Polityka

Georgette Mosbacher będzie ambasadorem w Warszawie

Flickr/HarvardCPL
Działacz amerykańskiej alternatywnej prawicy Jack Posobiec tą wiadomość podał już w listopadzie, ale Biały Dom ją oficjalnie potwierdził dopiero teraz: Donald Trump będzie miał w Warszawie prawdziwie zaufaną ambasador.

Po zakończeniu wszystkich procedur, w tym zatwierdzeniu nominacji przez Senat UE, nową ambasador USA w Polsce zostanie wieloletnia przyjaciółka prezydenta Georgette Mosbacher.

Dotychczasowy ambasador Paul W. Jones, zawodowy dyplomata, który wcześniej był m.in. szefem amerykańskiej placówki w Malezji takiego przełożenia na Biały Dom nie miał. Do Warszawy przyjechał we wrześniu 2015 r. z nominacji Baracka Obamy. I choć nie objęła go czystka tuż po objęciu prezydentury przez miliardera w styczniu 2016 r., jego dni wydawały się policzone.

Mosbacher przyjeżdża do Warszawy gdy stosunki polsko-amerykańskie znalazły się w największym kryzysie od lat. Mimo dwukrotnej deklaracji Departamentu Stanu, prezydent Andrzej Duda podpisał nowelizacje ustawy o IPN. Nie ma też perspektyw na zniesienie wiz dla Polaków jeżdżących do USA: w ub.r. udział odmów wzrósł do 5,7 proc., blisko dwa razy więcej, niż wynosi maksimum pozwalające na zniesienie obowiązku wizowego. Wiele wskazuje też na to, że mimo sprzeciwu USA ruszy budowa gazociągu Nord Stream 2, czego nie chce Warszawa. Amerykanie mieli z kolei nadzieję, na znacznie szybsze rozstrzygnięcie wielkich kontraktów zbrojeniowych, w szczególności na system obrony rakietowej. Wpływy nowej ambasador w Waszyngtonie powinny pomóc rozwiązać te konflikty.

Mosbacher od dziesięcioleci była podporą republikanów w zdominowanym przez demokratów Nowym Jorku, mieście obecnego prezydenta. Tu w luksusowym mieszkaniu przy V Avenue (Piątej Alei) organizowała legendarne przyjęcia z udziałem największych tego świata, od George’a W. Busha po Margaret Thatcher, króla Juana Carlosa czy największych aktorów Hollywood. W ub. roku zbierała fundusze na kampanię wyborczą Trumpa. A tuż przed wyborami wpływowy „Financial Times” przeprowadził z Mosbacher długą rozmowę, w której przybliżała postać miliardera.

Mosbacher była zaproszona już na 40. urodziny Trumpa. Od tego czasu stale utrzymywali kontakt. Szczególny znak zaufania: miliarder pozwala jej zabrać na pokład swojego samolotu dwa psiaki, choć ma podobno obsesję na punkcie nieskazitelnej czystości. Mosbacher jest zresztą tak przyzwyczajona do swoich zwierzaków, że zamierza je sklonować. Wielką fortunę zbudowała najpierw dzięki karierze w amerykańskim przemyśle kosmetycznym, a potem trzem intratnym małżeństwom (i rozwodom), w tym z Robertem Mosbacherem, przedsiębiorcą naftowym z Teksasu i sekretarzem handlu u George’a H.W. Busha.

Mosbacher niedawno wystawiła (za 29,5 mln dol.) nowojorskie mieszkanie i zapowiedziała, że kupi willę na Capri. – Chcę zmienić życie – ogłosiła. Czy to oznacza, że wybiera się do Polski? Nie wiadomo. W każdym razie wiadomość pojawiła się zaraz po ogłoszeniu sprzedaży przez USA amerykańskich patriotów. I świadczyłaby o tym, że Trump chce wysłać do Warszawy osobę z kręgu najbardziej zaufanych osób.

 

Źródło: rp.pl

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL