fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Polityka

Wybory na Ukrainie: Macron umacnia komika

Emmanuel Macron jest pierwszym zachodnim przywódcą, który przyjął Wołodymyra Zełenskiego
AFP
Półgodzinna rozmowa z prezydentem Francji wprowadziła kandydata na ukraińskiego szefa państwa na międzynarodowe salony.

– On ma wspaniałe poczucie humoru. No i teraz (wśród polityków – red.) nie będzie jedyny – stwierdził ukraiński komik i showman po spotkaniu w Pałacu Elizejskim.

Jeszcze na początku kampanii wyborczej Wołodymyr Zełenski mówił, że Macron jest dla niego wzorem, gdyż Ukrainiec uważał, iż obaj są nowicjuszami w polityce. Obecny prezydent Francji zajmował jednak wcześniej stanowiska rządowe, ale wypowiedź Zełenskiego na pewno zyskała mu sympatię w Pałacu Elizejskim.

Według Ukraińca rozmowa z prezydentem Francji dotyczyła „kluczowych, ważnych spraw dla naszego społeczeństwa. Rozmawialiśmy o zakończeniu wojny, o korupcji, o reformach, o współpracy wzajemnej". Ale tematy rozmów (i wnioski z nich) są drugorzędne wobec samego faktu spotkania się przywódcy Francji z nieznanym na politycznych salonach Europy aktorem i producentem, który już za tydzień może stanąć na czele państwa prowadzącego wojnę. Dlatego zupełnie bez echa przeszło drugie spotkanie Emmanuela Macrona – z prezydentem Petro Poroszenką. Ci politycy rozmawiali ze sobą już tyle razy (oba kraje należą do tzw. formatu normandzkiego bezskutecznie próbującego zakończyć wojnę na Ukrainie), że chyba sami stracili rachubę.

Partner dla Europy

„Spotkanie z francuskim przywódcą ma szczególne znaczenie dla Zełenskiego: pokazuje, że z nim gotowi są rozmawiać w Europie tak samo jak z obecnym prezydentem" – stwierdził jeden z francuskich ekspertów.

– Takie oględziny (na europejskich salonach – red.) pozwalają choćby częściowo zniwelować jeden z największych problemów Zełenskiego. Spotkanie w Paryżu miało być dowodem, że nie jest on „wydmuszką" (marionetką – red.), klownem i jest w stanie reprezentować Ukrainę na arenie międzynarodowej – natychmiast podchwycili tę myśl rosyjscy analitycy.

Przy czym Rosjanie – w przeciwieństwie chyba do Francuzów – trzeźwo zauważyli, że ewentualnym wyborcom Zełenskiego to może być „po barabanu" (czyli wszystko jedno). Nie zamierzają bowiem głosować na niego z powodu sukcesów na arenie międzynarodowej, lecz z powodu złej sytuacji na samej Ukrainie. – Minimalnie wpływa to na naszą kampanię wyborczą – potwierdził to kijowski analityk Wołodymyr Fesenko. – Wcześniej pewna grupa wyborców popierała Poroszenkę za jego kontakty z europejskimi przywódcami, za to, że cieszy się autorytetem na arenie międzynarodowej. Ale przed pierwszą turą wyborów doszło do nieformalnego szczytu UE–Ukraina i spotkań prezydenta z przewodniczącym Rady Europy Donaldem Tuskiem oraz szefem Komisji Europejskiej Jeanem-Claude'em Junckerem. I nic to nie pomogło Poroszence w pierwszej turze – przypomniał.

1/3 nie chce do NATO

Wydaje się jednak, że sprawa jest bardziej skomplikowana. O ile bowiem obecny prezydent jest częstym gościem europejskich salonów i wszyscy się do tego przyzwyczaili, o tyle Zełenski jest nowicjuszem. Spotkanie w Paryżu więc może po prostu umocnić jego wyborców w przekonaniu, że robią dobry wybór. Choć rzeczywiście nie wydaje się, by w znaczący sposób wpłynęło to na wynik głosowania.

Przy czym sami ewentualni wyborcy Zełenskiego są bardzo podzieleni w sprawach zagranicznych: 56 proc. z nich chce do NATO, ale ponad jedna trzecia opowiada się za neutralnym statusem państwa. 55 proc. chciałoby odgrodzić się od Rosji, ale znów około jednej trzeciej wolałoby zbliżenia z nią. Tyle że podobny rozrzut poglądów przedstawiają również potencjalni wyborcy Poroszenki.

W cieniu paryskich rozmów znalazło się berlińskie spotkanie prezydenta Poroszenki z kanclerz Angelą Merkel. Część kijowskich ekspertów jest przekonana, że prezydent nie chciał zapraszać pani kanclerz do Kijowa przed drugą turą, obawiając się, by nie spotkała się z Zełenskim. Ale okazało się, że Niemka jest lojalna i w odróżnieniu od Francuzów nie zaprosiła aktora do siebie na „oględziny". Przy czym rządzący niemieccy politycy zachowują wobec Zełenskiego znacznie większy dystans niż Francuzi. Wcześniej przedstawiciele parlamentarnej frakcji CDU–CSU domagali się od niego ujawnienia programu w polityce zagranicznej. „Ukraina nie może sobie pozwolić na opieranie się na niedoświadczonym przywództwie w jej obecnym położeniu i w warunkach konfliktu z Rosją" – niemiecki sceptycyzm potwierdził obecnie zastępca przedstawiciela chadeckiej frakcji Johann Wadephul.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA