Zatrzymany dwa dni temu w Warszawie mieszkaniec Krakowa przyznał się do wysłania 10 listów do prezydentów miast - otrzymali je m.in. Jacek Majchrowski w Krakowie, czy Tadeusz Ferenc w Rzeszowie - oraz do Lecha Wałęsy.

Każdy list zawierał tę samą treść - żądanie odejścia ze stanowiska lub wycofania się z polityki, nabój broni ostrej i zdjęcia kilkunastu prezydentów miast, w tym zamordowanego Pawła Adamowicza.

Przemysław M., bezrobotny krakowianian, przyznał się do wysłania 10 takich listów. Wszystkie nadał w jednym urzędzie pocztowym w Nowej Hucie.

Dziś taki list otrzymał również Robert Biedroń. Jest w nim nabój i list o treści: "Masz 7 dni na ogłoszenie zakończenia działalności politycznej. W przeciwnym razie ostatni raz widzisz swoją rodzinę. Co wybierasz? Życie czy śmierć?".

"Dzisiaj otrzymałem taką przesyłkę. Tak dalej być nie może. Spirala nienawiści za bardzo się nakręca" - napisał Robert Biedroń.

Nie wiadomo jeszcze, czy przesyłkę do Roberta Biedronia nadał Przemysław M. Motywy mężczyzny bada policja.