fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Robert Mazurek: Krajobraz bez Igora

Fotorzepa, Robert Gardziński
Kiedy się tu wprowadziliśmy, już tu był. Mieszkał na parterze naprzeciwko. Burza długich, siwych, białych w zasadzie, włosów pozwalała jego wiek jakoś przybliżyć, ale tylko przybliżyć. Cały czas przesiadywał pod swoimi oknami z gitarą albo z piwem. Tylko czasem i z tym, i z tym.

Nasza ulica ma swoją tradycję, powstała w Dwudziestoleciu przy drodze do Wilanowa. Po jednej stronie drogi były robotnicze Sielce i Czerniaków, kraina Grzesiuka i charakternych chłopaków. Nad nami, na skarpie elegancki, mieszczański Górny Mokotów. A my pomiędzy. Piszę „my", choć przecież mnie tu wtedy nie było, ale zżyłem się. Powstanie wszystko zmieniło, naszą kamienicę spalono, ale przetrwała, inne miały nawet więcej szczęścia, niektóre wciąż naznaczone są śladami po kulach. Siedemdziesiąt pięć lat po wojnie, same ślady są już zabytkami, ale nikt ich do rejestru nie wpisuje, zaraz je pewnie w końcu jakimś gustownym barankiem pokryją.




Początek uliczka nasza bierze od tej drogi, na rogu której nasz pomnik transformacji dumnie trwa. Obok wszystko bankrutuje, a monopolowy o dumnej nazwie „Carrington", ze swym właścicielem, brodatym stoikiem, trwa. „Carrington" na parterze, a na końcu ulicy, na piętrze najwyższym, mieszka prezydencki minister o...

Źródło: Plus Minus
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA