Pałac Buckingham poinformował, że to książę sam zdecydował o oddaniu prawa jazdy.

"Po wnikliwym namyśle książę Edynburga podjął decyzję o dobrowolnym oddaniu dokumentu"- głosi oficjalny komunikat.

W styczniu w pobliżu królewskiej posiadłości Sandringham w hrabstwie Norfolk, Range Rover prowadzony przez księcia, zderzył się z innym pojazdem i przewrócił na bok. Książę wyszedł z auta o własnych siłach, nie odniósł też żadnych obrażeń, poza szokiem.

W wyniku kolizji ucierpiała kobieta, która prowadziła drugi pojazd -  ma złamany nadgarstek. Po wypadku skarżyła się mediom, że nikt nie zainteresował się stanem jej zdrowia. Po kilku dniach książe Filip napisał do niej list z przeprosinami. Winę za wypadek wziął na siebie, powiedział, że oślepiło go słońce.

Jednak dwa dni po wypadku książę ponownie jechał samochodem, tym razem bez zapiętych pasów bezpieczeństwa, co sfotografowali paparazzi.

Czytaj także: Wielka Brytania: ograniczą prędkość po wypadku księcia Filipa?