fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Polityka

Szefowi NIK Trybunał Stanu może grozić jeszcze w tej kadencji

Fotorzepa/ Marian Zubrzycki
Jeszcze przed wyborami parlamentarnymi prezes NIK ma zostać pociągnięty do odpowiedzialności konstytucyjnej. Pogłoskom takim oficjalnie zaprzecza jednak rzecznik PiS, Beata Mazurek.

„Ty sobie szykuj kandydata na wicedyrektora" – miał powiedzieć prezes NIK Krzysztof Kwiatkowski do polityka PSL Jana Burego w podsłuchanej rozmowie telefonicznej. Zdaniem prokuratury w Izbie dochodziło do ustawiania konkursów, z tego powodu prezes NIK jeszcze przed jesiennymi wyborami może stanąć przed Trybunałem Stanu. Nasze źródła w PiS mówią, że taki scenariusz staje się coraz bardziej prawdopodobny.

Wniosek o postawienie Kwiatkowskiego przed trybunałem złożył w ubiegłej kadencji ówczesny poseł Ryszard Kalisz. Postępowanie ruszyło dopiero jesienią 2017 roku i nie toczy się szybko. Dotąd oprócz Kwiatkowskiego sejmowa Komisja Odpowiedzialności Konstytucyjnej przesłuchała ok. pięciu byłych i obecnych pracowników NIK.

Ile to jeszcze potrwa? – Na tym etapie trudno ocenić, bo dużo zależy od składanych wniosków dowodowych – odpowiada wiceszef Komisji Odpowiedzialności Konstytucyjnej Jacek Żalek z PiS.

Inny z posłów PiS, znający sprawę, mówi anonimowo, że „zostanie zakończona przed komisją w tej kadencji". Podobnie uważa wiceszef komisji Paweł Grabowski z Kukiz'15. – Absolutnie jest możliwe, by komisja skończyła postępowanie do końca kadencji, a wniosek trafił pod głosowanie na sali plenarnej. Komisja zbiera się praktycznie co posiedzenie Sejmu – zauważa.

Oznacza to, że tuż przed wyborami może dojść do powtórzenia scenariusza z 2015 roku, gdy Sejm podjął próbę postawienia przed trybunałem Zbigniewa Ziobrę.

Ziobrze komisja zarzucała m.in. przekroczenie uprawnień i nieuprawniony nacisk na prokuratorów. Ostatecznie przed Trybunałem nie został postawiony, bo potrzeba było do tego trzech piątych izby, czyli 276 posłów, a „za" było jedynie 271. Do postawienia przed trybunałem prezesa NIK, w odróżnieniu od ministra, wystarczy jednak tylko większość bezwzględna w obecności co najmniej połowy ustawowej liczby posłów, a taką posiada PiS.

– Prezes Kwiatkowski jest chyba zainteresowany tym, by to postępowanie zostało zakończone, a z jego wypowiedzi wynika, że jest przekonany do swoich racji – mówi poseł Grabowski. Problem w tym, że jak nieoficjalnie wiadomo, prezes NIK wolałby dochodzić swoich racji przed warszawskim sądem.

Tam też toczy się postępowanie w jego sprawie. Główną linią obrony prezesa NIK jest to, że prokuratura zbudowała materiał dowodowy na fragmentach podsłuchanych rozmów, które w szerszym kontekście mają brzmieć zupełnie inaczej.

We wrześniu sąd uwzględnił wniosek obrońców i zobowiązał prokuraturę do przekazania całości podsłuchanych rozmów. Ta odmówiła, zasłaniając się dobrem innego postępowania.

Dlaczego Kwiatkowski woli postępowanie przed sądem? Bo Sejm nie tylko decyduje o postawieniu przed trybunałem, ale wybiera też sędziów trybunału, co rodzi ryzyko politycznego wyroku.

Były szef Komisji Odpowiedzialności Konstytucyjnej Robert Kropiwnicki z PO uważa za mało prawdopodobne, by Sejm zdecydował się postawić Kwiatkowskiego przed trybunałem. – Sprawa przed sądem jest bardziej zaawansowana, a uległaby zawieszeniu w przypadku przegłosowania wniosku przez Sejm – tłumaczy.

Tymczasem Beata Mazurek, rzecznik PiS i wicemarszałek Sejmu zapewnia, że nie ma planów stawiania Kwiatkowskiego przed Trybunałem Stanu. Mazurek dodała jednak, że PO powinna skłonić Kwiatkowskiego do ustąpienia ze stanowiska.

Niezależnie, jaka decyzja zapadnie, nie będzie ona miała wpływu na obsadę stanowiska prezesa NIK. Kwiatkowski raczej dokończy swoją upływającą w sierpniu kadencję. Na giełdzie nazwisk przyszłego prezesa NIK pojawiają się m.in. Antoni Macierewicz, Patryk Jaki, Jacek Sasin, Wojciech Szarama i Mariusz Błaszczak. – Długa lista świadczy o tym, że decyzja zostanie podjęta w ostatniej chwili, pod naciskiem bieżącej polityki. Podobnie jak decyzja o postawieniu Kwiatkowskiego przed trybunałem – mówi nasz rozmówca, znający sytuację w NIK.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA