fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Polityka

Desant Korwinów do Parlamentu Europejskiego

Polityczne małżeństwo: Dominika i Janusz Korwin-Mikke
Forum, Radosław Nawrocki
Z list Konfederacji startują aż cztery osoby noszące nazwisko znanego polityka.

Konfederacja KORWiN Braun Liroy Narodowcy to zlepek prawicowych formacji kandydujących do europarlamentu. Jednym z jej najmocniejszych atutów jest weteran polskiej sceny politycznej Janusz Korwin-Mikke. Konfederacja magię jego nazwiska wykorzystuje w szczególny sposób. Na listach umieściła aż cztery osoby nazywające się Korwin-Mikke: Janusza, a także Jacka, Dominikę i Annę.

Troje ostatnich jest członkami rodziny słynnego polityka. Jacek jest jego synem, Dominika – żoną, a Anna – synową. Konfederacja nie jest jedynym ugrupowaniem, z którego startują osoby powiązane prywatnie. Przykładowo w Wiośnie wysokie miejsca na listach zajmują partner Roberta Biedronia Krzysztof Śmiszek oraz Sylwia Spurek i Marcin Anaszewicz, którzy prywatnie są parą.

Jednak tylko z Konfederacji kandyduje aż tyle osób o tym samym nazwisku. Rzecznik partii KORWiN i Konfederacji Tomasz Grabarczyk przekonuje, że trafiły na listy nieprzypadkowo. – Jacek Korwin-Mikke pełnił funkcje prezesa różnych regionów i należy do władz krajowych, Dominika Korwin-Mikke jest asystentem społecznym i współpracuje z biurem prasowym, a Anna Korwin-Mikke już w przeszłości startowała w wyborach – wylicza.

Bardziej szczery jest sam Janusz Korwin-Mikke. – Robimy to po to, by wyborcy wiedzieli, że ta lista jest związana ze mną – przyznaje. – Właściwie powinienem umieścić 13 kandydatów o moim nazwisku, po jednym w każdym okręgu.

Rodzinny interes

To nie pierwszy raz, gdy polityk ten stosuje podobną taktykę. Przed pięcioma laty z list Kongresu Nowej Prawicy oprócz Janusza Korwin-Mikkego kandydowały cztery osoby, noszące jego nazwisko.

I byli to nieco inni członkowie jego rozlicznej rodziny niż ci, którzy startują obecnie. Kandydatką w obu wyborach była tylko synowa Anna. Poza tym w 2014 roku startowali też córka Korynna, syn Kacper i synowa Katarzyna (będąca żoną Kacpra). Korynna Korwin-Mikke, z zawodu projektantka mody i właścicielka butiku Lila Róż na warszawskim Powiślu, przyznała, że ojciec wpisał ją na listę bez jej wiedzy.

– Te osoby i tak wiedzą, że nie zdobędą mandatu – mówi Janusz Korwin-Mikke. Jednak wcale nie jest to takie pewne. By się o tym przekonać, wystarczy prześledzić wyniki członków jego rodziny w 2014 roku.

Magia nazwiska

Wtedy wszyscy startowali z dziewiątego lub dziesiątego miejsca, oczywiście oprócz Janusza, „jedynki" na Śląsku. I wszyscy zdobyli od 6 do 8 tys. głosów, na swoich listach przegrywając jedynie z kandydatami z pierwszych miejsc.

A o tym, że znane nazwisko może okazać się kluczem do wyborczego sukcesu, świadczą przykłady z przeszłości. W 2007 roku przebojem wszedł do Sejmu Łukasz Tusk, tapicer z Woskowic niedaleko Namysłowa, który zdecydował się kandydować z list PO, by uniknąć poboru do wojska. Dwa lata później europosłem z PO został mało znany przedsiębiorca Bogdan Kazimierz Marcinkiewicz. – Przez nazwisko znanego i lubianego byłego premiera miałem być „dostarczycielem punktów" – przyznał po wyborach.

– Wyjątkowo spektakularnym przykładem jest też Dorota Kwaśniewska, która w 2001 roku zdobyła mandat poselski z piątego miejsca na liście Samoobrony w Piotrkowie Trybunalskim – mówi socjolog dr hab. Jarosław Flis.

Dodaje, że niektóre partie z takiej socjotechniki uczyniły wyborczą strategię. Przykładowo Polska Partia Pracy w 2007 roku w wyborach do Sejmu wystawiła m.in. Kwaśniewskiego, Buzka, Stokłosę i trzech Ziobrów, z czego lider listy krakowskiej Stanisław Ziobro, kierowca z Miedźnej koło Pszczyny, dostał prawie 8 tysięcy głosów.

– Jednak nic nie wskazuje na to, by było to jakieś wunderwaffe, mające wpływ na życie polityczne. Ta strategia raczej koncentruje głosy w ramach listy, niż zwiększa ich liczbę – komentuje Flis.

Janusz Korwin-Mikke twierdzi, że wystawianie osób o mylących nazwiskach jest nieuczciwe w odróżnieniu od tego, co robi on. Zauważa, że w wyborach do PE kandyduje też jeszcze jego zięć Bartłomiej Pejo, który nosi zupełnie inne nazwisko. – Zdaje się, że ktoś jeszcze startuje z mojej rodziny, ale kto? Tego niestety nie pamiętam – mówi.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA