fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Prawo karne

Już można wątpić w praworządność kraju UE - komentuje Wojciech Tumidalski

AdobeStock
Ogłoszony właśnie w Luksemburgu wyrok w sprawie dotyczącej Polski pokazuje, że w ramach Unii Europejskiej można wątpić, czy w którymś z krajów członkowskich praworządność jest zagrożona. A to świadczy, że spór o rządy prawa to już nie tylko kwestia polityczna, ale także prawna.

Europejski Nakaz Aresztowania to jedna z największych zdobyczy UE gdy chodzi o obrót prawny. Zastąpił przeciągające się postępowania ekstradycyjne, bo ustalono, że w ramach wspólnoty europejskich wartości da się zunifikować zasady wzajemnego przekazywania sobie osób podejrzanych o przestępstwa. Sąd państwa żądającego wydania wystawia ENA, a inny kraj Unii, w którym zatrzymano osobę ściganą bez ociągania wykonywał nakaz. Dzięki temu już po kilku dniach od zatrzymania podejrzany był w rękach organów ścigania swego kraju.

Wszystko całkiem sprawnie działało wiele lat, aż wydarzenia w Polsce ostatnich 20 miesięcy zwróciły uwagę nasz kraj. W podręcznikach historii zostanie zapisane, że irlandzka sędzia, mająca zdecydować czy przekazać Polsce w ramach ENA osobę podejrzaną o przestępstwa narkotykowe zapytała Trybunał Sprawiedliwości UE w Luksemburgu, czy w ogóle można wątpić w praworządność innego kraju Unii i jakie to może przynieść skutki dla jej decyzji.

Odpowiedź Trybunału nie przynosi chluby naszemu krajowi. Okazuje się, że nie tylko można to badać, bo możliwe są wyjątki od ogólnej zasady zaufania między krajami, ale wręcz że jeśli owo badanie potwierdzi wątpliwości, to trzeba wstrzymać wykonanie nakazu. Zapewne będzie tak, że irlandzki sąd wyda Polsce podejrzanego o handel narkotykami, ale już gdyby miało chodzić np. o podejrzanego posła opozycji - nie ma tej pewności.

Co więcej, Trybunał widzi związek między działaniami Komisji Europejskiej wszczynającej postępowanie przeciwko Polsce z art. 7 Traktatu, a możliwymi decyzjami sądów różnych krajów w sprawach zwykłych obywateli. Czyli nie ma żartów…

Teraz bowiem każdy pełnomocnik osoby, która ma być wydana na mocy ENA może wnieść o zbadanie stanu niezależności sądów w Polsce. I sąd będzie musiał to zrobić zanim podejmie jakąkolwiek decyzję. A kolejne miesiące będą leciały. I kto wie, czy nie otworzyliśmy puszki Pandory, bo pretekstów do takiego badania praworządności w innych krajach Unii – pod prawdziwym lub fałszywym pretekstem.

Byłoby inaczej, gdyby nasz rząd nie wybrał konfrontacyjnej metody rozwiązania sporu o praworządność i poniechał forsowania nowelizacji ustaw sądowych, które podają w wątpliwość niezawisłość sędziów oraz w ogóle niezależność i odrębność trzeciej władzy. Kolejne nowelizacje, przeprowadzane dlatego, bo w poprzedniej czegoś nie zauważono, nieliczenie się z uwagami ekspertów, urzędów konstytucyjnych, nie mówiąc już o opozycji, potwierdzają że przyjęto metodę na rympał, zamiast żmudnej, ale przejrzystej, pracy legislacyjnej z zachowaniem wszystkich norm. Nawet wydarzenia z ostatniej nocy w Senacie mogły utwierdzić Trybunał w przekonaniu, że władza w Warszawie z ostrego kursu zejść nie zamierza.

Sąd za włamania dokonane na rympał, ze z góry powziętym zamiarem nie patrzy pobłażliwie.

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA