mnóstwo szczegółów, które tak naprawdę nie podważają wyników pracy pani prokurator Zapaśnik. Tymczasem autor wniosku przytacza, że „uniewinnienie może nastąpić w sytuacji wyjątkowej, gdy pojawią się nowe fakty i dowody". Ależ to jest sytuacja wyjątkowa! Wszystkie dowody zebrane przez panią prokurator o tym świadczą.

Nieoficjalnie mówiono o naciskach

Dlaczego prokuratura zmieniła zdanie: czy z powodu ewentualnych błędów we wcześniejszym wniosku o uniewinnienie, czy też z uwagi na naciski z Ministerstwa Sprawiedliwości? – takie pytanie zadaliśmy w mailu szefowi Prokuratury Regionalnej. Na odpowiedź czekamy.

O naciskach z Ministerstwa Sprawiedliwości mówiono nieoficjalnie od kilku tygodni. Obawiano się przede wszystkim tego, że prokuratura w ogóle zrezygnuje z obrony Arkadiusza Kraski (tzn. wycofa swój pierwszy wniosek o wznowienie postępowania).

- Gdyby prokurator Artur Maludy tego nie zrobił, prawdopodobnie straciłby stanowisko, a jego następca mógłby zamieść wszystko pod dywan – komentuje prawnik, obserwujący wszystko z bliskiej perspektywy. – Dla osób postronnych ta sytuacja jest jak rewolta, ale to pozory.

Komu i z jakich powodów zależy, aby ludzie odpowiedzialni za mafijną egzekucję sprzed lat uniknęli kary? Czy rzeczywiście ktoś steruje sprawą na najwyższym szczeblu wymiaru sprawiedliwości?

Źródło: onet.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA