fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Polityka

Ukraina: Brutalna walka o fotel prezydenta

Julia Tymoszenko zaciekle atakuje Petra Poroszenkę
AFP
Granaty dymne, noże i pistolety. Ukraińska kampania wyborcza nabiera tempa.

O najważniejszy urząd w państwie powalczy aż 44 kandydatów. Prawdopodobnie o istnieniu większości z nich Ukraińcy się dowiedzą dopiero w dniu głosowania, przeglądając kartę wyborczą. Z najdłuższej w historii kraju listy kandydatów w lokalnych mediach przewija się zaledwie kilka nazwisk.

Przede wszystkim: znany kabareciarz i aktor Wołodymyr Zelenski, była premier Julia Tymoszenko, obecny prezydent Petro Poroszenko, wydelegowany z prorosyjskiej partii Za Życie Jurij Bojko, były szef ukraińskiego resortu obrony Anatolij Hrycenko oraz lider najbardziej chyba populistycznej na Ukrainie Radykalnej Partii Ołeh Łaszko.

Kolejność nie jest przypadkowa, gdyż wszystkie ostatnie sondaże wskazują na to, że największe szansę na drugą turę ma Zelenski.

Za wszelką cenę

W odróżnieniu od pozostałych faworytów jest całkowicie nowym człowiekiem w ukraińskiej polityce. Trafił tam prosto z ekranów telewizorów jako producent i główny bohater popularnego serialu „Sługa narodu". Zagrał w nim zwykłego nauczyciela historii, który przypadkiem został prezydentem Ukrainy. Rosyjskojęzyczna produkcja zrobiła furorę nie tylko na Ukrainie, lecz również w innych krajach dawnego ZSRR.

Jest chyba jedynym kandydatem, który nie atakuje personalnie swoich przeciwników. Jak gdyby nie było kampanii wyborczej, wciąż jeździ po ukraińskich miastach i pokazuje swoje kabarety.

Tymoszenko obrała odwrotną strategię. Jej kampania wyborcza jak na razie polega wyłącznie na konfrontacji z Poroszenką, którego już zdążyła oskarżyć o przekupywanie wyborców, nieuczciwe wzbogacenie się, a ostatnio o stosowanie „metod kryminalnych" wobec przeciwników politycznych. Z opublikowanego na stronie jej partii oświadczenia wynika, że to prezydent stoi za prowokacjami w ubiegły piątek w Białej Cerkwi (obwód kijowski). Wtedy w kilkutysięczny tłum ludzi, którzy udali się na spotkanie z Tymoszenko, nieznani sprawcy rzucili siedem granatów dymnych. Policja zatrzymała sześć osób, które, jak twierdzi Tymoszenko, pracowały dla Służby Bezpieczeństwa Ukrainy (SBU). Szefowa Batkiwszczyny twierdzi, że rozkaz osobiście miał wydać prezydent. Utrzymuje, że Poroszenko stoi też za sobotnimi prowokacjami w Kijowie, do których miało dojść podczas wiecu Tymoszenko, ale na szczęście zostały udaremnione przez policję. Wtedy ukraińskie media informowały o 40 zatrzymanych, którzy mieli posiadać przy sobie dwa pistolety i osiem noży.

– Jestem przekonana, że to kolejna operacja SBU, zorganizowana na bezpośredni rozkaz Petra Poroszenki. Wykorzystywane metody świadczą o tym, że dla zachowania władzy jest gotów do dowolnych przestępstw i radykalnych kroków – apeluje do swoich zwolenników Tymoszenko w opublikowanym na stronie jej partii oświadczeniu.

Walka o drugą turę

Tymoszenko od kilku tygodni wykorzystuje każdą okazję, by tworzyć obecnemu prezydentowi wizerunek skorumpowanego polityka, a nawet kryminalisty. To woda na młyn rosyjskiej propagandy, która od lat atakuje ukraińskiego przywódcę.

– Szefowej Batkiwszczyny nie obchodzi wizerunek kraju, lecz wygrana w wyborach. Jest w skomplikowanej sytuacji. Ma nie jednego, ale dwóch poważnych konkurentów. Chce wylądować w drugiej turze za wszelką cenę – mówi „Rzeczpospolitej" znany kijowski politolog Witalij Portnikow. – Atakując Poroszenkę, chciała wyprzedzić wydarzenia i zasłonić inną aferę. Jej partyjny kolega został ostatnio oskarżony o zorganizowanie morderstwa aktywistki Kateriny Handziuk. To może mieć dla niej bolesne konsekwencje – dodaje.

Chodzi o przewodniczącego Chersońskiej Rady Obwodowej Władisława Mangera, który, zdaniem prokuratury, stoi za morderstwem. Jest szefem Batkiwszczyny w obwodzie chersońskim i twierdzi, że jest jedynie ofiarą „ataku politycznego" wymierzonego w Tymoszenko. Mimo to w sobotę został wyrzucony z partii. Handziuk, chersońska aktywistka społeczna, została oblana kwasem siarkowym w lipcu 2018 roku. Na początku listopada 33-letnia kobieta zmarła w szpitalu.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA