fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Polityka

Opozycja razem na PiS

Będziemy mówić, że nie pozwolimy, by Jarosław Kaczyński wyprowadził Polskę z Europy – zapowiedział lider PO Grzegorz Schetyna. Na zdjęciu środowa konferencja liderów opozycji: od lewej Adam Jarubas i Władysław Kosiniak-Kamysz (obaj z PSL), Schetyna, szef KOD Mateusz Kijowski, Ryszard Petru (Nowoczesna) i Barbara Nowacka (Twój Ruch)
PAP/Jakub Kamiński
Przeciwnicy rządu na znak protestu przejdą 7 maja przez Warszawę. Od manifestacji odcina się Kukiz'15.

W środę przed Kancelarią Premiera liderzy opozycji i KOD na wspólnej konferencji ogłosili, że 7 maja odbędzie się ich wspólny marsz pod hasłem „Jesteśmy i będziemy w Europie".

– Jesteśmy z różnych partii politycznych. Będziemy mówić, że nie pozwolimy, by Jarosław Kaczyński wyprowadził Polskę z Europy, ani na rządy, które psują państwo i konstytucję – mówił lider PO Grzegorz Schetyna.

Przypomniał, że w 2006 r. PO organizowała błękitny marsz jako protest przeciwko ówczesnej polityce PiS. – Mam nadzieję, że obecność tysięcy ludzi na ulicach Warszawy 7 maja pozwoli nam powtórzyć historię sprzed dziesięciu lat, że to będzie początek dobrej zmiany, która nas doprowadzi do zwycięskich wyborów – mówił.

Ryszard Petru pod KPRM przypomniał, że rząd nie opublikował marcowego wyroku Trybunału Konstytucyjnego. – Minęło 41 dni. To nie są standardy europejskie. A my wszyscy, jak tu stoimy, domagamy się, aby w Polsce takich standardów przestrzegano – wskazywał.

Lider KOD Mateusz Kijowski poinformował, że manifestanci wyruszą 7 maja o godz. 13 spod siedziby Trybunału Konstytucyjnego przy alei Szucha i przejdą na plac Piłsudskiego. Zaprosił do udziału w marszu „wszystkie środowiska szanujące demokrację i ceniące wartości europejskie".

Tego samego dnia w Warszawie odbędzie się też europejska Parada Schumana. Prezydent Warszawy Hanna Gronkiewicz-Waltz ogłosiła na Twitterze, że zaprosiła na to wydarzenie wiceszefa Komisji Europejskiej Fransa Timmermansa, który jest odpowiedzialny w KE za postępowanie wobec Polski w sprawie przestrzegania zasad państwa prawa.

Rzeczniczka Klubu Parlamentarnego PiS Beata Mazurek uważa, że udział europejskiego polityka w tym wydarzeniu byłby symbolem poparcia dla opozycji, co świadczyłoby o jego braku neutralności w kwestii oceny Polski. – Hanna Gronkiewicz-Waltz jest prezydentem Warszawy wiele lat, a nikogo do tej pory na takie parady nie zapraszała – komentowała Mazurek. Jej zdaniem prezydent stolicy chce w ten sposób wykorzystać wiceszefa KE.

W nieco innym tonie niż reszta opozycji wypowiadał się lider PSL Władysław Kosiniak-Kamysz, który zapewniał, że marsz przejdzie ulicami za obecnością w UE, a nie przeciwko PiS.

– To paradoks – ocenia politolog UW prof. Rafał Chwedoruk. – Prezydent Warszawy związana z PO, czyli członkiem Europejskiej Partii Ludowej, zaprasza polityka holenderskiej Partii Pracy. To tak, jakby Angela Merkel zaprosiła Leszka Millera.

W planowanym przez opozycję marszu nie wezmą na pewno udziału politycy Klubu Kukiz'15. – Te dwa obozy partyjne tworzą sztuczne barykady i jest im na rękę dzielenie Polaków – mówi „Rzeczpospolitej" wicemarszałek Sejmu Stanisław Tyszka. – My jesteśmy odpowiedzialni i konstruktywni, apelujemy do obu stron, żeby jak najszybciej się porozumieć w kwestii TK i zająć się gospodarką, służbą zdrowia, obniżeniem opodatkowania pracy i redukcją administracji.

Z informacji „Rzeczpospolitej" wynika, że PiS nie planuje żadnego kontrwydarzenia w dniu marszu. Kilka dni przed nim, 3 maja, odbędą się obchody z okazji uchwalenia konstytucji z udziałem prezydenta Andrzeja Dudy. – Nie będzie nic nietypowego, powiedziałbym: klasyka, jak w latach ubiegłych – mówi źródło „Rzeczpospolitej" z Kancelarii Prezydenta.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA