fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Praca

USA: Fatalna passa prezesów. W ciągu miesiąca 170 straciło pracę

Adobe Stock
Tak wielkiej fali zwolnień na najwyższych stanowiskach w amerykańskich firmach jeszcze nie było. Pracę w ostatnich miesiącach stracili między innymi szefowie McDonald’s, Nike i WeWork.

Prezesi największych koncernów w USA nie mają ostatnio łatwo. Tylko w październiku z posadą pożegnało się aż 172 szefów – to rekordowa miesięczna liczba rezygnacji z najwyższych stanowisk w amerykańskich firmach. W porównaniu z wrześniem to skok o 14 proc., a z październikiem ubiegłego roku o 15 proc., gdy pracę straciło 149 prezesów - wynika z raportu firmy Challenger, Gray & Christmas, do którego dotarł portal CNN.

Cały ten rok był wyjątkowo fatalny dla amerykańskich szefów. Jak dotąd w 2019 r. z firm odeszło w sumie 1332 CEO. To najgorszy wynik od 2002 r., kiedy firma Challenger, Gray & Christmas zaczęła sporządzać coroczne raporty. Badanie bierze pod uwagę zarówno przedsiębiorstwa prywatne, jak i publiczne, agencje rządowe i organizacje non-profit, które działają od co najmniej dwóch lat i zatrudniają ponad 10 pracowników.

Jak zaznaczają autorzy raportu, spora liczba zwolnionych szefów nie pożegnała się z posadą z własnej woli. Wielu zostało zwolnionych za brak profesjonalizmu, popełnione błędy operacyjne, przynoszenie strat finansowych, ale też za nieodpowiednie zachowanie wobec podwładnych, molestowanie i inne skandale.

Najgłośniejszym przypadkiem był ostatnio prezes sieci McDonald’s Steve Easterbook, który musiał na początku listopada zrezygnować ze stanowiska w powodu romansu z jedną z pracownic, którym złamał wewnętrzny regulamin firmowy.

W atmosferze skandalu odszedł także Adam Neumann, kontrowersyjny szef WeWork, który przewoził w samolocie marihuanę i rozsławił się nietypowymi ambicjami, by zostać „prezydentem świata”.

Poza nimi, z najwyższą pozycją w firmach rozstali się w ostatnich miesiącach również prezesi Nike, Under Armour i Juul.

Większość szefów nie odeszła jednak tak gwałtownie z firm, tylko ich rezygnacje wynikały ze starości bądź naturalnych potrzeb zmiany kadrowej. Jak wynika z raportu, najwięcej rezygnacji miało miejsce w organizacjach rządowych i non-profit. W dalszej kolejności najgorzej było pod tym względem w branży telekomunikacyjnej, technologicznej i w finansach.

– Po dekadzie ekspansji, firmy, które powstawały dziesięć lat temu, znajdują się teraz na etapie, w którym potrzebują nowego przywódcy. Inne z kolei dostosowują się do zmieniających się technologii bądź znajdują nowych szefów na podstawie analiz obecnych warunków ekonomicznych i prognoz na najbliższy rok – wyjaśnił Andrew Challenger, wiceprezes Challenger, Gray & Christmas.

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA