Tusk skomentował w ten sposób projekt podwyższenia uposażenia wszystkim wysokim urzędnikom państwowym - prezydentowi, premierowi, ministrom i wiceministrom, posłom i senatorom. W przypadku parlamentarzystów podwyżka wyniosłaby 50 procent.
Zgodnie z projektem wzrosłyby także znacznie subwencje partyjne, pensję, w wysokości prawie 18 tys. zł otrzymywałaby też Pierwsza Dama.
Jak tłumaczył dziś w TVN24 prezydencki minister Andrzej Dera, płace wysokich urzędników państwowych powinny być atrakcyjne, by uniknąć takich sytuacji, że "wiceministrami zostają osoby z łapanki".
Według projektu inicjatywy ustawodawczej Sejmowej Komisji Regulaminowej, Spraw Poselskich i Immunitetowych uposażenie polityków miałoby wzrosnąć następująco:
- prezydenta - o 106 proc. (do 26 tys. zł, obecnie 12 600);
- premiera - o 100 proc. (do 22 tys, onecnie 11 tys.);
- ministrów - o 78 proc. (do 18 tys., obecnie 10 100);
- wiceministrów - o 113 proc. (do 17 tys., obecnie 8 tys.);
- marszałków Sejmu i Senatu - o 51 proc. (do 22 tys., obecnie 14 tys.);
- posłów i senatorów - o 58 proc. (do 12 600, obecnie 8 tys.);
- pensja Pierwszej Damy - 18 tys. zł.
Przeciwko podwyżkom opowiedział się senator KO Jacek Bury, który zaapelował do rządzących i popierającej projekt opozycji o "zatrzymanie pazerności" i zapowiedział wyłamanie się z dyscypliny partyjnej.
Skrytykował je również lider Kukiz'15, Paweł Kukiz.
Przeciwko podwyżkom opowiedzieli się także posłowie Klaudia Jachira z Koalicji Obywatelskiej...
... i Franciszek Sterczewski również z KO.
Planowany wzrost uposażeń skomentował były lider PO i premier Donald Tusk, który nie szczędził ostrych słów popierającej podwyżki opozycji.
"Perfect Timing Day: przyznać wielkie podwyżki prezydentowi, rządowi i parlamentowi w rocznicę strajku 1980, w czasie rewolucji u najbliższego sąsiada, w szczycie pandemii, kiedy zaczyna się głęboka recesja" - napisał Tusk.
W kolejnym tweecie dodał: