fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Prawo i Sprawiedliwość

PiS w sojuszu z Salvinim? A może w Europejskiej Partii Ludowej?

Fotorzepa, Jerzy Dudek
Do końca stycznia mają być gotowe wstępne listy PiS do PE. Zanim zostaną zatwierdzone w marcu, rządzących czeka kilka strategicznych decyzji.

W środę z Jarosławem Kaczyńskim spotka się w Warszawie Matteo Salvini, wicepremier Włoch i szef Ligi Północnej. Opozycja nie ma wątpliwości, że oznacza to mocno eurosceptyczny kurs PiS. – Czy to będzie zinstytucjonalizowana współpraca w ramach jednej grupy w PE? Zobaczymy. Mamy bliską współpracę z Fidesz (węgierskie ugrupowanie Victora Orbana – red.), ale nie ma charakteru instytucjonalnego – zastrzegał w programie #RZECZoPOLITYCE Ryszard Czarnecki, europoseł PiS. Ale partia Jarosława Kaczyńskiego musi zachować pewnego rodzaju balans. Będzie to jednak trudne.

Czytaj także:

Haszczyński: Nie tylko Salvini, Kreml kryje się wdzędzie

Potrzeba równowagi wynika z nowej sytuacji politycznej w Polsce oraz zmieniających się postaw części elektoratu PiS. Z jednej strony coraz bardziej konsolidują się siły prawicy poza PiS. W poniedziałek do koalicji Ruchu Narodowego oraz partii Wolność Janusza Korwin-Mikkego dołączył Grzegorz Braun, popularna postać na prawicy poza PiS. Przez to, że prezydent Andrzej Duda zawetował nową ordynację do PE, powstanie takiej koalicji oraz przekroczenie przez nią progu jest możliwe. Co ciekawe, na najbliższej sesji trzy główne frakcje chcą zmienić regulamin PE. Główna zmina ma dotyczyć utrudnienia funkcjonowania grup politycznych, które działają w kontrze do zasad UE. Sytuacja w Polsce sprawia, że PiS musi próbować dbać o najbardziej twardy elektorat zgodnie z zasadą „blokowania prawej ściany”.

Jednak informacja o sojuszu z Salvinim przed wyborami byłaby silną motywacją dla wyborców anty-PiS. Opozycja już teraz gra na tej nucie, wskazując nie tylko na polexit, ale też na kontakty Salviniego z Rosją. Dlatego jeśli taka grupa powstanie, to niemal na pewno taka informacja pojawi się dopiero po majowych wyborach. Z drugiej strony konflikt z Brukselą i eurosceptyczne argumenty coraz mniej opłacają się w oczach wyborców Zjednoczonej Prawicy, którzy coraz częściej szukają spokoju i przewidywalności. Im bardziej eurosceptyczny jest PiS, tym bardziej mobilizuje to wyborców opozycji.

Dlatego drugi wariant to wejście PiS do EPP, Europejskiej Partii Ludowej, najsilniejszej frakcji obecnie w Parlamencie Europejskim i prawdopodobnie najsilniejszej też po wyborach. Z naszych informacji wynika jednak, że wtedy EPP opuściłaby być może PO–PSL, ale i posłowie z innych krajów, takich jak Finlandia i nie tylko. W praktyce EPP straciłaby więcej mandatów na odejściach, niż zyskałaby na przyjęciu Polaków z PiS.

Trzecia droga to próba utrzymania EKR i wzmocnienia tej frakcji. Po odejściu Brytyjczyków będzie to jednak bardzo trudne. Z punktu widzenia PiS to najbezpieczniejszy scenariusz na gruncie krajowym, ale i ryzykowny, jeśli chodzi o siłę przebicia na forum PE. Tam taka niewielka frakcja nie miałaby większego znaczenia politycznego. W PiS trwają prace nad personaliami i kształtem kampanii. W tej chwili pewne jest jedynie to, że wicepremier Beata Szydło wystartuje w Małopolsce. A co będzie głównym tematem ze strony PiS? – Pokażemy wizję Europy wg PiS. Oceniamy realistycznie Unię Europejską. To będzie projekt „Europy Kaczyńskiego” – mówił niedawno w „Poranku Siódma9” prof. Waldemar Paruch, jeden z bliskich współpracowników Jarosława Kaczyńskiego. 13 stycznia swoją wizję programu europejskiego ma przedstawić partia Jarosława Gowina, Porozumienie.

Droga do sukcesu w wyborach europejskich jest jednak dla PiS trudna. Zwłaszcza jeśli w życie wejdzie projekt wspólnej, szerokiej listy opozycji, o której mówi np. lider PSL Władysław Kosiniak-Kamysz.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA