fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Polityka

Kulisy nocnych narad w PiS

Beata Szydło i Jarosław Kaczyński mieli bardzo długo dyskutować w cztery oczy. Po tej rozmowie zapadła decyzja o nominacji
Fotorzepa, Jerzy Dudek
PiS wskaże Beatę Szydło na premiera. Choć przeciwko niej wystąpiła część polityków PiS i partii sojuszniczych.

Komitet Polityczny PiS obradował we wtorkowy wieczór tylko kilka minut. Jednogłośnie przyjął, że na rozmowach z prezydentem Andrzejem Dudą to Beata Szydło zostanie wskazana jako kandydatka na premiera.

Wcześniej władze PiS przez ponad godzinę czekały, aż skończy się rozmowa prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego z Szydło. Nie wiadomo, co stało się za zamkniętymi drzwiami. Wiadomo jednak, że przez kilka godzin jej kandydatura wisiała na włosku.

Kto nie chciałby Szydło

Narady w siedzibie PiS na temat składu rządu trwały w siedzibie partii przy ul. Nowogrodzkiej w Warszawie przez cały dzień. Sprawy nabrały tempa, gdy wieczorem wPolityce.pl napisało, że Szydło nie jest jedynym kandydatem i że premierem może zostać szef Rady Programowej PiS Piotr Gliński.

Według naszych rozmówców w PiS krąży kilka wersji wydarzeń. Przeciwna kandydaturze Szydło miała być część zasłużonych działaczy jeszcze z czasów Porozumienia Centrum. U Kaczyńskiego byli tego dnia m.in. Marek Suski i Leonard Krasulski. Na Nowogrodzkiej mieli też być Zbigniew Ziobro, a po nim Jacek Kurski. Kaczyński miał też rozmowę z szefem Polski Razem Jarosławem Gowinem. Każda z tych osób ma swój powód, by chcieć innego premiera. – Beata nie potrafiła zbudować poparcia dla swej kandydatury. Wycięła przedstawicieli mniejszych partii z list w swoim okręgu, a zakon (wierni towarzysze prezesa z czasów PC) niechętnie patrzy na wzrost jej wagi politycznej – obrazuje jeden z przeciwników Szydło.

Gdy Gowin jako ostatni wchodził do prezesa, miał być przekonany, na podstawie relacji poprzednich rozmówców Kaczyńskiego, że Szydło będzie zastąpiona przez szefa PiS. Zdziwił się, gdy w progu usłyszał, że kandydatem ma być Gliński, z którym sam ma świetne stosunki dzięki współpracy przy programie PiS.

– Kaczyński miał mu mówić, że Szydło nie podoła zadaniu, stąd nie można jej powoływać. Gowin wolałby rząd Kaczyńskiego, ale z Glińskim też dogadałby się lepiej, stąd nie oponował – przekonuje osoba z otoczenia lidera Polski Razem.

Gdy po posiedzeniu komitetu do dziennikarzy wyszła rzecznik Elżbieta Witek i przecięła spekulacje, ogłaszając Szydło kandydatką na premiera, gowinowcy byli zdziwieni.

Wtedy pojawiła się kolejna teoria. – Kaczyński po raz kolejny przetestował swoje otoczenie. Tworząc atmosferę niepewności, miał lepszą pozycję w rozmowie z Szydło, a przekonując przeciwników tej kandydatury, że chce się jej pozbyć, sprawdził, jakie są sojusze w partii – ocenia jeden z naszych rozmówców.

Co ciekawe, o całej sprawie nikt nie informował samego Glińskiego. – Byłem wtedy w pociągu – mówi „Rzeczpospolitej" Gliński.

Jak słychać w PiS, z obrotu wydarzeń nie był zadowolony szef partyjnych struktur Joachim Brudziński. – Ciągle przypisuje mu się knucie przeciwko Szydło i mając stały dostęp do prezesa, byłby pierwszym podejrzanym o inspirowanie intrygi. Joachim wie jednak, że kluczem do wygranych w obu kampaniach był brak takich rozgrywek – deklaruje jeden z jego stronników.

Również gowinowcy są przekonani, że mogą stać się kozłami ofiarnymi. – To była rozgrywka wewnątrz PiS. Zakon próbował załatwić własne porachunki i wykorzystał to, że nie mamy z Szydło najlepszych relacji – słyszymy w Polsce Razem.

Giełda nazwisk

Gowin jednak ma podobno obiecaną funkcję szefa MON. Na spotkaniu z Kaczyńskim przedstawił też czterech kandydatów na wiceministrów. Coraz głośniej mówi się, że drugi koalicjant, czyli ziobryści, dostanie Ministerstwo Sportu. Tekę miałby objąć Patryk Jaki. Ważną funkcję obejmie Mariusz Błaszczak. Szef Klubu PiS pojawia się raz jako marszałek Sejmu, raz jako szef Ministerstwa Spraw Wewnętrznych. Plotkom o wejściu do rządu zaprzecza publicznie Joachim Brudziński.

Wiadomo, że w gabinecie będzie Gliński. Kaczyński deklarował już publicznie, że będzie wicepremierem, ale nie wiadomo, w jakim resorcie. Mówi się też o nim jako o marszałku. Edukacją mogłaby się zająć Elżbieta Witek mająca dobre relacje z Szydło i Kaczyńskim.

Ministrem zdrowia miał być Stanisław Karczewski, ale wymienia się go też w kontekście marszałka Senatu. To otwierałoby drogę dla Konstantego Radziwiłła.

Co do resortów gospodarczych i finansowych, to rozważani są Paweł Szałamacha i Henryk Kowalczyk, ale mówi się, że mogą oni dostać też inne teki z uwagi na fakt, że nie są faworytami Kaczyńskiego. Nowym Ministerstwem Energetyki pokieruje najprawdopodobniej Piotr Naimski, Ministerstwem Gospodarski Morskiej – europoseł Marek Gróbarczyk. Inny eurodeputowany Janusz Wojciechowski coraz częściej jest typowany na ministra sprawiedliwości. Infrastrukturą miałby się zająć Andrzej Adamczyk. Wciąż nie jest jasne, czy PiS od razu zrealizuje postulat likwidacji resortu Skarbu Państwa, czy stanie się to później.

Wśród kandydatów na szefa MSZ wymienia się w PiS m.in. prof. Ryszarda Legutkę. Dla kierowania dyplomacją fotel wiceszefa PE gotów byłby porzucić Ryszard Czarnecki. Koordynatorem służb specjalnych może być Mariusz Kamiński.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA