fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Polityka

Donald Trump: Nie zakładam nowej partii

były prezydent USA Donald Trump
AFP
Były prezydent USA Donald Trump zadeklarował na zjeździe Konserwatywnej Akcji Politycznej (CPAC), że nie zamierza zakładać nowej partii politycznej. Ocenił, że Partia Republikańska zjednoczy się i będzie silniejsza niż kiedykolwiek.

Donald Trump jest głównym gościem organizowanego w Orlando na Florydzie zjazdu CPAC. Rozpoczął swe wystąpienie przed godz. 23:00 czasu polskiego.

- Witajcie. Tęskniliście? - zaczął.

- Niezwykła podróż, którą wspólnie rozpoczęliśmy (...) cztery lata temu daleka jest od zakończenia - powiedział.

- Nasz ruch dumnych, ciężko pracujących amerykańskich patriotów dopiero się zaczyna, a na końcu wygramy - mówił.

Donald Trump ocenił, że bezpieczeństwo, dobrobyt i tożsamość Amerykanów są zagrożone "jak być może nigdy wcześniej".

- Bez względu na to, jak waszyngtoński establishment i wpływowe grupy interesu będą chciały nas uciszyć, nie ma wątpliwości - zwyciężymy, a Ameryka będzie silniejsza i wspanialsza niż kiedykolwiek wcześniej - przekonywał.

- Przez następne cztery lata dzielni Republikanie z tej sali znajdą się w samym środku wysiłków, by sprzeciwić się radykalnym Demokratom, kłamiącym mediom i ich toksycznej kulturze anulowania (ang. cancel culture). Chcę, byście wiedzieli, że będę kontynuował walkę przy waszym boku - powiedział Donald Trump.

- Zrobimy to, od czego zaczęliśmy - wygramy. Nie zakładamy nowych partii - oświadczył.

Dodał, że Partia Republikańska zjednoczy się i będzie silniejsza niż kiedykolwiek.

- Nie zakładam nowej partii. To były fałszywe informacje - podkreślił były prezydent.

W przemówieniu Trump poruszył też temat wyborów prezydenckich. Odnosząc się do Demokratów, powiedział, że niedawno "przegrali oni Biały Dom". - Ale kto wie, kto wie, może zdecyduję się pokonać ich po raz trzeci - dodał, nawiązując w ten sposób do wyborów prezydenckich z lat 2016, 2020 (które Trump uważa za wygrane przez siebie) i 2024.

W dalszej części wystąpienia Donald Trump krytykował posunięcia administracji Joe Bidena m.in. dotyczące imigracji i polityki energetycznej. - W ciągu jednego krótkiego miesiąca przeszliśmy od "Ameryka na pierwszym miejscu" do "Ameryka na ostatnim miejscu" - mówił, wymieniając jako przykład "nowy i okropny kryzys" na południowej granicy Stanów Zjednoczonych.

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA