fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Prawo drogowe

Właściciel auta nie będzie wskazywał, kto nim jechał

123RF
Świadek wykroczenia będzie mógł odmówić odpowiedzi na pytanie, jeśli mogłoby to narazić jego bliskich, np. żonę lub syna, na odpowiedzialność.

Do Sejmu wpłynął właśnie projekt noweli procedury karnej. Przygotowali go posłowie z sejmowej Komisji do spraw Petycji. To efekt petycji przygotowanej przez Fundację Instytutu Thomasa Jeffersona, która wpłynęła do Sejmu w styczniu. Chodzi o zmianę art. 183 procedury karnej. Przepis ten w nowym brzmieniu pozwoli świadkowi przestępstwa i wykroczenia (w tym skarbowego) odmówić udzielenia odpowiedzi na pytanie, jeśli mogłaby narazić na odpowiedzialność świadka lub jego najbliższych. Dziś świadkowi występującemu w sprawie o przestępstwo takie prawo przysługuje, w sprawie o wykroczenia już nie.

– Obecnie to spory problem. Funkcjonują u nas zasady niedopuszczalne w demokratycznym państwie prawa – przekonują autorzy petycji. Pierwsza to obowiązek samooskarżania, druga – denuncjacji osób najbliższych. W takim konflikcie wartość, jaką jest jedność rodziny, musi przeważać nad dobrem wymiaru sprawiedliwości. Odpowiedzialność za wykroczenie należy uznać za nieuzasadnioną i niepotrzebną – argumentują.

O wprowadzenie zmian w kodeksie wykroczeń od dawna zabiegali kierowcy. Namierzony przez fotoradar właściciel auta przekraczającego prędkość po wezwaniu przez Inspekcję Transportu Drogowego musi wydać, kto danego dnia jechał samochodem.

– Najczęściej to on sam albo ktoś z jego najbliższej rodziny – zauważa dr Paweł Gasiński z Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu.

– To nie do pomyślenia, że prawie 17 mln kierowców jest skazanych na taki bałagan – mówi prof. Ryszard Stefański, specjalista prawa wykroczeń.

Widząc niekonsekwencję ustawodawcy, część sądów w Polsce umarza sprawy właścicieli aut, którzy nie wskazują danych kierowcy popełniającego wykroczenie.

Propozycja posłów ma też przeciwników. – Nie chodzi o denuncjację, tylko o wskazanie, kto kierował pojazdem – przekonuje Adam Ługba, autor badań nad skutecznym karaniem niebezpiecznych zachowań na drodze. I tłumaczy, że sam fakt kierowania nie przesądza jeszcze o odpowiedzialności za wykroczenie.

– Wykreślenie przepisu nakładającego na właściciela sankcję za niewskazanie kierowcy zaowocuje powszechnym ignorowaniem tego obowiązku – uważa. I dodaje, że obecny przepis bez wątpienia przyczynia się do poprawy bezpieczeństwa na naszych drogach, nie jest nadmiernie restrykcyjny.

Zgodnie z obowiązującymi przepisami za odmowę wydania kierowcy grozi grzywna od 20 zł do 5 tys. zł.

Nowe przepisy mają wejść w życie 1 stycznia 2017 r.

etap legislacyjny: przed I czytaniem w Sejmie

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA