fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Polityka

Mateusz Morawiecki wyjaśnia dlaczego "nie kroił tortu z elitami III RP" w Gdańsku

Fotorzepa, Jerzy Dudek
- Happeningi nie przystoją pani prezydent Gdańska Aleksandrze Dulkiewicz - mówił w Polsat News premier Mateusz Morawiecki. To nawiązanie do sytuacji sprzed dwóch dni, kiedy prezydent Gdańska próbowała zaprosić zmierzającego do Sali BHP Stoczni Gdańskiej premiera na rozmowy przy okrągłym stole w Europejskim Centrum Solidarności. Premier nie zatrzymał się przy prezydent Gdańska, a ta nie mogła do niego podejść, ponieważ oddzielali ją od szefa rządu funkcjonariusze SOP. Wszystko zarejestrowały kamery.

Morawiecki podkreślił, że "serdecznie zaprasza panią prezydent (Dulkiewicz) na kawę do KPRM". - Proponowałbym, żeby nie brała ze sobą kamer, żeby ta rozmowa była taka bardzo poważna - dodał.

- Reprezentujemy bardzo poważne urzędy i takie zaczepianie, takie happeningi na ulicy myślę, że nie przystoją troszeczkę pani prezydent - ocenił szef rządu.

Morawiecki na pytanie o to, dlaczego nie brał udziału w uroczystych obchodach 30. rocznicy wyborów z 4 czerwca 1989 roku w Gdańsku wraz z byłymi prezydentami - Lechem Wałęsą, Aleksandrem Kwaśniewskim i Bronisławem Komorowskim, a zamiast tego wolał pracować - odparł, że "woli pracować nad tym, żeby tort dla całego społeczeństwa był jak największy, niż kroić tort razem z elitami III Rzeczpospolitej".

Szef rządu przypomniał, że był w Gdańsku 3 czerwca "na wspaniałej uroczystości, konferencji poświęconej 40. rocznicy wizyty papieża Jana Pawła II w Polsce". Jak dodał "nie byłoby Solidarności, gdyby nie pierwsza pielgrzymka papieża w 1979 r.".

Morawiecki wspomniał też, że w czasie zawierania porozumień przy Okrągłym Stole był "mocno przeciwny dogadywaniu się z komunistami", ale - jak dodał -"po latach, docenia pracę naszych solidarnościowych kolegów, którzy doprowadzili do tego".

Jednocześnie podkreślił, że "wiele skutków tych rozmów okrągłostołowych było dramatycznych (...): brak dekomunizacji, brak sprawiedliwości społecznej, brak lustracji mści się do dzisiaj". Dlatego też, jak dodał, 4 czerwca "świętem narodowym dla wszystkich Polaków chyba nie bardzo mógłby być". Przypomniał przy tym, że trzy lata po wyborach z 1989 roku, 4 czerwca 1992 roku "postkomuniści, ich sojusznicy i Lech Wałęsa (...) obalili rząd Jana Olszewskiego, rząd naprawy Rzeczypospolitej".

Źródło: Polsat News
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA