Reklama
Rozwiń
Reklama

Obowiązek badań wstępnych pozbawia pracy

Organizacje pracodawców i agencje zatrudnienia apelują, by jak najszybciej zawiesić na czas epidemii obowiązkowe badania wstępne pracowników i wydłużyć ważność wydanych wcześniej orzeczeń lekarskich. To pomogłoby ograniczyć katastrofę na rynku pracy.

Aktualizacja: 24.03.2020 12:25 Publikacja: 24.03.2020 12:21

Obowiązek badań wstępnych pozbawia pracy

Foto: Adobe Stock

Podczas gdy firmy motoryzacyjne, transportowe czy hotelarskie wstrzymują działalność i zwalniają pracowników, inne szukają rąk do pracy, by sprostać rosnącym teraz zamówieniom. Problem w tym, że nie zawsze mogą ich zatrudnić, bo koronawirus sparaliżował praktycznie w całym kraju Medycynę Pracy.

– Ogromną barierą jest brak możliwości zrobienia pracownikom badań wstępnych. Przed to od tygodnia nie możemy zatrudniać na umowy o pracy tymczasowej - twierdzi Anna Wicha, prezes Polskiego Forum HR i dyrektor w Adecco. Jak wyjaśnia, bez badań wstępnych można pracować tylko na umowę-zlecenie, podczas gdy charakter pracy w sklepach, zakładach spożywczych czy magazynach formalnie wymaga umowy o pracę. Szefowa PFHR zwraca uwagę, że z paraliżem medycyny pracy poradzili sobie Czesi, którzy od razu w specjalnych przepisach zawiesili przejściowo ten obowiązek. Również u nas kwestia badań ma być rozwiązana w pakiecie ustaw antykryzysowych, ale problemem jest czas.- Procedury ustawodawcze mogą potrwać kilka tygodni a dla zakładów, które teraz pilnie potrzebują rąk do pracy liczy się każdy dzień- zaznacza Anna Wicha.

Jak przypomina Mariusz Kielich z Francusko–Polskiej Izby Gospodarczej, według przeprowadzonego przed tygodniem badania przedsiębiorstw, aż 62 proc. z nich borykało się ze zwiększoną absencją pracowników w związku z pandemią. Niektóre sięgają wtedy po pomoc agencji zatrudnienia, które kierują tam - w miarę możliwości - ludzi zwalnianych na przykład w motoryzacji.

Mateusz Żydek z agencji zatrudnienia Randstad ocenia, że podaż i popyt na pracowników tymczasowych są na razie wyrównane- bo udaje się kierować część pracowników zwalnianych teraz w przemyśle, w tym zwłaszcza w motoryzacji, do branży logistycznej czy spożywczej.

Wojciech Ratajczyk, szef Trenkwalder Polska i wiceprezes PFHR wśród pracodawców szukających teraz ludzi do pracy wymienia też firmy wysyłkowe i farmaceutyczne. Według niego, zakłady wstrzymujące produkcję, nie spieszą się ze zwolnieniami pracowników tymczasowych a przynajmniej chcą utrzymać ich kluczowe zespoły. Zależy im też na utrzymaniu pracowników z Ukrainy- bo ci nie mając pracy wyjadą z Polski. Może też ich wypchnąć biurokracja- bo problemem są nowe oświadczenia dotyczące zatrudnienia obcokrajowców i przedłużanie zezwoleń na pobyt i pracę w Polsce. Firmy apelują, by wprowadzić automatyczne przedłużenie zezwoleń dla cudzoziemców, w tym głównie Ukraińców którzy legalnie pracują w Polsce. - Jeśli wyjadą- to przy obecnych obostrzeniach na granicach i blokadach na Ukrainie nie wiadomo kiedy wrócą - ocenia Wojciech Ratajczyk.

Reklama
Reklama
Praca
Dyrektywa UE ma poprawić warunki pracy milionów osób. Kiedy wprowadzi ją Polska?
Praca
Wielka reforma systemu służby cywilnej USA. Donald Trump zacieśnia kontrolę
Praca
Między technologiami i komfortem pracowników
Praca
Świetny specjalista, fatalny szef. W tę pułapkę wpada wiele polskich firm
Materiał Promocyjny
Historyczne śródmieście Gdańska przyciąga klientów z całego kraju
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama