fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Praca, emerytury, renty

Koronawirus. Polacy nie chcą iść na emeryturę w czasie pandemii

Adobe Stock
Pracodawcy mimo epidemii nie zwalniają zatrudnionych z ukończonym wiekiem emerytalnym.

Z najnowszych danych ZUS wynika, że w zeszłym roku na emeryturę przeszło 293 tys. osób, z czego 62 proc. złożyło wniosek o to świadczenie dokładnie w wieku emerytalnym, prawie 25 proc. w ciągu roku od jego osiągnięcia, a pozostałe 13 proc. wstrzymało się z taką decyzją co najmniej rok od nabycia uprawnień. Taką decyzję o dłuższej pracy znacznie częściej podejmują kobiety niż mężczyźni. Powód jest oczywisty. Wcześniejsze o pięć lat przejście na emeryturę oznacza dla nich znacznie niższe świadczenie. Oznacza to też, że utrzymuje się trend z poprzednich lat i już około 100 tys. osób rocznie wstrzymuje się z decyzją o przejściu na emeryturę, dzięki czemu zyskują wyższe świadczenie.

Czytaj także:

Pomogli pracodawcy

Z tych danych wynika także, że przedsiębiorcy dotknięci kryzysem ekonomicznym wywołanym przez pandemię koronawirusa nie zwalniali z pracy osób, które osiągnęły wiek emerytalny, choć zgodnie z przepisami jest to możliwe, np. w czasie zwolnień grupowych. Tacy pracownicy, w razie rozwiązania umowy mają bowiem źródło utrzymania w postaci świadczenia z ZUS.

– Nie spełniły się najczarniejsze scenariusze z początku epidemii, że osoby z uprawnieniem do emerytury będą wybierane w pierwszej kolejności do zwolnienia – komentuje Łukasz Kozłowski, główny ekonomista Federacji Przedsiębiorców Polskich. – Biorąc pod uwagę stosunkowo niewielki wzrost bezrobocia i utrzymującą się na stałym poziomie liczbę cudzoziemców pracujących w Polsce, można dojść do wniosku, że epidemia nie wywarła tak negatywnego wpływu na polski rynek pracy, jak spodziewało się wielu ekonomistów.

– Epidemia jak na razie nie odbiła się na zwolnieniach, ale trudno wyrokować, jak to będzie wyglądało w kolejnych miesiącach – zauważa Cezary Kaźmierczak, prezes Związku Przedsiębiorców i Pracodawców. – Z naszych badań wynika, że pracodawcy nie szykują się obecnie ani do zwolnień, ani do inwestowania. Dużo zależy od tego, kiedy ruszą środki z Krajowego Planu Odbudowy.

Warto czekać

Ze statystyk ZUS wynika, że jeszcze w 2015 r. aż 82,9 proc. osób przeszło na emeryturę natychmiast po osiągnięciu wieku emerytalnego, 11,4 proc. w ciągu roku od tej daty, zaś tylko 5,7 proc. opóźniło przejście na emeryturę o rok lub dłużej od nabycia uprawnień. W 2016 r. ten odsetek zmalał, ale w 2017 r. aż 88,3 proc. osób przeszło wtedy na emeryturę natychmiast po nabyciu uprawnień do tego świadczenia. Był to jednak skutek powrotu do wieku emerytalnego 60–65 lat.

Od 2018 r. odsetek odchodzących na emerytury od razu po osiągnięciu wieku emerytalnego wynosi od 58 do 62 proc. uprawnionych.

– System emerytalny w naturalny sposób zachęca do wstrzymywania się z decyzją o przejściu na emeryturę, gdyż oznacza to podwyższenie świadczenia – dodaje Łukasz Kozłowski z FPP. – W ostatnich latach nawet bardziej. Jeszcze pięć lat temu rok dłuższej pracy oznaczał podwyżkę świadczenia o średnio 8 proc., a już w 2020 r. ten wskaźnik korzyści wynikający z dłuższej pracy wzrósł do 15 proc. Ten rok będzie jednak dla emerytów wyjątkowy i jestem ciekaw, jak przełoży się na te statystyki. Przez likwidację problemu z zaniżonymi emeryturami przyznawanymi na wnioski złożone w czerwcu, a także kumulację w tym roku 13. i 14. emerytury będzie silna presja na jak najszybsze przechodzenie na świadczenie, by skorzystać z tych dodatkowych świadczeń.

Kolejna zmiana na korzyść emerytów dotyczy nowych tablic dalszego trwania życia, które zaczną obowiązywać od 1 kwietnia 2021 r.

W związku ze zwiększoną śmiertelnością wywołaną przez Covid-19 znacznie zmniejszy się wskaźniki dalszego trwania życia. Dla 60-latki zmniejszył się on o 13,8 miesiąca, a 65-latka o 13,3 miesiąca.

Ten wskaźnik jest brany do wyliczenia świadczenia dla każdej osoby przechodzącej na emeryturę. Oznacza to, że po 1 kwietnia kapitał emeryta zebrany w ZUS zostanie podzielony przez mniejszy wskaźnik, co da wyższe świadczenie. Z obliczeń ZUS wynika, że na zmianie tych wskaźników nowi emeryci zyskają o 5,6 proc. wyższe świadczenie dla 60-latki i nawet o 6,5 proc. więcej dla 65-latka.

Opinia dla „Rzeczpospolitej"

prof. Gertruda Uścińska, prezes ZUS

Uważam, że ubezpieczeni mają coraz lepsze zdrowie, coraz lepsze warunki pracy i coraz większą wiedzę o tym, od czego zależy wysokość emerytury. ZUS konsekwentnie i aktywnie prowadzi kampanie informacyjne na rzecz podnoszenia świadomości Polaków, że wydłużanie aktywności ekonomicznej, praca na oskładkowanych umowach, a także późniejsze składanie wniosku pozwalają uzyskać wyższą emeryturę. Kluczową rolę odgrywają powołani w lipcu 2017 r. doradcy emerytalni, którzy w placówkach ZUS pomagają klientom w podjęciu decyzji o momencie przejścia na emeryturę. Obsłużyli oni ok. 25 mln klientów. Pamiętajmy, że nasza emerytura zależy od kwoty składek emerytalnych, które opłaciliśmy do systemu i która podlega oczywiście waloryzacji, a także od wieku, w jakim złożyliśmy wniosek o świadczenie. Przedłużenie pracy o rok pozwala uzyskać emeryturę wyższą nawet o 10–15 proc. Wynika to z opłacenia dodatkowych składek, ich waloryzacji oraz mniejszego średniego dalszego trwania życia przyjętego do obliczeń.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA