W całej Turcji przeciwko porzuceniu Konwencji Stambulskiej protestowały tysiące osób.
- Będziemy kontynuować naszą walkę - zapowiedziała Canan Gullu, prezes Federacji Stowarzyszeń Tureckich Kobiet.
- Turcja strzela sobie w stopę tą decyzją - dodała.
Zdaniem Gullu od marca kobiety w Turcji mają większe opory przed proszeniem o pomoc i rzadziej ją uzyskują, gdy padają ofiarą przemocy. Tymczasem epidemia COVID-19, która jest źródłem problemów finansowych dla wielu osób napędza falę przemocy wobec kobiet.
Konwencja Stambulska z 2011 roku stawia swoim sygnatariuszom cel, jakim jest przeciwdziałanie przemocy domowej i promowanie zasad równości.
Wycofanie się Ankary z Konwencji skrytykowały USA i UE.
Rządząca Turcją Partia Sprawiedliwości i Rozwoju uważa, że Konwencja podważa fundamenty tradycyjnej rodziny, które chronią społeczeństwo.
Konserwatyści w Turcji uważają też, że Konwencja promuje homoseksualizm poprzez promowanie zasady zakazu dyskryminacji w oparciu o orientację seksualną.
"Wycofanie się naszego kraju z Konwencji nie będzie prowadzić do żadnego prawnego ani praktycznego ograniczenia prewencji jeśli chodzi o przemoc wobec kobiet" - głosi komunikat kancelarii tureckiego prezydenta.