fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Podatki

Marek Isański: Sąd ma chronić podatników, a nie fiskusa łamiącego prawo - sądy o błędnych interpretacjach podatkowych

Adobe Stock
W tysiącach spraw podatnicy/obywatele zadeklarowali poprawnie podatek. Tak postępowali m.in. tzw. „ulgowicze meldunkowi”. W deklaracji za rok, w którym sprzedali mieszkanie, w którym byli zameldowani ponad 12 miesięcy nie ujmowali żadnego przychodu do opodatkowania, ponieważ obiektywnie nie powstało za ten rok zobowiązanie podatkowe. Np. sprzedali w 2011r. mieszkanie, w którym byli zameldowani ponad 12 miesięcy, to w deklaracji PIT za ten rok nie wykazali żadnego przychodu z tego tytułu do opodatkowania, ponieważ nie powstało zobowiązanie podatkowe. Złożyli więc poprawną deklarację.

Następnie w 2017 roku, co znamienne, przed samym upływem terminu przedawnienia zobowiązania za rok 2011, w którym sprzedali mieszkanie, zostali wprowadzani w błąd przez administrację podatkową. W dokumencie urzędowym jakim jest protokół kontroli stwierdzano, że błędnie nie zadeklarowali i nie zapłacili podatku ze sprzedaży mieszkania w 2011 roku. Pod przymusem, w obawie przed narastającymi odsetki za zwłokę i groźbą wszczęcia postępowania karnego skarbowego, które w wielu sytuacjach powoduje groźne skutki np. w postaci natychmiastowej utraty pracy (nauczyciele, urzędnicy, pracownicy banków) – składali korekty deklaracji poświadczając nieprawdę i najczęściej, olbrzymim wysiłkiem, zapożyczając się na wiele lat, płacili kwotę wynikającą z tej korekty. W ten sposób zachowywali się lojalnie w stosunku do własnego państwa i gwarantowali sobie spokój, by państwo ich dalej w tej sprawie nie dręczyło.

Zachowanie tysięcy uczciwych obywateli było obroną konieczną przed organami państwa, ponieważ mieli oni świadomość, że sąd ich praw nie obroni, bo linia orzecznicza potwierdzała stanowisko fiskusa.

W roku 2019 dowiedzieli się od Fundacji Praw Podatnika, że administracja podatkowa wprowadziła ich w błąd. Nie ciążył na nich żaden podatek, ich pierwotna, pierwsza deklaracja, którą złożyli świadomie i samodzielnie była poprawna. Jedynie potwierdzeniem, że tego podatku nie ma, jest korekta linii orzeczniczej, bo sądy w 2018 roku dostrzegły własny błąd.

Czytaj także: 

Podatnicy płacili za namową i wpadli w fiskalną pułapkę - o problemach uprawnionych do ulgi meldunkowej

Ulga meldunkowa nie może być pułapką na podatników - orzeczenie NSA

Oczywiście obywatele ci chcą odzyskać niesłusznie wpłacone pieniądze, które przecież nie były żadnym podatkiem, bo żaden podatek na nich nie ciążył. Była to nienależna wpłata bez żadnego tytułu. W terminie wynikającym z Kodeksu cywilnego złożyli więc oświadczenie na podstawie art. 84, że uchylają się od skutków złożonego wcześniej oświadczenia w postaci korekty deklaracji PIT, w której okazało się, że oświadczyli nieprawdę.

Zgodnie z prawem takie oświadczenie powoduje, że wcześniejsze oświadczenie uznaje się za niebyłe. Czyli powoduje ono, że nigdy nie złożono korekty deklaracji PIT za 2011 rok, że cały czas obowiązuje pierwotna deklaracja złożona w 2012 roku przez podatnika, w której nie zadeklarowano żadnego zobowiązania podatkowego z tytułu sprzedaży mieszkania, bo żadne zobowiązanie nie powstało.

Sprawa wydaje się oczywista. Kwota wpłacona w 2017 roku jako podatek za 2011 rok nie jest zobowiązaniem za 2011 rok, jest omyłkową wpłatą bez żadnego tytułu na konto urzędu i prawo do zwrotu tej kwoty nie jest przedawnione. Czyli obywatelowi należy się jej zwrot, ponieważ wystąpił o zwrot przed upływem lat 5 od dokonania tej wpłaty. Przedmiotem wątpliwości może być jedynie to: czy zwrot tej kwoty ma nastąpić z oprocentowaniem czy jedynie zwrócona ma być kwota nominalna, a o ewentualne odsetki wystąpić ma obywatel do sądu powszechnego wykazując poniesioną szkodę.

Niestety administracja za akceptacją sądów administracyjnych nikomu nie oddała tych nienależnych państwu kwot. W uzasadnieniu swojego stanowiska  dokonuje typowego odwracania „kota ogonem”. Reprezentatywnym przykładem używanych argumentów jest niedawny wyrok WSA III SA/Wa 1439/20, w którym sąd stwierdza, że:

„Przyjąć należy, że to ta zmiana stanowiska orzecznictwa legła u podstaw żądania Skarżącego w niniejszej sprawie.”

To jakieś nieporozumienie. Nie ma czegoś takiego jak poprzednia i obecna linia orzecznicza jako podstawa płacenia podatków. Podatki wynikają jedynie z ustaw, a w ustawie tego podatku nie ma.

Dalej sąd stwierdza: „….Sąd musiał podzielić pogląd Organów, że żądanie stwierdzenia nadpłaty podatku za rok 2011, sformułowane dopiero w roku 2019, było spóźnione, a przez to niedopuszczalne.”

Ten argument jest również chybiony, ponieważ skoro nie było w tych sytuacjach podatku od sprzedaży mieszkań to nie było/nie mogło być zobowiązania za 2011r. Obywatele zwracają się o zwrot nienależnej wpłaty z 2017 roku, a organy „udając Greka” wmawiają, że sprawa dotyczy nadpłaty za 2011 rok. Niezrozumiałe jest dlaczego sądy na to nie reagują

Dalej zdaniem sądu: „Nieistotne przy tym okazało się, że - jak wynika ze skargi — korekta deklaracji złożona w roku 2017 i zapłata podatku wyniknęła z wprowadzenia Skarżącego przez Organ podatkowy w błąd. Ostatecznie to podatnik decyduje, czy, kiedy i jaką deklarację złożyć, a także, czy zapłacić zadeklarowany podatek. Wskazywane w skardze przepisy prawa cywilnego (art. 84, art. 88 S 2 Kodeksu cywilnego) nie mają w sprawie zastosowania, gdyż złożenie deklaracji podatkowej nie jest cywilnoprawnym oświadczeniem woli, i jako takie nie podlega ocenie z punktu widzenia prawa cywilnego.”

W okolicznościach sprawy jest to zadziwiające stwierdzenie, że to „podatnik decyduje czy, kiedy i jaką deklarację złożyć, a także, czy zapłacić zadeklarowany podatek.” Pomija ono, że obowiązkiem organu jest działanie jedynie na podstawie i w granicach prawa. Ta podstawowa zasada, powtarzam: podstawowa, została złamana (!). Ale to nie wszystko. W tamtym bowiem czasie sądy również nie chroniły praw „ulgowiczów meldunkowych”, ponieważ oddalały ich słuszne skargi. W takiej sytuacji decyzja obywatela, aby kontestować żądanie organu dla niego samobójcza. I dziś administracja, za akceptacją sądów, chce wyciągać korzyści dla siebie z własnych bezprawnych działań. Podczas gdy jest to niedopuszczalne, zwłaszcza, że powoduje ewidentne łamanie/naruszanie prawa własności obywateli. 

Z ostatnim argumentem, że „złożenie deklaracji podatkowej nie jest cywilnoprawnym oświadczeniem woli, i jako takie nie podlega ocenie z punktu widzenia prawa cywilnego” nie da się polemizować, bo nie został uzasadniony, a z tezą się nie polemizuje.

Okazuje się więc, że administracja, za akceptacją sądu, zniekształca stan faktyczny sprawy, aby znaleźć podkładkę/przepisy uzasadniające nie oddanie niesłusznie pobranych pieniędzy. I przepisy, na które powołuje się organ nie są właściwe do tych stanów faktycznych.

W konsekwencji używane argumenty służą wyłącznie do ochrony bezprawnych działań administracji i przykrywania złego funkcjonowania sądu przez lata przy rozpoznawaniu skarg ulgowiczów meldunkowych.

Dotychczasowe rozstrzygnięcia sądów w tych sprawach są ponadto sprzeczne z konstytucyjnym zadaniem sądu administracyjnego jakim jest ochrona praw obywateli, a przede wszystkim ich majątku, przed naturalną skłonnością administracji do nadużywania swych uprawnień. Chronią fiskusa a nie obywatela

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA