fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Prawo karne

Prawo karne: przestępców skazanych za zbrodnie czekają badania psychiatryczne

Adobe Stock
Skazani za najcięższe przestępstwa mogą się spodziewać wezwania do psychiatry. Muszą mu się podporządkować.

Redakcja „Rzeczpospolitej" otrzymała sygnał od osoby działającej w jednej z organizacji pomagających skazanym, że odbywających karę za zabójstwo masowo kieruje się na badania psychiatryczne. Boją się oni, że w razie odmowy czeka ich przymusowy pobyt w ośrodku „dla bestii" w Gostyninie – mówi nasz informator. Sprawdziliśmy to.

Rzeczywiście, skazani są kierowani na badania psychologiczne i psychiatryczne.

– Wynika to z polecenia dyrektora generalnego Służby Więziennej z 11 września 2018 r. – informuje ppłk Elżbieta Krakowska, rzeczniczka Służby Więziennej. Polecenie dotyczy obligatoryjnego przebadania skazanych za zabójstwo przed udzieleniem im pierwszej przepustki lub wyrażeniem zgody na opuszczenie zakładu karnego bez dozoru (np. do pracy). Szef więziennictwa wydał je, gdy jesienią zeszłego roku skazany za zabójstwo otrzymał przepustkę i w jej trakcie zabił swą partnerkę oraz jej dziecko. Wezwania na badanie mogą się spodziewać skazani na dożywocie lub 25 lat za zabójstwo lub przestępstwa seksualne, młodociani na pół roku przed zakończeniem kary, skazani zdemoralizowani i sprawiający trudności wychowawcze i osoby kwalifikujące się do ośrodka w Gostyninie.

Badania są przeprowadzane na mocy rozporządzenia ministra sprawiedliwości z 14 sierpnia 2003 r. Czy udział w nich jest przymusowy?

– Skazanego poddaje się badaniom za jego zgodą, ale sędzia penitencjarny może zarządzić je także bez tej zgody – odpowiada centrala więziennictwa.

Sprawa stanu psychicznego skazanych odżyła po tragedii z 13 stycznia w Gdańsku, gdy z rąk Stefana W. zginął prezydent miasta Paweł Adamowicz. Zabójca miesiąc wcześniej zakończył 5,5-roczny wyrok za napady na banki.

Stefan W. został zatrzymany, aresztowany pod zarzutem zabójstwa i w związku z tym skierowany na obserwację psychiatryczną. Zaczęto się też przyglądać jego historii oraz sytuacji ogółu skazanych. Ujawniono, że po zatrzymaniu w 2013 r. Stefan W. był badany przez psychiatrę, który nie wykrył zaburzeń. Miały one wystąpić w 2016 r., już za kratami – ale nie były to zaburzenia tego typu, by kwalifikować go do ośrodka w Gostyninie. W tym czasie Stefan W. miał być 20-krotnie konsultowany psychiatrycznie i leczony na oddziale psychiatrii sądowej w Szczecinie. Na koniec uznano więc, że wystarczy rozmowa z wychowawcą, zanim wypuszczą go na wolność. Nic nie dała też informacja od matki Stefana W., która zdradziła policji swe obawy, że syn zrobi coś złego. Informacja ponoć została przekazana zgodnie z procedurą, ale tragedii nie udało się zapobiec.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA