Samochód, za kierownicą którego siedziała Beata Szydło, wyjeżdżał z drogi podporządkowanej (ul. Zwierzynieckiej) i został uderzony w tył przez samochód jadący główną ulicą (Alejami Trzech Wieszczów) - podał RMF FM.

Jak informuje radio, była premier została uznana za sprawcę kolizji. Została ukarana mandatem w wysokości 450 zł oraz 6 punktami karnymi.

Krakowski "Dziennik Polski" napisał, że według świadków kierowca auta nadjeżdżającego z tyłu w ostatniej chwili chciał odbić, co skończyło się dla niego uderzeniem w latarnię. Została ona częściowa "ścięta" w wyniku uderzenia.

- Była to kolizja, a nie wypadek, co oznacza, że nikt nie odniósł obrażeń. Obaj kierowcy zostali zbadani na obecność alkoholu. Byli trzeźwi - poinformowała w rozmowie z Wirtualną Polską podinsp. Katarzyna Cisło, oficer prasowa małopolskiej policji.

W czasie, gdy Beata Szydło (obecnie eurodeputowana) była premierem, na początku 2017 roku, w Oświęcimiu, samochód, którym jechała premier (za kierownicą siedział kierowca z BOR), aby uniknąć zderzenia ze skręcającym w lewo seicento odbił w lewo i zderzył się z drzewem (podczas manewru rządowa limuzyna i seicento otarły się).

W wypadku ranny został funkcjonariusz BOR oraz sama premier.