Brejza oraz poseł Kukiz'15 Grzegorz Długi byli gośćmi dzisiejszej "Kropki nad i".
Głównym tematem rozmowy była afera KNF i zatrzymanie byłego szefa oraz sześciu urzędników Komisji. Po przesłuchaniu wszyscy zostali zwolnieni za poręczeniem majątkowym.
Wśród zatrzymanych urzędników był m.in. były wiceszef KNF Wojciech Kwaśniak. W 2014 roku został on brutalnie pobity na zlecenie jednego z członków SKOK Wołomin.
O pobiciu Kwaśniaka wypowiedzieli się ostatnio minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro i współtwórca SKOK-ów senator Grzegorz Bierecki.
Ziobro stwierdził, że Kwaśniak został pobity, bo KNF "rozzuchwaliła przestępców", Bierecki natomiast - że "nie zawsze jet tak, że bandyci biją tego dobrego".
Słowa Ziobry i Biereckiego komentowali goście Moniki Olejnik. Grzegorz Długi stwierdził, że bicie kogokolwiek jest przestępstwem, i zapewne senator PiS za chwilę stwierdzi, że "Kwaśniak sobie zasłużył".
Z kolei Brejza słowa polityków nazwał "skandalicznymi, podłymi i oburzającymi".
- Bo PiS to SKOKi, a SKOKi to PiS - uzasadniał poseł PO.
Zauważył, że "przez lata politycy PiS czynili wszystko, żeby SKOK-ów nie obejmować nadzorem państwa", a Grzegorz Bierecki już od 2015 roku wiedział, jaka jest sytuacja w SKOK Wołomin.
Na poparcie swoich słów Brejza prezentował dokumenty, z których wynikało, że już w 2011 roku SKOK-owi Wołomin Kasa Krajowa SKOK udzieliła kredytu stabilizacyjnego w wysokości 6 mln. zł.
- Po co jest kredyt stabilizacyjny dla SKOK-u Wołomin? Kasa Krajowa udzieliła kredytu na ratowanie SKOK-u Wołomin, czyli pan Bierecki, który stał na czele tej Kasy, wiedział jaki jest stan – przekonywał Brejza.