Dziesięć lat temu, rozpoczynając pierwszą z dwóch kadencji na czele państwa, Dalia Gribauskaite na pierwszą oficjalną podróż wybrała Sztokholm.
– Uważała, że Litwa powinna wyrwać się z kręgu „zacofanych krajów Europy Wschodniej", do których zaliczała także Polskę, i stawiać na relacje z „Zachodem", Szwecją Niemcami, Wielką Brytanią – mówi „Rzeczpospolitej" prof. Alvydas Nikzentaitis, prezes wileńskiej Fundacji Giedroycia.
Wszystko zmieniły aneksja Krymu i zajęcie przez Rosję Donbasu.
– Nagle zorientowaliśmy się, że wszystko, co osiągnęliśmy po rozpadzie ZSRR, możemy stracić. Zrozumieliśmy, że nasza droga do Europy prowadzi przez Polskę, że stosunki z nią mają dla nas fundamentalne znaczenie – tłumaczy Nikzentaitis.
Fort Trump i Nord Stream 2
Zbliżenie między oboma krajami zajęło jednak sporo czasu. Znana z bezkompromisowego charakteru Grybauskaite dopiero w ostatnim czasie zaczęła zmieniać stosunek do Warszawy. Potrzebowała wsparcia Polski dla rozpoczęcia kariery międzynarodowej, którego zresztą, jak się wydaje, na razie nie dostała.
Przełamać kryzys w relacjach między oboma krajami było jednak trudno także dlatego, że po polskiej stronie, szczególnie w kierowanym przez Radosława Sikorskiego MSZ, nie było zbytniej chęci do dialogu z Litwą.
Ale już w kampanii przed litewskimi wyborami prezydenckimi w maju tego roku wszyscy poważni kandydaci ogłosili, że z pierwszą oficjalną wizytą pojadą do Polski. A po niedawnym spotkaniu Andrzeja Dudy z prezydentem USA Litwa jako pierwsza poparła powstanie w naszym kraju Fortu Trump.
– Uważamy, że większa obecność wojsk amerykańskich w Polsce wzmacnia bezpieczeństwo całego regionu, także Litwy – mówi piękną polszczyzną „Rzeczpospolitej" litewski ambasador w Warszawie Eduardas Borisovas.
Na reorientację litewskiej polityki zagranicznej niemały wpływ miało forsowanie przez Niemcy projektu Nord Stream 2. Okazało się, że dla Berlina izolowanie agresywnej Rosji ma swoje granice: nie może na tym zbytnio ucierpieć biznes. Opór wobec gazociągu był kolejnym czynnikiem, który zbliżył Wilno i Warszawę.
Ale także Polska zmieniła w ostatnim czasie stosunek do Litwy. Szczególnie po wybuchu sporu z Brukselą o praworządność okazało się, że nasz kraj pilnie potrzebuje sojuszników. Bardzo szybko okazało się, że w tej sprawie możemy liczyć nie tylko na Węgrów, ale także Litwinów. To był decydujący moment, który spowodował, że wiceszef Komisji Europejskiej Frans Timmermans nigdy nie wygrał starcia z Polską w Radzie UE: idąc w ślady Litwy, kolejne kraje stanęły po stronie Warszawy.
– Jesteśmy zwolennikami dialogu, a nie konfrontacyjnego rozwiązywania takich problemów – mówi ambasador Borisovas.
Okazało się, że w kolejnym ważnym punkcie Litwinom jest bliżej do Polski niż Niemiec.
Od Unii lubelskiej do Unii Europejskiej
W tym tygodniu polski Sejm i Senat oraz litewski Sejm przyjęły identyczną rezolucję z okazji 450. rocznicy zawarcia unii lubelskiej. Z tego powodu pod koniec czerwca do Lublina przyjedzie przewodniczący litewskiego parlamentu Viktoras Pranckietis.
– Do niedawna unia lubelska była w Wilnie postrzegana jako coś negatywnego, umowa, która ograniczała czy wręcz likwidowała litewską państwowość. Ale dziś to spojrzenie zasadniczo się zmieniło – podkreśla prof. Nikzentaitis.
Ambasador Borisovas nie zapomina, że układ z 1569 roku pozbawił Wielkie Księstwo Litewskie ogromnego obszaru czterech województw dawnej Rzeczypospolitej (kijowskiego, bracławskiego, wołyńskiego i podlaskiego) i włączył je do Królestwa Polskiego. Ale podkreśla: to było wyjątkowe porozumienie w historii Europy, pierwsza umowa, która pokojowo połączyła dwa państwa. Była tak dobra, że przez 226 lat nie wymagała zmian. Jej sygnatariusze byli prekursorami integracji europejskiej. Jak mówił Jan Paweł II:„od unii lubelskiej do Unii Europejskiej".
Od nowego roku szkolnego zacznie działać w Suwałkach Litewskie Centrum Kultury. Tak jak wcześniej w Sejnach czy Puńsku dzieci mniejszości litewskiej będę się mogły uczyć w rodzimym języku. Projekt jest wspólnie finansowany przez władze obu krajów.
Via Baltica
– Wieloletnich problemów polskiej mniejszości na Litwie niestety do tej pory nie udało się rozwiązać. Zmiana nastawienia do Polski litewskich elit tego jeszcze nie objęła – przyznaje jednak prof. Nikzentaitis, odnosząc się m.in. do polskiego szkolnictwa, pisowni polskich nazwisk czy ustawienia tablic z nazwami miejscowości zamieszkanych przez Polaków w obu językach.
Ale Eduardas Borisovas zachowuje optymizm. – Przyjazd prezydenta Nauseda stworzy nową dynamikę sprzyjającą dialogowi i w tej sprawie – podkreśla ambasador.
Nowy przywódca faktycznie urzekł Litwinów otwartością na różne poglądy, to zapewne jego największy atut obok dogłębnej wiedzy ekonomicznej.
Ale w pozytywnym podejściu do Polski Nauseda nie jest sam. Premier Saulius Skvernelis, lider konserwatywnego Litewskiego Związku Rolników i Zielonych (LVZS), ma podobne podejście do naszego kraju, a jego partia podziela wiele elementów programu PiS, w tym bardziej stanowczą obronę interesów narodowych w Unii.
Jednym z kluczowych punktów programu Gitamasa Nausedy jest szybszy wzrost gospodarczy, także przez zacieśnienie współpracy z Polską. Ale to już trwa. Po latach sporów Orlen podpisał umowę z Litewskimi Kolejami w sprawie odbudowy linii z rafinerii w Możejkach do łotewskiego Renge. To pozwoli na rozwój zakładu.
30 lat od upadku komunizmu i rozpadu ZSRR wreszcie pojawiła się szansa na połączenie obu krajów autostradą. Po polskiej stronie trwa budowa drogi szybkiego ruchu S61 z Ostrowi Mazowieckiej do granicy w Budzisku. Dalej powstaje 34-kilometrowy odcinek z Marianpola, skąd jest już wygodne połączenie do Kowna. Docelowo autostrada ma iść aż do Tallina i dalej, być może tunelem do Helsinek. Niedawno trzy kraje bałtyckie podpisały porozumienie o budowie szybkiej kolei Rail Baltica. Połączenie do 2025 r. ma dotrzeć do Warszawy. Wtedy podróż między stolicami obu krajów zajmie jedynie 3,5 godziny.