fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Polityka

Staniszkis: Tusk ma rację, bijąc na alarm

Opozycja jest bezradna. Pokazują, że chodzi tylko o władzę, a nie przyszłość Polski
Fotorzepa, Waldemar Kompała
- Jarosław Kaczyński jako premier szybciej zrealizowałby totalitarną wizję państwa – uważa socjolog Jadwiga Staniszkis

Rzeczpospolita: Jarosław Kaczyński za Beatę Szydło?

Prof. Jadwiga Staniszkis, socjolog: Władza Kaczyńskiego wiązałaby się z odpowiedzialnością za podejmowane decyzje. Układ rządzenia byłby bardziej przejrzysty. Myślę jednak, że premier Szydło łagodzi niebezpieczny styl rządzenia PiS. Wolałabym, żeby Beata Szydło pozostała na stanowisku premiera RP.

Powinno dojść do rekonstrukcji rządu?

Powinno dojść do przeorania rządu. Siermiężny Waszczykowski, który przyczynia się do izolacji Polski w UE, natychmiast powinien przestać być szefem MSZ. Szyszko, który wyrządza szkodę polskiemu środowisku, nie tylko Puszczy Białowieskiej, również powinien odejść. Do skreślenia jest też Gliński, który nie rozumie potrzeby wolności w kulturze, co udowodnił niszczeniem Muzeum II Wojny Światowej na rzecz mitu polskiej bohaterszczyzny. Gowin powinien odejść za obniżenie poziomu szkolnictwa wyższego. Część rządu należy zmienić, część zmusić do większej pracy, ale Beatę Szydło należy zostawić na stanowisku premiera.

Nie lepiej byłoby, gdyby odpowiedzialność i decyzyjność była w jednych rękach?

Kaczyński jako premier szybciej realizowałby totalitarną wizję państwa. Przy czym totalitaryzm PiS nie oznacza więzień, represji, sankcji itd., ale zmianę społeczeństwa przez państwo. Kaczyński przez państwo chce zmienić naród, a równocześnie niszczy to państwo.

Co to znaczy?

PiS chce dokonać ostatecznej rewolucji, czyli przez władze zmienić naród. Jarosław Kaczyński 11 listopada powiedział, że przy pomocy państwa należy przekształcić naród. To typowe dla bolszewickiego totalitaryzmu, gdzie wolność uznawano za czynnik przeszkadzający w realizacji praw historii. PiS dla umocnienia władzy i uzasadnienia swoich działań wykorzystuje kompleksy, frustrację jednostek, kompleksy narodowe wobec Zachodu. Oni jeszcze bardziej pobudzają narodowe kompleksy i frustracje. Sytuacja w Polsce jest poważna, dlatego zgadzam się z Donaldem Tuskiem, który bije na alarm!

Rzeczywiście, jak uważa Tusk, Polska jest w trakcie ostrego sporu z Ukrainą, jest izolowana w Unii Europejskiej, następuje odejście od rządów prawa, niezawisłości sądów, jest atak na sektor pozarządowy, wolne media, a plan PiS może przypominać plan Kremla?

Tusk nie powinien pisać tego, co napisał, ze względu na pełniony urząd, ale napisał prawdę. Izolacja Polski w UE i konflikt z Ukrainą jest pożądany przez Rosję, choć nie sądzę, żeby Moskwa sterowała polityką PiS. Podobieństwo jest gdzie indziej. W PiS panuje myślenie bolszewickie, cechujące Rosję Putina, oparte na wschodniochrześcijańskiej wizji, że trzeba wydobyć ze społeczeństwa „właściwe" istnienie. A co jest „właściwe", to najlepiej wie władza. Już Hannah Arendt pisała, że wolność w takim przesłaniu traktowana jest jako przeciwnik wydobywania właściwego istnienia przez władzę. Podmiotowość jest również utrudnieniem.

Przyjęta przez Parlament Europejski rezolucja jest dowodem na pogłębiającą się izolację Polski w UE?

Tak. Przecież to prezydent Lech Kaczyński podpisywał traktat lizboński, gdzie Polska przyjęła zobowiązania unijne, zgodziła się na respektowanie warunków brzegowych, do których należą rządy prawa, wolność, niezależne sądy, wolne media i trójpodział władz itd. Niszczenie trójpodziału władz przez PiS kłóci się z zobowiązaniami unijnymi Polski. Władza nie ma prawa niszczyć państwa prawa i przebudowywać społeczeństwa. Za polityką Kaczyńskiego stoi utopia wspólnotowego emocjonalnie społeczeństwa. Tak zawsze się zaczynały nacjonalizmy. Najpierw pojawiała się utopia.

UE powinna ingerować w sprawie Polski?

Bardzo dobrze, że Unia ingeruje, ale to powinno być bardziej instytucjonalne, a mniej personalne. Ingerencja Tuska może budzić podejrzenia, że wykorzystuje urząd dla osobistych partykularnych interesów politycznych, jak np. walka o prezydenturę w przyszłych wyborach. Podkreślić jednak należy raz jeszcze, że Tusk ma rację w swoim przesłaniu. Nie można pozwolić na dalsze przesuwanie Polski do paradygmatu kulturowego Rosji Putina i bolszewizmu.

Prezes, będąc jeszcze w opozycji, mówił, że „Polska będzie jak Turcja: najpierw wygramy wybory, a później zmienimy elity".

Zmiana elit jest naturalna po wygranych wyborach. Ale Kaczyńskiemu chodzi nie tylko o elity, ale o przebudowę całego społeczeństwa i uczynienia z instytucji społecznych narzędzi kontroli, łącznie z rodziną i szkołą. Grożono uczniom, że jeśli będą uczestniczyć w marszach KOD, to odpowiadać będzie za to też rodzic i nauczyciel. Przebudowa społeczeństwa przez PiS to coś znacznie niebezpieczniejszego niż tylko wymiana elit. To pomylony projekt.

Dwa lata rządów PiS to był rzeczywiście czas dobrej zmiany dla Polski?

Przez ostatnie dwa lata Polska zmieniła się na gorsze. Dobrym przykładem był Marsz Niepodległości, podczas którego były wznoszone hasła rasistowskie. Przy tych emocjach i ukrytej agresji w biednym społeczeństwie, były one usprawiedliwiane przez władze, bo być może miały dotyczyć zablokowania imigrantów i terroryzmu, ale taka metoda, ocierająca się o rasizm, też jest niedopuszczalna. PiS demoralizuje społeczeństwo.

A jak o władzy świadczy spór między szefem MON a głową państwa?

Prezydent wysyła sygnały przez insynuacje. Nie wiadomo, o co mu chodzi. Macierewicza znam od kilkudziesięciu lat, jako człowieka inteligentnego, zaangażowanego, potrafiącego ryzykować, i ufam mu bardziej niż Dudzie, który jest tylko deklamującym aktorem. Prezydent przyczynił się, i wciąż się przyczynia, do łamania konstytucji. Jest chorągiewką na wietrze i martwi się tylko o swój wizerunek. W tym niszczącym sporze mam nadzieję, że wygra Macierewicz. Czas na refleksję obu stron. Kiedy będzie się zmieniać konstytucję, a nie powinno się tego robić za rządów PiS, gdyż oni mogą się posunąć zbyt daleko, należy precyzyjniej rozdzielić kompetencje prezydenta i ministra obrony narodowej w odniesieniu do wojska.

Zwiększoną aktywnością w sprawach polskich Donald Tusk sygnalizuje powrót do krajowej polityki?

Gdyby Tusk zdecydował się kandydować na prezydenta Polski, to mógłby wygrać z Dudą.

Przez premier i polityków PiS uważany jest za tego, który atakuje Polskę. Podobnie jak ci posłowie, którzy głosowali za unijną rezolucją lub wstrzymali się od głosu.

Te ataki wynikają z chęci przypodobania się prezesowi i twardym wyborcom PiS. Jednym z najmocniej atakujących był Andrzej Duda, którego nie jestem zwolenniczką, bo nie lubię takich listków na wietrze. Szanuję urząd zajmowany przez Dudę, ale nie samego Dudę. Pani Szydło drży o stanowisko, więc też atakuje. Traktat lizboński stworzył zewnętrzne ramy prawne, których Polska jako członek UE musi przestrzegać. Używanie oskarżeń typu targowica jest absurdalne. Tylko podniesienie poziomu wiedzy, kultury, powrót do warstwy inteligenckiej, która również jest niszczona, zadecydują o przyszłości Polski. Ludowość kierowana przeciwko elitom jest zręcznie wykorzystywana przez PiS. To klasyczny podział, który był opisywany przez Arendt w odniesieniu do początków faszyzmu.

Politycy PO popełnili błąd, głosując za rezolucją?

Gdybym ja tam była, to wstrzymałabym się od głosowania, ale cieszyłabym się, że ta rezolucja została przyjęta. Izolacja Polski w UE to najgorsze, co się może zdarzyć, a ku temu dzięki PiS-owi zmierzamy.

A co po dwóch latach możemy powiedzieć o opozycji?

Przekaz PO powinien być politycznie bardziej czytelny, skrótowy i spektakularny. Piętnować należy wprowadzane zmiany w kategoriach kulturowo-systemowych, a nie tylko doraźnie politycznych. Zadowolenie Polaków z upokarzania elit może wygrać. Nowoczesna jest niewyrazista. Petru nie wykorzystuje swojej wiedzy ekonomicznej. W partii nie widać nikogo o zdolnościach technokratycznych. Opozycja jest bezradna. Postawili na gadulstwo, a nie na wbijające się w pamięć komunikaty i nie pokazują, jak poważna jest sytuacja. Pokazują, że chodzi tylko o władzę, a nie przyszłość Polski.

Okazuje się, że partia Kaczyńskiego nie ma z kim przegrać?

Opozycja musi się zjednoczyć, żeby wygrać z PiS. Musi pokazać, jakie zagrożenia cywilizacyjne niesie obecna władza.

Czy gdyby jednak doszło do wymiany premiera, to Beata Szydło powinna zostać kandydatką PiS na prezydenta Warszawy?

To byłby humanitarny sposób odsunięcia jej od władzy, ale ona nie zna Warszawy i nawet nie jest stąd. Hanna Gronkiewicz-Waltz, która popełniła błędy przy reprywatyzacji, była bezbłędna w zakresie inwestycji miejskich. Prezydentem Warszawy powinien zostać Rafał Trzaskowski. On reprezentuje inne pokolenie, ale zna miasto, wie, jakie są niezbędne praktyczne zmiany i inwestycje, zna się na kulturze. Trzaskowski uczyniłby Warszawę lepszą i weselszą. Zagłosowałabym na Trzaskowskiego.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA