fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Polityka

Opus Dei szkoli ministrów

Patryk Jaki jest jednym z wiceministów, którzy wzięli udział w tych szkoleniach.
PAP, Leszek Szymański
SLD uważa, że katolicka organizacja może próbować wpływać na polski rząd.

Opus Dei to organizacja katolicka, która kładzie nacisk na uświęcającą wartość codziennej pracy. O jej silnej pozycji w Watykanie świadczy fakt, że jako jedyna w Kościele ma status prałatury personalnej. Działa w 70 krajach, a w Polsce skupia około 600 osób. Prowadzi kilka uczelni wyższych, m.in. IESE Business School w Madrycie i Barcelonie.

Z ustaleń „Rzeczpospolitej" wynika, że studiuje na niej 60 kluczowych polskich urzędników, w tym dziesięciu wiceministrów. To m.in. wiceszefowie resortu sprawiedliwości Patryk Jaki i Łukasz Piebiak, Jadwiga Emilewicz i Paweł Chorąży z Ministerstwa Rozwoju, wiceszef resortu środowiska Sławomir Mazurek oraz minister w KPRM Mikołaj Wild.

Kurs nazywa się ARGO Top Public Executive i jest realizowany wraz z Krajową Szkołą Administracji Publicznej (KSAP). Trwa 18 dni, podczas których uczestnicy przede wszystkim rozwiązują tzw. studia przypadku dotyczące problemów w administracji.

Zajęcia odbywają się w Barcelonie i w Warszawie. Do zaliczenia wystarczy aktywna obecność, egzaminów nie ma. Do rekrutacji wystarczyło wypełnić formularz i udowodnić znajomość angielskiego. Kursanci za udział w programie nie zapłacili ani złotówki. Wykorzystano w nim 4 mln zł ze środków unijnych.

Dlaczego KSAP uruchomiła program z IESE? „W celu uzyskania najlepszych efektów szkolenia dokonano porównania wiodących ośrodków kształcenia (IESE Business School, Stanford oraz Harvard Business School). W wyniku przeprowadzonej analizy ustalono, że IESE Business School ma największe doświadczenie w realizacji tego rodzaju projektów" – informuje KSAP.

IESE to jedna z najlepszych uczelni menedżerskich świata. Od kilku lat zajmuje pierwsze miejsce w rankingu podyplomowych programów dla kadry zarządzającej „Financial Times".

Jednak zdaniem rzeczniczki SLD Anny Marii Żukowskiej studia wiceministrów na uczelni Opus Dei mogą budzić wątpliwości. – Opus Dei działa na niejasnych zasadach, a jego członkowie nieformalnie się wspierają. Może rząd spłaca jakieś długi wobec tej organizacji? – pyta.

Żukowska przypomina kontrowersje wokół Opus Dei za pierwszych rządów PiS. Media informowały wówczas, że członkami lub sympatykami tej organizacji nasycony był gabinet Kazimierza Marcinkiewicza. Wymieniano m.in. ówczesnych: ministra infrastruktury Jerzego Polaczka, wiceministra finansów Mariana Moszorę, szefa resortu kultury Kazimierza Michała Ujazdowskiego i jego dwóch zastępców Jarosława Sellina oraz Tomasza Mertę.

Wówczas o Opus Dei mówiło się sporo za sprawą książki „Kod Leonarda da Vinci" Dana Browna, który przedstawił tę organizację jako wykonującą „mokrą robotę" dla Watykanu. Książkę skrytykował polski Episkopat.

Jednak ten temat wrócił w 2011 roku po powstaniu drugiego rządu Donalda Tuska. Janusz Palikot mówił, że „Opus Dei ma trzech agentów w rządzie". Chodziło szefa dyplomacji Radosława Sikorskiego, ministra sprawiedliwości Jarosława Gowina oraz szefa KPRM Tomasza Arabskiego.

Czy obecni wiceministrowie otwierają się na wpływy jakiejś tajemniczej organizacji? Oni sami mówią, że podczas zajęć nie ma nawiązań do religii. – Nasi wykładowcy to światowa elita. Prowadzili zajęcia dla menedżerów z największych światowych korporacji – mówi Patryk Jaki.

Biuro prasowe Ministerstwa Sprawiedliwości informuje, że „na zajęciach podkreślana jest wartość etyki w działaniu w administracji i biznesie, jednak nie ma to charakteru religijnego". Zauważa, że w Polsce też działają uczelnie założone przez Kościół, np. Katolicki Uniwersytet Lubelski.

Jednak to nie koniec zarzutów. – Lepiej by było, gdyby szkolili się przed objęciem swoich funkcji – mówi Anna Maria Żukowska. Jej zdaniem szkolenie świadczy o braku kompetencji urzędników.

– Wiceministrowie odpowiadają za gigantyczne budżety. W interesie całego państwa jest to, by uczyli się od najlepszych – odpowiada Patryk Jaki.

masz pytanie, wyślij e-mail do autora: wiktor.ferfecki@rp.pl

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA